Moja tantra

Pochodzące z sanskrytu słowo “Tan” oznacza “ekspansja”, “tra” to wyzwolenie”. Tantra to praktyka, która wynosi ludzi poprzez proces, w którym ich umysły rozszerzają się. Tantra prowadzi ludzi od niedoskonałości ku doskonałości, od prymitywności do subtelności, od więzów do wyzwolenia.
Każdy człowiek w swojej wędrówce od niedoskonałości ku doskonałości musi przejść przez trzy główne etapy.
W pierwszym z nich zostajesz zdominowany przez instynkty zwierzęce, aby już w kolejnym etapie potrafić kontrolować te instynkty. Osiągasz wtedy stan prawdziwego ludzkiego rozwoju. Ostatecznie, poprzez wysiłek i zmagania, z dnia na dzień, osiagniesz stan boskości. Tantryczne spojrzenie na świat jest pełne optymizmu. Pokazuje ono, że my wszyscy poruszamy się w kosmicznym cyklu, rozwijając od stanów słabo rozwiniętej świadomości, aż ku najbardziej wyewoluowanym jej formom.
Poznając szamanizm wniosłem do swojego życia większe uporządkowanie i zrozumienie dnia codziennego, myśli i odczuć. Dzięki religii bon poznałem istotę szamanizmu, jego rolę i naukę w opanowywaniu tego, co stanąć może na drodze ludzkiego losu, to co może pomagać jak i to, co może przeszkadzać, oraz poznałem sposoby na to, jak znaleźć wsparcie w środowisku naturalnym. Szaman bowiem nie zawraca sobie głowy abstrakcyjną filozofią. On uczy się tego, jak wejść w kontakt z rozmaitymi mocami nieświadomości, jak nimi manipulować, kierować lub bronić się przed nimi.
Praktykujący ścieżkę sutr próbują ciągle nieskutecznie pozbyć się tego, co negatywne. Starają się nie być chciwi, gniewni i nie trwać w iluzji, która tak długo więzi ich w cierpieniu. Pragną zachować tylko miłość, współczucie, wiarę, poczucie równowagi, spokój i mądrość.
Poznając tantrę niczego się nie wyzbywam, oprócz złudnego dualizmu. Biorę to, co mam pod ręką i mogę przemieniać to w piękno- w miarę własnych umiejętności, bez oceniania innych. Zwyczajne nawet życie na ścieżce tantry stać się może życiem świętym, radosnym, wartościowym. Doznania stają się błogością. Praktykujący wymienia małą, ograniczoną, przestraszoną, nieszczęśliwą i niespokojną tożsamość na obszerną, nieograniczoną, ugruntowaną, pełną radości i spokoju.
Dżog-czen czyli oświecenie to ścieżka wyższej jaźni. To ścieżka umożliwiająca spojrzenie na siebie z wyżyn boskości, ścieżka umożliwiająca nabranie dystansu do wydarzeń dnia codziennego i poprzez to głębsze ich zrozumienie. To czas na refleksję, bezpośrednią rozmowę świadomości z podświadomością. Dżog-czen to ścieżka, która wraz z narodzinami Chrystusa przyniosła ludziom nową, jeszcze lepszą jakość- dla mnie to taka pierwotna antropozofia- droga człowieka świadomego swojej zarówno boskości jak i ludzkiej ułomności, a także mocy tworzenia i skłonności do upadania. Dżog-czen to ścieżka uczenia się bycia zarówno bogiem jak i człowiekiem.
Tantra to pragmatyzm, wolność i sposobność do bycia lepszym, szczęśliwszym i skuteczniejszym w działaniu. Dżog-czen to sposobność do korygowania swoich decyzji a szamanizm to techniki osiągania zaplanowanych wyników. Te wszystkie trzy ścieżki stanowią moją tantrę prawej ręki, moją NeuroTransgresję.


