pixel Cech NiH Pętle innowacji i wiedzy cd. | NLP Coaching Hipnoza- Grzegorz Halkiew (zaświadczenia MEN)

Pętle innowacji i wiedzy cd.

2. Reguły „starej ekonomii” vs. reguły „nowej ekonomii”

     Jedną z "gorących" kwestii dyskutowanych już w l. 90. było pojawienie się USA tzw. „nowej ekonomii”, która początkowo utożsamiana była z rozwojem nowych technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Badania Światowego Instytutu McKinseya potwierdzają, iż „nowa ekonomia” rzeczywiście zaistniała w l. 90., ale znacznie różni się od tej szeroko dyskutowanej w owym czasie. Przede wszystkim rola technologii informacyjnych i komunikacyjnych w „nowej ekonomii” okazała się bardziej skomplikowana niż przypuszczano [5]. Z debaty tej wyłoniło się jednak kluczowe rozróżnienie między „starą ekonomią” a „nową ekonomią”. Sam termin „nowa ekonomia” sugeruje, że mamy do czynienia z nowymi prawami ekonomii, które zdecydowanie różnią się od praw „starej” ekonomii. Często podnoszoną kwestią w rozmaitych debatach jest zmieniający się wpływ innowacji i wiedzy oraz współczesnych technologii informacyjnych i komunikacyjnych na wzrost gospodarczy. Jednak termin „nowa ekonomia” bywa rozmaicie interpretowany. Pojęcia takie jak: "nowa ekonomia", "gospodatka oparta na wiedzy", "gospodarka elektroniczna" czy "gospodarka sieciowa" często używane są zamiennie i z reguły koncentrują się roli technologii informacyjnych i komunikacyjnych. J. Kisielnicki i Z. Szyjewski wiążą „nową ekonomię” z gospodarką elektroniczną i twierdzą, że lepiej jest używać terminu „ekonomia wiedzy” niż „nowa ekonomia” [9]. OECD z kolei posługuje się ostrzejszym pojęciem „gospodarki opartej na wiedzy”, definiowanej jako gospodarka bezpośrednio oparta na produkcji, dystrybucji oraz wykorzystaniu informacji i wiedzy [13].

     W artykule używam określenia „nowa ekonomia” w odniesieniu do badań nad systemami złożonymi prowadzonymi przez naukowców z Instytutu Santa Fe, głównie ekonomisty Briana Arthura [2]. Podejście naukowców z Instytutu Santa Fe inaczej niż w neoklasycznej ekonomii, zamiast podkreślać prawo zmniejszających się zysków, statyczną równowagę i zupełną racjonalność, podkreśla prawo rosnących przychodów, ograniczoną racjonalność oraz dynamikę ewolucji i samouczenia się. Naukowcy z Santa Fe nie postrzegają ekonomii jako swego rodzaju maszyny newtonowskiej, ale widzą ją raczej jako system organiczny, nieprzewidywalny i żywy[23]. Angielski biolog R. Dawkins podaje następujący przykład: Jeśli weźmiesz kamień i podrzucisz do góry, będzie się poruszał po paraboli i jest to zgodne z prawami fizyki. Jest to jedynie prosta odpowiedź na siły, które działają na ten kamień z zewnątrz. Ale jeśli weźmiesz ptaka i rzucisz go do góry, jego zachowanie będzie inne. Odleci on prawdopodobnie gdzieś na drzewo. Oczywiście takie same siły działają na ptaka, ale jednocześnie przetwarza on ogromną ilość informacji wewnętrznych, które są odpowiedzialne za jego zachowanie i powodują, że nie odpowiada on na proste siły [23]. Zgodnie z podejściem Santa Fe przedsiębiorstwa funkcjonują podobnie jak organizmy biologiczne. Organizacje to dynamiczne, nieustannie zmieniające się systemy na krawędzi chaosu. Jest to stan pomiędzy sztywnym porządkiem a chaosem, w którym nie istnieją struktury, a wszystko jest zmienne. System ciągle, coraz szybciej ewoluuje. Specjaliści od fizyki kwantowej używają terminu „efekt czerwonej królowej”, zaczerpniętego z drugiej części przygód Alicji „Po drugiej stronie lustra”. Jednym z bohaterów była czerwona królowa, która musiała biec tak szybko, jak tylko mogła, aby móc pozostawać ciągle w tym samym miejscu [20,10]. Badania nad układami złożonymi wskazują, iż taki stan systemu, podobnie jak stagnacja jest nieefektywny. Istnieje stan na krawędzi chaosu, w którym system przechodzi ze stabilności w chaos i w którym system jest najbardziej efektywny. Jest to stan pomiędzy porządkiem a chaosem, pomiędzy stagnacją a zmiennością. Kluczem do sukcesu współczesnych przedsiębiorstw wydaje się osiągnięcie takiej samoorganizujacej się dynamiki systemu.

     Tab. 1. prezentuje podejście naukowców skupionych w Instytucie Santa Fe, które sygnalizuje, że istnieje „nowa ekonomia” oraz „stara ekonomia”, które rządzą się odmiennymi prawami.

 

Tab. 1. „Stara ekonomia” vs. „nowa ekonomia”

Stara ekonomia

Nowa ekonomia

Prawo malejących przychodów

Prawo rosnących przychodów

Opiera się na fizyce XIX w. (równowaga, stabilność, zdeterminowana dynamika)

Opiera się na biologii (struktura, wzór, samoorganizacja, cykl życia)

Ludzie są identyczni

Ludzie są oddzieleni i różni

System jest w równowadze

System stale wyłaniający się

Elementami są ilości i ceny

Elementami są wzory i możliwości

System stabilny, brak dynamiki

System dynamiczny, stale na krawędzi chaosu

Spostrzega przedmioty jako strukturalnie proste

Spostrzega przedmioty jako wewnętrznie złożone

Ekonomia jako „prosta” fizyka

Ekonomia jako wysoce złożona nauka

 

[Źródło: M. Waldrop, 1992, Complexity, The Emerging Science at the Edge of Order and Chaos, Simon & Schuster, NY, London, Toronto, Sydney, Tokyo, Singapore]

 

     „Nowa ekonomia” odrzuca założenie o jednym punkcie równowagi na rynku, co oznacza podważenie podstawowego założenia teorii neoklasycznej, że zawsze w długim czasie, bez względu na działania przedsiębiorstw, rynek osiąga stan równowagi. W stanie tym wszyscy osiągają ten sam poziom korzyści ekonomicznych, a tym samym nikt nie powinien być liderem rynkowym. Przyjmuje się, iż współczesny rynek charakteryzuje nie jeden, lecz szereg lokalnych punktów równowagi.

     Określenie „nowa ekonomia” używane jest tu w celu podkreślenia opozycji do „starej ekonomii”, skupionej na problemach równowagi i modelach statycznych. Cechą charakterystyczną „starej ekonomii” jest analiza gospodarki w stanie równowagi, a styl ten w ekonomii neoklasycznej zapożyczony został z fizyki, zwłaszcza mechaniki. Badania z zakresu teorii równowagi – jak zauważył M. Blaug – które współcześnie ustąpiły miejsca teorii gier nadal powszechnie są uważane za wysoką pozycję w „hierarchii dziobania” zawodu ekonomisty [3]. Zastosowanie teorii gier do ekonomii przyczyniło się z kolei do nowego rozumienia racjonalności i równowagi. Jednak samo pojęcie „racjonalności” w sytuacjach będących grami rozpadło się na wiele różnych możliwych odmian racjonalnego zachowania. Można zaobserwować nie kończące się mnożenie pojęć dotyczących racjonalnego zachowania. Każda z nich prowadzi do innego pojęcia równowagi, którego nie da się wykluczyć jako niemożliwego ze względów psychologicznych. Jak pisze M. Blaug, w rezultacie zmuszeni jesteśmy uznać, że „teoria gier nie jest teorią, w której wnioski tworzą zbiór możliwych do sfalsyfikowania twierdzeń, lecz jedynie regułami składni umożliwiającymi używanie słownika współzależnych rodzajów racjonalności. „Teoria gier” per se nie jest w większym stopniu sprawdzalna empirycznie niż rzekomy przekład z angielskiego na martwy język. A jednak jej zastosowanie do analizy konkrentych sytuacji z zakresu ekonomii politycznej i nauk społecznych dostarcza wielu możliwych do sprawdzenia twierdzeń” [3]. Szczególnie obiecująca wydaje się ewolucyjna teoria gier, która dostarcza ważnych elementów brakujących tradycyjnej teorii. Rozwój ewolucyjnej teorii gier sformułował teorię, która wiele obiecuje badaczom społecznym i jest dobra do zastosowania w obszarze zachowań ekonomicznych.

     „Nowa ekonomia”, podobnie jak J. Schumpeter poddaje krytyce klasyczne teorie ekonomiczne oparte na cenie jako głównym wyznaczniku walki konkurencyjnej, wskazując na innowację jako podstawowe źródło konkurencyjności oraz na pewne prawidłowości rozwoju ekonomicznego poprzez nieustanne tworzenie innowacji.

     „Stara ekonomia” czerpała wzorce z fizyki klasycznej, zatem kładła nacisk na formalną strukturę teorii. Teoria formalna jest konstruowana przy użyciu metody dedukcyjnej. Teorie takie oparte są na dowolnym zbiorze założeń, o ile nie są wewnętrznie sprzeczne [15]. Zazwyczaj przyjmuje się, że teoria formalna jest systemem dedukcyjnym opartym na prawdziwych, niepodważalnych lub też „oczywistych samych przez się” aksjomatach, jednak – jak zauważa P. Maddy – takie argumenty są dłużej nie do utrzymania, o ile w ogóle kiedykolwiek były. Z jednej strony, założenia przyjmowane kiedyś jako oczywiste same w sobie okazały się sporne, jak na przykład prawo wyłączonego środka, czy też zwyczajnie fałszywe, jak idea, że każda własność wyznacza pewien zbiór. Na odwrót, aksjomatyzacja teorii mnogości doprowadziła do rozważania jako kandydatów na aksjomaty takich zdań, które nie są dla nikogo oczywiste. Wydaje się, iż kwestia natury aksjomatów powinna stać się jednym z podstawowych problemów rozważanych w ekonomii, która nie może być zbudowana na aksjomatach nie podlegających empirycznej weryfikacji [18, 24]. Doprowadziło to bowiem do nierealistycznych modeli ekonomicznych. Myśl tę ujął M. Friedman w twierdzeniu o nieważności założeń: stopień realistyczności założeń teorii nie jest istotny dla oceny jej prawomocności.

 

2.1. Prawo malejących vs. wzrastających przychodów

     Brian Arthur jest przekonany, że jednym z praw nowej ekonomii jest „prawo wzrastających przychodów”, które odnosi się do nowych technologii. Prawo to można wyrazić następująco: „Im więcej sprzedajesz, tym więcej sprzedajesz” [2]. W „starej ekonomii” sukces sam się ograniczał, ponieważ podlegał prawu malejących przychodów. W nowej ekonomii sukces sam się wzmacnia, zgodnie z prawem wzrastających przychodów (określenie ekonomisty Briana Arthura z Insitute Santa Fe). Najlepszym przykładem prawa rosnących przychodów jest sama wiedza. Wartościowa wiedza zawsze charakteryzuje się rosnącymi przychodami i nieskończenie wysokimi przychodami krańcowymi. Wiedza nie zużywa się w miarę jej „używania”. Odwrotnie, zyskuje na wartości.

     „Nowa ekonomia” opiera się na regule „zwycięzca bierze wszystko”, co jest szczególnie widoczne w przypadku sieci. K. Kelly wyjaśnia efekt zwiększających się przychodów w kontekście efektów sieciowych, a jego stanowisko nie jest sprzeczne z poglądami B. Arthura: wartość sieci wzrasta gwałtownie wraz ze wzrostem liczby uczestników, a następnie ten gwałtowny wzrost przyciąga kolejnych uczestników, jeszcze bardziej powiększając rezultat [8]. Prawo zwiększających się przychodów można zaobserwować na przykładzie Doliny Krzemowej, gdzie każda nowa firma, która odnosi sukces, przyciąga inne nowe firmy, co z kolei przyciąga kapitał i fachowców oraz kolejne nowe firmy [2]. Podobnie twierdzi Brian Arthur, którypisze, iż w latach 40. i na początku 50. pewni ważni ludzie w przemyśle elektronicznym USA, jak W. Hewlett i D. Packard, W. Shockley oraz bracia Varian założyli warsztat blisko Uniwersytetu Stanford. Lokalna dostępność inżynierów, dostawców i surowców, które wpłynęły na podjęcie decyzji o lokalizacji warsztatu okazała się niezwykle korzystna dla następnych 900 lub więcej przedsiębiorstw. Gdyby ci pierwsi przedsiębiorcy wybraliby inne miejsce, mogłoby się to wydarzyć gdziekolwiek indziej. Wiele innych miasteczek uniwersyteckich mogłoby być kandydatami. Badania nad układami złożonymi pokazały, w jaki sposób systemy, takie jak Dolina Krzemowa powstają samoistnie, jak gdyby za sprawą "niewidzialnej ręki".

     Dzięki regułom nowej ekonomi wiemy, że "im mniej, tym lepiej" oraz że "im mniej, tym więcej". Większość wielkich osiągnięć w biznesie jest sprawą niewielkich nakładów. W gospodarce przemysłowej wartość zwiększa się stopniowo i liniowo. Niewielkie nakłady dają niewielkie rezultaty. I odwrotnie, duże nakłady przynoszą duże rezultaty. Sieci natomiast – jak zauważa K. Kelly – zwiększają wartość wykładniczo. Niewielkie nakłady wzmacniają się nawzajem i rezultaty szybko przyrastają. W gospodarce przemysłowej innowacja opracowana przez wiodącą firmę należy tylko do niej, podobnie jak korzyści. Natomiast zwiększające się zyski są wytworem i wspólną własnością całej sieci. Wielu uczestników wspólnie tworzy wartość sieci. Wprawdzie zwiększajace się zyski mogą być dzielone nierówno, ale ich wartość znajduje się w sieci. Sukces przedsiębiorstw jest silnie uzależniony od wspólnego działania sieci sprzedawców, klientów, a nawet konkurentów. W odmiennym kontekście, ale zgodnie z regułami nowej nauki, A. Nowak wyjaśnia, dlaczego mniejsze modele w nauce dają więcej [19].

     Teorie neoklasyczne zakładają, że świat działa tak, jak chciał Newton, tzn. gdy uderzymy piłka dwa razy mocniej, to poleci dwa razy szybciej lub przez dwa razy większą dziurę przepływa dwa razy więcej wody. Brian Arthur, podobnie jak inni teoretycy ekonomii z Uniwersytetu Stanford i Instytutu Santa Fe rozwijał ekonomię pozytywnego sprzężenia zwrotnego. Ekonomia pozytywnego sprzężenia zwrotnego jest silnie powiązana z nieliniową fizyką raczej niż z wcześniejszymi XX w. modelami fizyki, które dały podstawę konwencjonalnej ekonomii. Ekonomia pozytywnego sprzężenia zwrotnego wymaga nowych narzędzi matematycznych i wydaje się być odpowiednią teorią do zrozumienia ekonomii zaawansowanej technologii. Tymczasem jeszcze do niedawna – jak pisze Brian Arthur – teksty konwencjonalnej ekonomii dążyły do przedstawienia ekonomii jako zbliżonej do dużego systemu newtonowskiego z unikalnymi równaniami równowagi [2]. Zgodnie z tym poglądem katastrofy naturalne lub masowe zmiany, jak kryzys ekonomiczny w USA w 2008, kryzys naftowy w 1973 roku lub załamanie się rynku akcji w 1987 roku były szybko negowane. Tymczasem okazuje się, że gospodarki podlegają przypadkowym i niemożliwym do przewidywania zmianom w rodzaju nagłych zmian gustów, odkryć technologicznych czy katastrof naturalnych, które powodują błędy w przewidywaniach. Ekonomia pozytywnego sprzężenia zwrotnego, z jednej strony, znajduje odniesienie w nowoczesnej fizyce nieliniowej, a z drugiej strony, w nowoczesnej myśli ewolucyjnej [14].

     Czy Brian Arthur ma rację? „Nowa ekonomia” ma zarówno swoich zwolenników, jak przeciwników. Niektórzy autorzy, jak R. Koch podważają rozważania B. Arthura o prawie malejących przychodów w „starej ekonomii” [10]. Podawane przez niego przykłady nowej ekonomii są bardzo trafne, ale czy rzeczywiście istnieje „stara ekonomia” zgodna z prawem malejących przychodów Marshalla? Czy nie powinniśmy raczej rozważać „starej ekonomii” i „nowej ekonomii” – obu zgodnych z prawem rosnących przychodów, ale w różnym stopniu. Z kolei C. Shapiro i H. R. Variana twierdzą, że „technologia ulega zmianom, ale nie prawa ekonomiczne”. Wydaje się jednak, że problem z ekonomią Marshalla polega nie tylko na pominięciu przez nią faktu istnienia sieci i rozwoju zaawansowanej technologii, ale także fakt, że wizja Marshalla nie dawała możliwości uzyskiwania nadzwyczajnych zwrotów z inwestycji w punkcie równowagi.

 

2.2. Zupełna vs. ograniczona racjonalność

     Kolejnym założeniem neoklasycznych teorii ekonomicznych jest przekonanie o racjonalności zachowań uczestników rynku. Zgodnie z założeniem o racjonalności wszystkie podmioty działają tak, aby maksymalizować swą użyteczność. Oznacza to, że dokonują wyborów pozostających w zgodzie z uporządkowanym zbiorem preferencji. Gracze mają stabilny zbiór preferencji i dokonują celowych wyborów w oparciu o swoje własne preferencje. Zakłada się zatem, że jednostka jest w stanie uszeregować alternatywy od najlepszej do najgorszej [15]. Następnie J. von Neumann i O. Morgenstern uzupełnili to założenie o maksymalizowaniu spójnej hierarchii preferencji odwołując się do pojęcia użyteczności oczekiwanej w warunkach niepewności.

     Założenie o racjonalności oznacza, że wszyscy gracze myślą w sposób dedukcyjny: analizują dostępne fakty i wyciągają z nich odpowiednie wnioski, a w związku z tym wiedzą, gdzie jest optimum działania na tym rynku i podejmują racjonalne działania prowadzące ich ku temu optimum. Jest to założenie silnie wspierające teorię jednego optymalnego punktu równowagi. Wraz ze wzrostem złożoności problemu zdolność do dedukcyjnego wyciągania wniosków poprzez analizę faktów przestaje być możliwa. Racjonalność ludzi jest w dużym stopniu ograniczona. H. Simon utrzymuje, że ze względu na to, co nazywamy ograniczoną racjonalnością nie jesteśmy w stanie maksymalizować użyteczności [3]. Współcześnie termin ten nie może odnosić się do wszelkich zachowań ekonomicznych. Nie da się pominąć zachowań pod wpływem impulsu, nawyku, etc., znane są także eksperymenty zwane ultimatum game – a wszystko to podważa założenie spójnych zbiorów uporządkowanych preferencji [4]. Niektórzy ekonomiści nie biorą pod uwagę tego, że u podłoża zjawisk społecznych może leżeć etyka, a produkcja i handel są procesami społecznymi. Wydaje się, iż w niektórych społecznościach występują działania nie maksymalizujące użyteczności. Ciekawą ilustracją wydają się tradycyjne praktyki Indian z Labradoru [6]. Indianie Naskapi trzymając nad ogniem kość łopatkową karibu decydowali, gdzie będą szukać zwierzyny następnego dnia. Szaman oglądał smugi dymu, jakie osadziły się na kości i wyznaczał dla tropicieli punkty orientacyjne na następny dzień. W ten sposób Indianie Naskapi wprowadzili element losowy, który zaburzył ich krótkoterminową racjonalność, zgodnie z którą jutro powinni szukać zwierzyny tam, gdzie znaleźli ją dziś. Jednak Indianie Naskapi, którzy posługiwali się zmieniającą się z dnia na dzień mapą rysowaną dymem na kości karibu, zabezpieczali się przed pójściem drogą, jaką podpowiadał pierwszy osiągnięty sukces – drogą, która zapewniałaby im obfitość zwierzyny, ale tym samym zmniejszała szanse na udane polowanie w przyszłości [6]. P. Nesterowicz zauważa, że w sytuacjach złożonych, gdy dedukcja i racjonalność są ograniczone, ludzie myślą indukcyjnie, rozpoznają trendy, zależności i grup zjawisk, poszukują analogii do wcześniejszych doświadczeń [20]. Jest to proces uczenia się, gdzie wraz z rozwojem systemu ludzie uczą się, jakie metody i zachowania są najlepsze w danych warunkach. Jest to także proces koewolucji, gdzie system zmienia się, a wraz z nim zmieniają się jego uczestnicy, którzy odpowiednio zmieniają swoje zachowania, co znowu zmienia system, itd.

 

2.3. Kolektywna innowacja

     Zgodnie ze Słownikiem Webstera pojęcie innowacji pojawiło się w XV wieku, a do ekonomii wprowadził je w 1912 roku J. Schumpeter. Etymologicznie wywodzi się od łac. novus oznaczającego nowy i związana jest z wprowadzaniem nowości lub robieniem rzeczy w nowy sposób. Jednak tworzenie nowości wydaje się być jedynie jednym z wymiarów pojęcia innowacji. Podobnie, jak S. Kaplan i R. Foster sensownie jest przyjąć, że pojęcie innowacji ma co najmniej dwa wymiary: kreowanie nowości oraz tworzenie wartości [7]. Oznacza to, że bez tworzenia wartości ekonomicznej nie ma mowy o innowacji, gdyż nie wszystkie nowe pomysły są sukcesem innowacyjnym.

     Innowacja może oznaczać nowy produkt, proces, usługę dla konsumenta lub nowy sposób tworzenia biznesu. Za S. Kaplan i R. Fosterem można wyróżnić 3 rodzaje innowacji:

·        innowacje transformacyjne – oznaczają rewolucyjne zmiany, one tworzą nowe rynki, inspirują nowe generacje produktów,

·        innowacje rzeczywiste – zazwyczaj nowe produkty lub systemy, np. system operacyjny Windows.

·        innowacje przyrostowe – niewielkie, charakteryzowane raczej przez to co się nie zmieniło niż przez to, co się zmieniło. Bez nich przedsiębiorstwa nie są w stanie przetrwać na rynku.

     Wspomniane wyżej dwa wymiary innowacji: w jakim stopniu jest nowa i jak dużą tworzy wartość pozwalają na pomiar innowacji zarówno w terminach społecznych, jak ekonomicznych. Innowacja jest zarówno materialna, jak niematerialna.

     Proces innowacji rozumiany jako pewien proces społeczny ma zazwyczaj charakter nielinearny o interaktywnej naturze. Klasyczna, liniowa teoria innowacji nie jest w stanie wyjaśnić procesów kreowania innowacji i wiedzy podczas działania jednostek, grup czy przedsiębiorstw. Inaczej niż w paradygmacie newtonowskim, który zakłada, że innowacje są procesem liniowym, przyjmujemy nieciągły i nieliniowy proces kreowania innowacji [7]. Innowacja jest procesem społecznym.Założenie to znajduje potwierdzenie w teorii i praktyce funkcjonowania tzw. klastrów, czyli grup przedsiębiorstw połączonych wzajemnymi relacjami kooperacyjnymi, konkurencyjnymi i społecznymi. Innowacje powstają w sieciach współpracy i relacji także między konkurującymi przedsiębiorstwami.

     Proces innowacyjny nie jest procesem o wyrażnym początku i końcu, ale raczej nieliniowym o wyraźnym sprzężeniu zwrotnym w punkcie startu nowego cyklu. Można o nim powiedzieć, że początek jest wszędzie lub że nie ma wyraźnego początku ani końca, a przyczyny i skutki są wzajemnie pomieszane. Założenie o cyklicznej naturze procesów innowacji odzwierciedla sytuację, w której coś wytwarza A, które wytwarza B, które z kolei wytwarza A. [25] Używając określenia F. Vareli można powiedzieć, że „wszystko kręci się jak wąż zjadający własny ogon” i w żaden sposób nie da się określić, gdzie jest początek a gdzie koniec. A. Verhaeghe i R. Kfir [26], opisali taki cykliczny proces innowacji na podstawie badań empirycznych przeprowadzonych w przedsiębiorstwach zaanwansowanej technologii opartej na wiedzy w Południowej Afryce. W badanich tych wzięło udział ponad 100 menadżerów z działu B+R. Istotnymi aspektami tak ujętych procesów innowacji są aspekty społeczno-kulturowe, które były zaniedbywane w dotychczasowych badaniach dotyczących innowacji. Można wręcz powiedzieć, że niektóre z udanych innowacji „nigdy nie wystartowałyby”, gdybyśmy patrzyli jedynie z punktu widzenia finansowych analiz kosztów i zysków.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Facebook
Analytics