1st styczeń 2008

Hinduizm.

Sindh- tak pierwotnie nazywan rzekę Indus. Z biegiem czasu zaczęto tak określać mieszkańców - Indusi lub Hindusi - zasiedlających krainę, przez którą przepływała.

Hinduizm nie ma historycznego założyciela, a pochodzi od praojca ludzkości nazywanego Manu. Wyznawcy rodzimej wiary- hinduizmu- nazywają swoją religię prawem lub regułą lub też cnotą zacności -dharmą. Prawidłowością hinduizmu jest to, że kiedy przechodzi w kolejną fazę rozwojową, polegająca na adaptacji nowych idei, faza poprzednia nie ginie, lecz wtapia się w fazę po niej następującą, tworząc syntezę. Czynnikiem, który spaja wszystkie odłamy i prądy hinduizmu, jest pielęgnowanie i przekazywanie następnym pokoleniom świadomości tradycji religijno-kulturowej. Ze względu, że hinduizm jest zbiorem różnych rytuałów i wielu norm zachowań jest nie tyle religią, ile raczej sposobem życia duchowego.

Za najstarszą zachowaną religię indyjską uważa się wedyzm - istniejący od II tysiąclecia p.n.e. Był zdecydowanie religią politeistyczną, a jego kult polegał na składaniu ofiar bóstwom - jadżnia. Ofiarę w postaci zwierzęcia domowego, mleka lub masła gee składano pod gołym niebem. Ofiara nie była dziękczynna, lecz błagalna. Błagano o sprawy materialne lub duchowe.

Centralne miejsce w wedyzmie zajmowali bramini sprawujący kult, którego przedmiotem były bóstwa związane z różnymi zjawiskami natury.
Z wedyzmu wyłonił się braminizm, którego nazwa wywodzi się od słowa brahman / święta, magiczna wiedza/. Początki braminizmu łączą się z powstaniem tekstów zwanych brahmanami / XVII wiek p.n.e. /.

Braminizm rozwinął system stanów społecznych, wiarę w wędrówkę dusz, w zbawienie oraz prawo karmana.

Po brahmanach dalszy rozwój hinduizmu ukazują teksty aranjaków /leśnych traktatów/ ułożone przez ascetów - pustelników. Propagują one różnego rodzaju techniki medytacyjne i preferują intuicje poznawanie rzeczywistości.
W tym okresie / około 800 roku p.n.e. / powstały upaniszady, czyli traktaty filozoficzno-moralne. Starano się w nich odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania: jak zdobyć nieśmiertelność oraz wyzwolenie z kołowrotu wcieleń. Ustalają one relacje pomiędzy Atamanem - duszą jednostkową (duchem jednostkowym), a Brahmanem - duszą świata (duchem swiata).

Przez następne tysiąclecia, do 500 roku n.e. rozwinęły się główne systemy klasycznej filozofii indyjskiej. W okresie tym powstały również wielkie epopeje: Mahabharata, Ramajana i purany.
W 1828 roku powstało stowarzyszenie religijno-kulturowe Brahma-Samadż. Sformułowano reformatorskie wyznanie wiary, które zaakcentowało, że Bóg jest najwyższą osobą. Boga należy czcić tylko w duchu. Zal i pokuta stanowią drogę do przebaczenia. Bóg objawia się w naturze i w duszy człowieka.

Święte księgi hinduskie obejmują dwie wielkie kategorie tekstów: śruti i smriti:
-Pierwsze z nich były usłyszane przez riszich - świętych mędrców, którzy przybyli na ziemię z nieba i po śmierci zamienili się w gwiazdy ( siedmiu z nich tworzy Wielką Niedźwiedzicę ).
Wedy przekazane przez najwyższe bóstwo spełniają rolę wiedzy objawionej.
-Drugie były tekstami przekazywanymi ustnie z pokolenia na pokolenie.

Wedy powstały między 1500 a 800 rokiem p.n.e. i uznane są za najświętszą podstawę hinduizmu, przeznaczone raczej dla erudytów-braminów, którzy je analizowali i wyjaśniali.


Rozróżnia się cztery Wedy:

  1. Rigwedę - wiedzę hymnów recytowanych na cześć bóstw
  2. Jadźurwedę - wiedzę formuł ofiarnych, teksty te towarzyszą przebiegowi ceremonii ofiarnych, podając prowadzącym je osobom drobiazgowe wskazówki dotyczące czynności rytualnych
  3. Samawedę - wiedzę pieśni przeznaczoną dla kantora udgatara, śpiewanych podczas składania ofiar
  4. Atharwawedę - wiedze zaklęć i formuł magicznych

Tradycja, czyli smryti, tworzona przez świętobliwych mędrców spełnia rolę komentarza do Wed, adaptuje i przystosowuje treści objawionego aktualnych warunków.. Należy do niej wiele dzieł, wśród nich Księga Manu, która stanowi najważniejszy zbiór praw indyjskich epoki klasycznej.

Istnieje wiele odmian hinduizmu, ale można znaleźć elementów nich wiele elementów wspólnych. Obok uznanego autorytetu Wed należy do nich między innymi system kastowy,
doktryna o czterech stadiach życia, nauka o reinkarnacji i trzech sposobach wyzwolenia.

Dla hindusów duże znaczenie ma dharma, która jest ścieżką cnoty. Jest to wieczny porządek lub wieczne prawo ogarniające całą sferę moralności oraz obrządków religijnych, których wypełnienie prowadzi do zbawienia.

System stanów społecznych / stan- warna, co znaczy barwa, od koloru szat noszonych przez członków poszczególnych stanów/ w znacznej mierze określa drogę życia hindusa.
Istnieją cztery podstawowe stany społeczne:

  1. Braminów - kapłanów - ubierających się na biało
  2. Kszatrijów - rycerzy - kolor czerwony
  3. Wajsjów - kupców rolników - kolor żółty
  4. Śjudrów - wyrobników - kolor czarny
  5. Pariasi - ludzie nienależący do żadnej kasty

Zgodnie z tradycją, członkowie poszczególnych kast mają przypisane określone obowiązki i sposoby zachowania.

W hinduizmie z systemem Warn wiąże się ściśle doktryna o czterech stadiach życia.

Owe stadia życia to:

  • - okres ucznia poznającego Wedy przy swoim nauczycielu - guru
  • - okres pana domu zakładającego rodzinę i troszczącego się o nią
  • - kiedy ma się już pierwszego wnuka, można i należy wejść w kolejny okres życia - bycia pustelnikiem
  • - na koniec pozostaje już tylko czwarte stadium życia uwolnionego - sannjasina.

Hindus chcąc osiągnąć wyzwolenie nie może pozostać w niższych poziomach egzystencji, nie przechodząc do jej wyższych poziomów. Zostaje więc sannjasinem - najwyższym ptakiem wędrownym. Szlak joginów, najwyższych ptaków wędrownych, jest trudny do osiągnięcia na świecie i spotyka się go rzadko. Kto jednak na niego wejdzie wyrzeka się swych synów, przyjaciół, żony, powinowatych, zaplotu włosów, ofiarnego sznura, nauki Wed, wszystkich swych czynów i opuszczając świat, chwyta przepaskę na biodra, kij, a skórę na nocleg - z jednym pragnieniem, utrzymania ciała i niesienia pomocy ludziom. Niewzruszony w cierpieniu, w szczęściu bez pożądliwości. Wyrzekający się wśród żądz. Do niczego nie przywiązany - ani do piękna, ani do brzydoty, nie zna on ani nienawiści, ani radości -
zamilkły w nim bodźce wszystkich zmysłów. Przebywa tylko w Atamanie, a to jedno, co rozpoznał, jako zupełną najwyższą rozkosz, jest stwierdzenie: Ja jestem Brahman- i wtedy jest on tym, co cel swój osiągnął.

Wyzwolenie jest celem życia hindusa. Owo wyzwolenie z kołowrotu wcieleń w hinduizmie możliwe jest za pomocą trzech sposobów, nazywanych też drogami:

  1. - Pierwszy to droga uczynków.
  2. - Drugi to sposób poznania intelektualnego, który zdobywa się w czasie studiowania świętych ksiąg i medytacji.
  3. - Trzecia droga to pobożność, bhakti - droga oddania się umiłowanemu bóstwu.

W hinduizmie Boga odkrywa się w otaczającym świecie. W hinduistycznej wizji Boga istnieje dużo wyobrażeń i sposobów przedstawiania Go tak, że trudno jest mówić o jakimś jednym obrazie Boga. Hinduizm stanowi swoisty konglomerat religijny. Istnieje w nim wiele różnych sekt i systemów, w których widać wznoszenie się od prymitywnego politeizmu, czy nawet ateizmu do uduchowionego monoteizmu lub panteizmu, utożsamiającego Boga ze światem. Zresztą żadne z naszych pojęć nie wyczerpie bogactwa hinduistycznych wyobrażeń tego, co boskie.

W hinduizmie Bóg osobowy często bywa uprzedmiotowiony. Może być czczony w naturze, w słońcu, w kamieniach i drzewach. Jest on również i przede wszystkim obecny w obrazach i bożyszczach, które hindus czci jako bogów. Hinduistyczne wizerunki bóstw są nie tylko symbolami, jak chcą nas niekiedy przekonać współcześni hindusi. Hindus, a przynajmniej większość z nich wierzy w szczególną i fizyczną obecność swego boga w wizerunku.
Mimo tak wielu wyobrażeń i pojęć Boga, można powiedzieć, że część hindusów jest monoteistami, wierzą bowiem w jedynego, odwiecznego władcę świata, którego sługami są wszyscy inni bogowie. Nie uznają jednak pojęcia Boga, który powołuje świat do istnienia z niczego. Według hindusów świat jest wieczny, ale znajduje się nieustannie w fazie przemian, którym podlegają także bogowie z wyjątkiem najwyższego władcy świata, mającego ograniczony wpływ na te przemiany. Świat jest bowiem zależny od wiecznie istniejącej i przekształcającej się materii, a zwłaszcza od prawa karmy, czyli od zasług i win ludzi.
Hindusi uważają, że Bóg łaskawy, kochający i współczujący nie może zapobiec cierpieniom ludzi w ich kolejnych wcieleniach. Współczucie skłania Go jednak do uczenia ludzi, co powinni czynić, a czego unikać, aby osiągnąć wyzwolenie.

W hinduizmie istnieje przekonanie, że człowiek zależnie od swoich zdolności i skłonności może pojmować i wyobrażać sobie prawdę o Bogu i człowieku w najrozmaitszy sposób. Prawda absolutna wydaje się przerastać możliwości człowieka. W związku z tym wyznawcy hinduizmu nie są skłonni do przyjmowania dogmatów religijnych, a gotowi do przyjmowania obojętności wobec nich i do uznania prawdy cząstkowej w każdym z wierzeń czy systemów religijnych, co rodzi tak bardzo cenna we współczesnym świecie postawę tolerancji wobec odmiennych przekonań religijnych. Takie nastawienie powoduje powstawanie swoistego relatywizmu wobec jednej prawdy.

Hinduiści nie uważają swojej religii za jedyną i najprawdziwszą na świecie i najkrótszą drogę do wyzwolenia. Religia jest przede wszystkim dla nich droga ich życia, a jego sposób ważniejszy niż prawdy religijne.

Hinduizm traktuje człowieka jako istotę posiadająca luźno ze sobą powiązane dwa pierwiastki:

  • - element cielesny, zniszczalny, ulegający ciągłym przemianom
  • - element duchowy, stanowiący właściwą jaźń człowieka.

Istota tej koncepcji polega na traktowaniu ciała wyłącznie jako czegoś zewnętrznego w stosunku do jaźni, jako czegoś, co staje się na koniec życia odzieniem zużytym, które się po śmierci odrzuca. Pierwiastek duchowy jest uważany za element wieczny i niezmienny.

Podstawową nauką o człowieku i jego wyzwoleniu jest w hinduizmie teza o wędrówce dusz - reinkarnacja, którą przyjmują wszystkie szkoły hinduizmu oraz wszystkie odłamy buddyzmu.

Nauka o wędrówce dusz głosi, że istnieje we wszechświecie wewnętrzne prawo moralne, niezależnie od Boga, które polega na automatycznej odpłacie za wszystkie czyny człowieka. Według tego prawa karmy zarówno dobre, jak i złe czyny domagają się odpowiednio nagrody lub kary. Hinduizm zatem wskazuje człowiekowi jako cel wyzwolenie od udręk łańcucha wcieleń w kolejne stany istnienia duszy, które mogą być nie tylko w ludziach, ale również w bogach, demonach, a także w zwierzętach i roślinach.

W celu osiągnięcia wyzwolenia hinduizm proponuje trzy drogi:

  • - ascezy
  • - głębszej medytacji
  • - ufnej miłości Boga zwanej bhakti.

Ludzie, którzy w drodze do wyzwolenia czują się za słabi do pojęcia pełnej wyrzeczeń i surowości drogi ascetyzmu i zbyt ociężali by iść drogą głębokiej medytacji mogą iść drogą miłości i ufnej wiary, czyli oddania się Bogu. W tej drodze kładzie się nacisk na emocjonalne doznanie Boga, czemu mają służyć praktyki religijne, a więc kult sprawowany w świątyniach przed posągami lub symbolami bogów oraz w domach przed kapliczkami lub ołtarzykami.
Hindusi śpiewają i recytują hymny na cześć bogów. Myją i namaszczają posągi, zapalają przed nimi światła i okadzają je. Obdarowują posiłkami i kwiatami. Podczas świąt posągi obwozi się po mieście. Hinduiści realizują swoje życie religijne również poprzez pielgrzymki do świętych miejsc jak: Waranasi, Wrindaban, Allahabad i kąpiele w świętych rzekach np. w Gangesie, gdzie obmywają się ze swoich grzechów, a także poprzez określone posty, umartwiania czy zachowanie składanych ślubów.

W hinduizmie nie ma pojęcia grzechu jako obrazy Boga. Gdy popełnione zło w konsekwencji przyniesie cierpienie, winy giną raz na zawsze i nie pozostawiają po sobie śladu. Przez zło człowiek sam sobie wyrządza krzywdę i musi się od tego zła uwolnić bez pomocy Boga, ale przez mechaniczne działanie prawa karmy, albo przez osobisty wysiłek taki jak wcześniej wspomniane praktyki ascetyczne, medytacyjne i emocjonalne oddanie się Bogu.

Stan wyzwolenia nazywany jest w hinduizmie, a także w buddyzmie, nirwaną, co oznacza dokładnie - zdmuchnięcie, zgaśnięcie. Jest to rzeczywistość trudna do określenia. Zwykle pojmuje się nirwanę jako ostateczne wyzwolenie od reinkarnacji, od pragnienia bogactwa, sławy i nieśmiertelności, od namiętności, od iluzji i empirycznej osobowości, jako osiągnięcie nieznanego spokoju i prawdy absolutnej.

Hindus ma w życiu cztery cele:

  • -wypełnienie obowiązków obywatelskich i religijnych /dharma/,
  • -zdobywanie dóbr ziemskich /artha/,
  • -rozkosz zmysłową / kama/
  • -osiągnięcie wyzwolenia /moksza/.

Każdy z tych kolejnych celów jest lepszy od poprzedniego, to znaczy, że wyzwolenie jest najwyższym celem, do którego każdy powinien dążyć.

Najważniejszą hinduska modlitwą jest Gajatri, o której mówi się, że jest wieczna. Pochodzi ona jeszcze z czasów wedyjskich i niezmienionej formie powtarzana jest do dzisiaj.
Mantrę Gajatri odmawiać należy trzy razy dziennie - rano o wschodzie słońca, w południe i o zachodzie słońca. Można ja powtarzać w myśli w każdej pozycji. Mantra jest tym, co zbawia dzięki rozważaniu jej znaczenia. Modlitwa ta jest uwielbieniem Trójcy: Brahmy, Wisznu i Śiwy. Jest ona wedyjską modlitwą wznoszoną do Światłości tkwiącej we wszechświecie w milionach istnień przez tysiąclecia. Jest to uniwersalna modlitwa dana wszystkim ludziom niezależnie od klimatu i wyznania, ponieważ zwraca się do pełnej chwały Potęgi, która przenika Słońce i trzy światy.

Treść Gajatri jest łatwa do zrozumienia i głęboka. Nie jest prośba o miłosierdzie lub przebaczenie, to prośba o czysty umysł, by prawda mogła się w nim odbijać właściwie bez zniekształcenia. Mantra Gajatri jest zwracaniem się do Słońca o duchowe oświecenie umysłu. Energia słoneczna jest tą, dzięki której żyjemy.

Niech wszystko ogarniające najwyższe Słońce
oświeca mój umysł rozpędzając ciemność,
niech oczyszcza moje ciało fizyczne
niech oczyszcza moje ciało subtelne
niech oczyszcza moje ciało przyczynowe

Uważa się, że mantrę tę należy napisać na drzwiach każdego ośrodka naukowego na świecie: Niech intelekt wzrasta, panuje i dojrzewa do mądrości, by chronić ludzkość od zagłady.

Za pomocą odpowiednich praktyk i rytuałów doskonali się w hinduizmie ciało i ducha. Ciało oczyszcza się poprzez praktykę jogi, która wpływa również na umysł. Medytacja, której towarzyszy mantra koncentrująca w medytującym energię boską, wzbudza specyficzną siłę pozwalająca medytującemu na zbliżenie z bogiem.

Wpis z działu: Szamańskie ścieżki- Indie | Dodaj wpis

30th grudzień 2007

Jak osiągnąć Nieśmiertelność?

Nic nie rodzi się z bezczynności. Jedna tona teorii odpowiada jednemu gramowi praktyki. Współczesne życie czasami pozostawia niewiele czasu na cokolwiek poza zdobywaniem dóbr materialnych .. oraz na ich konsumpcję. Jeśli chcesz uczynić duchowe postępy musisz poświęcić nieco czasu na wykonywanie ćwiczeń wzmacniających. Ich praktyka powinna stać się częścią twoich codziennych zajęć. Im więcej wykonywanych ćwiczeń, tym lepszy efekt. Jeśli będziesz ćwiczyć tak regularnie, jak regularnie wstajesz rano z łóżka, szybko osiągniesz efekt.

Starożytni mistrzowie ponoć doświadczali życia jako harmonijnego przepływu energii. Według terminologii wschodniej przepływ ten odbywa się w człowieku od qi do jing, a następnie do shen - od oddechu do esencji płciowej i do ducha. Przepływ ten, będąc zarówno widzialnym jak i niewidzialnym strumieniem energii, jest nieustanny- krąży w tobie, krąży też pomiędzy tobą a otaczającym ciebie światem. Krąży też pomiędzy niebem a ziemią, z człowiekiem będącym pośrodku. Tak też i krew płynie- pomiędzy sercem a nerkami. Miłość i nienawiść przepływa pomiędzy kobietą i mężczyzną. Burze i światło słoneczne krążą pomiędzy niebem a ziemią.

Wielu ludzi tonie w rzece życia, będąc przez nią zalewani. Są i tacy, którzy nie mogą otrzymać wystarczającej ilości przepływającej energii, czują się oszukani i zgorzkniali. Inni zaś dryfują bez celu, wyobcowani, nieświadomi tego, że istnieje jakiś nurt.

Bez względu na to, jaki jest nasz stosunek do życia, moc przepływu energii jingqi / esencji płciowej/ jest tak duża, że prawie każdy człowiek w pewnym momencie swego życia poszukuje zakotwiczenia w miłosnym związku. Ta strona życia wydaje się być oczywista.

Oczywisty, choć być może niezauważony jest również przepływ subtelnej energii pomiędzy magnetycznymi biegunami mężczyzny i kobiety. Ta międzybiegunowa wymiana energii często pozostaje niezauważona, ponieważ przepływ energii jest niewidoczny gołym okiem, a jej działalność z powodu swej subtelności jest zazwyczaj niedostrzegalna dla nie wyćwiczonego umysłu. Dlatego też starożytni mędrcy studiowali zasady działania qi, jing i shen. Energie te nazwali trzema skarbami życia. Stanowią one subtelny język ludzkiego życia i aby móc się nim właściwie posługiwać dobrze jest je poznać i poprzez praktykę doskonalić.

Na początku możesz mieć wrażenie, że uczysz się obcego języka. Szybko jednak przekonasz się, że urodziliśmy się mówiąc tym językiem, a jedynie zapomnieliśmy subtelnej gramatyki energii qi, będąc intensywnie reedukowani przez rodziców i nauczycieli w dziedzinach bardziej intelektualnych.
Przepływ energii pomiędzy odmiennie naładowanymi biegunami, męskim i żeńskim jest kluczem do zharmonizowania energii naszego ciała.

Przepływ ten stanowi prostą i najbardziej podstawową tajemnicę nie tylko tantrycznych i taoistycznych mistrzów, ale również każdej szkoły ezoterycznej. Stanowi klucz do opanowania tajemnic miłości życia.
Tajemnica ta jest prosta, opiera się na podstawowym prawie wszechświata - pozytywne i negatywne naładowane siły przyciągają i wiążą się wzajemnie. Zasada ta odnosi się zarówno do sczepionej pary magnesów, jak do protonów i elektronów, będących w tanecznym zwarciu subatomowych cząsteczek tworzących atom. Tę biegunowość można nazwać również yin i yang. Określenia te stały się dziś popularne w zakresie holistycznej medycyny, ale nie są być może rozumiane, jeśli chodzi o ich funkcjonowanie na polu życia seksualnego.

Prosta metafora mówi, że yang mężczyzny jest ogniem, a yin kobiety wodą. Gdy mężczyzna kocha się w kobiecie, zagotowuje kobiecą wodę swym ogniem.

Kobieta prawie zawsze jest seksualnie silniejsza, jako że jej woda gasi ogień mężczyzny. Delikatne i ustępliwe yin zawsze pokonuje twarde yang tak, jak woda wypłukuje skałę.

Poznając praktyczne sposoby harmonizowania przepływu energii yin i yang stosunek seksualny przestaje być podświadomym zmaganiem się o dominację i podporządkowanie.

Ideałem jest przyjęcie połączenia w duchu współpartnerstwa. Wówczas zamiast intencji pokonania partnerki/a jest nadzieja na zharmonizowanie jej/jego wrażliwej energii z dokładnie dopełniającymi się cechami i siłą.

Niewiele ludzi podczas zbliżenia miłosnego postępuje zgodnie z tymi zasadami. W rezultacie pozostała większość ponosi energetyczną klęskę. Porażka ta wynika z taktycznej nieznajomości zarówno męskich organów seksualnych, jak i istoty energii w nich zawartej.
Energetyczna walka pomiędzy kobietą a mężczyzną zostaje zakończona, gdy obydwoje uznają, że nikt nie może “wygrać” przez dominację czy uległość. Wówczas stają się wolni, by oddać się sobie nawzajem i wymienić uczucie najgłębszej miłości. Ich wrażliwość i podatność na zranienia zostaje zharmonizowana, a ich podświadomy lęk przed utratą energii zostaje zneutralizowany.

Najistotniejszą rzeczą jest zrozumienie biegunowości.

Najważniejsze do zapamiętania o biegunowości jest to, że energie yin i yang nie są oddzielnymi siłami, lecz stanowią jedną i tę sama energię, ale o dwóch odmiennych ładunkach. Nigdy one nie istniały oddzielnie od siebie, ale przebywają w nieustannym ruchu.

Metaforą wyrażającą prawdę o biegunowości może być ujrzenie mężczyzny i kobiety jako dwóch stron tej samej monety. Podczas aktu miłosnego moneta ta szybko się obraca, stapiając obie połówki w jedność.

Przez uświadomienie sobie, że przepływ energii seksualnej pomiędzy partnerami jest ciągły, mężczyzna i kobieta mogą stać się jednym na dłużej, niż trwa akt miłosny.

Każde z kochanków jest przeciwnym biegunem przepływu jednej energii. Gdy energia jingqi osiąga odpowiednio wysoką intensywność i równowagę, ciała obydwu kochanków naładowane energetycznie zaczynają pulsować. Zanika uczucie posiadania fizycznego ciała. Nagle stajesz się wibrującą kolumną energii, utrzymywaną w znakomitej równowadze poprzez pole energii twojego partnera. Jest to pełny orgazm ciała i duszy.

Wielu mężczyzn mogło przelotnie doświadczyć tego stanu, ale niewielu potrafi doświadczenie to podtrzymać, ponieważ poprzez ejakulację rozładowują dużą część energii swego pola biegunowego.

Takie przelotne doświadczenie nie stanowi prawdziwego orgazmu, lecz zaledwie uwolnienie się od posiadania dużej ilości energii, która nie ma innej możliwości przemieszczania się, jak tylko na zewnątrz.

Prawdziwy orgazm ma miejsce, gdy mężczyzna i kobieta trwają we wspólnej pulsacji energii.

Ich energia seksualna zatacza pełne koło pomiędzy dwoma biegunami magnetycznymi, ładując każdy z nich pełniej niż dotychczas. Energie yin i yang przepływają w pełnej kolistej harmonii.

Przepływ samych tylko energii nie jest wystarczający, aby koło zostało zamknięte- do tego konieczne jest również uczucie miłości. W akcie miłosnym nasz umysł musi brać udział w całkowicie pełnym miłości nastawieniem. To koło energii nie może zamknąć obwodu, jeśli łączą się tylko organy płciowe bez miłości wypływającej z ich serc.

Tylko wtedy, kiedy oba bieguny zostają złączone- pozytywny i negatywny biegun mężczyzny i kobiety- energia może w pełni popłynąć. Dlatego też sam stosunek płciowy bez miłości nie czyni nikogo szczęśliwym. Wówczas przepływ energii qi w kole jest ograniczony, a bez całkowitego przepływu energii pomiędzy yin i yang żadna liczba stosunków płciowych nie zaspokoi głębokiego pragnienia osiągnięcia pełni.

Orgazm z ejakulacją, do którego większość mężczyzn jest tradycyjnie przywiązana, ogranicza w dużej części energię życiową jedynie do narządów płciowych.

Podczas stosunku penis jest rozsadzany energią życiową. Jego przeznaczeniem nie jest magazynowanie takiej energii. Jego rzeczywistą funkcja jest przeprowadzanie energii życiowej na zewnątrz ciała. Organy płciowe są tylko drzwiami, przez które wpływa i wypływa życie.

Gdy górne bieguny mężczyzny i kobiety - ich serca i usta - są połączone, tak jak i dolne bieguny - ich narządy płciowe - wówczas następuje pełny przepływ energii.
Energia qi zasila jingqi w dolnej części ciała i razem połączone zostają przekształcone w górnej części ciała w energię duchową.

Jeśli mężczyzna i kobieta poznają tantryczne lub taoistyczne techniki i praktykują je z uczuciem miłości, tym samym doskonalą i przenoszą swoją energię qi do wyższego poziomu. W procesie sublimacji mogą oni rozwinąć w pełni swoją biegunowość, która zacznie przewodzić poprzez ludzkie ciało duchowe energie wyższego rzędu.

Takie doświadczenie pełni związku przekracza indywidualne granice odczuwania wrażeń i przyjemności i poprowadzi ciebie do odczucia osobistego szczęścia.

Ten wyższy stan harmonii jest rzeczywistym doświadczeniem związku i spełnienia. Można przygotowywać się do niego doskonaląc swoją energię seksualną i harmonizować swojego ducha z duchem partnera.

W ten sposób uprawianie miłości może stać się uwielbieniem boskości w świątyni ciała i duszy.

Celem takiego tantrycznego doskonalenia jest utrzymanie i intensyfikacja stanu spełnienia, aby oddzielenie od świata, które zazwyczaj odczuwamy, zniknęło. Abyśmy mogli osiągnąć integrację wyższego rzędu. Ten wyższy orgazm zarówno ciała jak i umysłu zbliża nas do pierwotnej energii qi- energii , ktora jest wszechobecna.

energii seksualnej jest utrzymanie i intensyfikacja stanu wyższego będącego na podobieństwo orgazmu naszego ciała, który to zbliży ciebie do wszechobecnej pierwotnej energii qi.

Czyste stopienie się delikatnych energii yin i yang w mikrokosmosie naszego ciała wyjasnia nam zasady, jakie zachodzą w makrokosmosie. Słońce, Księżyc, Ziemia i Droga Mleczna oddziaływują na siebie na tej samej zasadzie, jak mężczyzna z kobietą. Planety przyciągają się wzajemnie swoimi ogromnymi elektromagnetycznymi i grawitacyjnymi polami. Gwiazdy i kwazary wystrzeliwują gorące potoki światła i promieni yang, które przyjmuje zimne yin próżni pustej przestrzeni.

Jesteśmy świadkami tych odległych kosmicznych zasad Miłości Świata, odzwierciedlonych w świetle, które dociera do nas na Ziemię.

Męskie nasienie można porównać z energią słoneczną lub nuklearną.

Mężczyzna może energie doskonalić, przechowywać, aby mogła ona ulec wybuchowi w sposób kontrolowany, w jego czakramach. Wtedy taka energia nasienia zostaje wysłana w przestrzeń cielesną jako promieniujące ciepło. Kobieta może je wchłonąć i zwrócić mężczyźnie w formie materialnej jako kojące mistyczne ciepło.

W taki wyższy orgazm całego umysłu, ciała i ducha możesz wejść po rozpoczęciu praktyki.

Będąc ze swoim partnerem, w otaczającym ciebie kosmosie, zaczynasz odczuwać więź i miłość w i ze Światem Ten wyższy orgazm jest stanem spokoju osiągalnym nie poprzez wysiłek, ale relaksujący stosunek miłosny z partnerem - po prostu będąc tylko z nim/nią.
Tantryczne partnerstwo jest praktyką przebywania w stanie rozluźnienia - aby być zdolnym odczuwać w sobie głęboką pogodę ducha, podczas wykonywania swoich życiowych obowiązków.

W tym stanie doświadczasz uczucia, że twoja świadomość rozszerza się na zewnątrz ciała w większe pole energii, w subtelne sfery ducha.

Wyższy orgazm nie jest już tylko doznaniem przyjemności. Równoważy on energię yin twojego fizycznego ciała, równoważy los- który tworzymy- ze stanem wolności i przekroczenia dawnych ograniczeń.

Z chwila, gdy cielesne cierpienie i niebiańska rozkosz osiągną stan równowagi, redukują się wzajemnie, czego następstwem jest stan prawdziwego spokoju. Żaden z biegunów nie ma nad tobą władzy- masz więc prawdziwą wolność wyboru.

Pragnienie przyjemności cielesnej i duchowej transcendencji zarówno rodzą się jak i są niszczone w każdym momencie życia. Pozostajesz zarówno pełny, jak i pusty, a twoje życie jest tańcem energii.

Gdy doświadczyłeś tego, posmakowałeś Oświecenia.

Z chwilą, kiedy możesz trwać w tym stanie - JESTEŚ NIEŚMIERTELNY!

Wpis z działu: Szamańskie ścieżki- Indie | Dodaj wpis

28th grudzień 2007

Nieśmiertelni.

Ezoteryka wschodu i zachodu różni się jednym, podstawowy elementem- jest nim stosunek do ewolucji (koła narodzin- sansary) - na wschodzie istnieje tendencja do ucieczki przed doświadczeniami życia codziennego; na zachodzie doświadczenia traktowane są jako naturalny element rozwoju.

Droga wschodnia jest też drogą zależności od guru (nauczyciela). To on wskazuje uczniom, co i jak powinni robić, aby stać się podobnym do mistrza.Droga zachodu dowodzi, że każdy z nas ma w sobie samym wewnętrznego nauczyciela (guru). Każdy sam odpowiedzialny jest za siebie i tylko każdy sam, poprzez osobiste doświadczanie i wyciąganie wniosków, może osiągnąć stan mistrza.

Na współczesnej drodze zachodniej nie ma już inicjacji, maszczenia, przekazywania symboli tajemnej wiedzy- tu każdy rozwija się świadomie. Rozwija się wtedy, kiedy jest na rozwój gotowy.

Niektórzy Przyjaciele pytają mnie, skoro gloryfikuję indywidualną drogę rozwoju poprzez budzenie świadomości, dlaczego jednocześnie żywię tak duże zainteresowanie wschodnimi, inicjacyjnymi drogami rozwoju. Ja nie widzę tu sprzeczności. Uważam, że każda droga prowadzi do oświecenia i nie ma jednej, jedynej, najlepszej. Stąd chcę poznać jak najwięcej innych dróg, aby z nich wziąć dla własnego rozwoju to, co uznam za najlepsze.

Wchodząc na wschodnią drogę rozwoju nie schodzę z drogi zachodniej- to nadal ja sam doświadczam i sam ponoszę konsekwencję własnych wyborów. Sam wyciągam wnioski. To jest moje życie i nikt oprócz mnie, nie może wiedzieć lepiej, czego w danym momencie potrzebuję, ani co czuję

Najbardziej doskonałą z wschodnich dróg rozwoju jest Tantra. Określa ona cele, jakie przyświecają człowiekowi: Dharma, Artha, Kama i Moksza. Tantra zachodu jest taka sama- i tu celami przyświecającymi ludziom jest Prawości, Dostatek, Pragnienia, Wyzwolenie. Na wschodzie uczniowie patrzą na to, aby rozwijać się zgodnie z regułą klasztoru i radą guru, na zachodzie regułę stwarza nam codzienne życie i ono też jest naszym nauczycielem. Tantra jakiej uczę, jest Tantrą dzisiejszych czasów. To Tantra dla ludzi podobnych do mnie- wyrosłych z europejskiej kultury, żyjących w Europie, z Europą wiążących swoją przyszłość. To Tantra doceniająca wiedzę zarówno wschodu jak i wiedzę ludzi zachodu. To Tantra, która łączy świat, zamiast dzielić go na kierunki.

Na wschodzie ukoronowaniem celów ucznia w pewnym sensie jest otrzymanie od Gurudevy mantry Diksha- czyli wskazanie przez mistrza drogi do Urzeczywistnienia. Na zachodzie mantrą Diksha są słowa, które powtarzam uczestnikom moich warsztatów już na wstępie: zacznij samemu myśleć i samemu wyciągać wnioski. Twoje życie, to twoje doświadczenie. Nie doświadczając, nie analizując- duchowo umierasz.

Podczas mojej podróży po Indiach odwiedzę Rezerwat Sariska Forest, gdzie odbędzie się doroczny zjazd nieśmiertelnych joginów. Leonard Orr tworząc Rebirthing również poznawał wiedzę wschodu- jego pasją były rozmowy z nieśmiertelnymi joginami. Do nieśmiertelnych zalicza on tych, którzy mają minimum 300 lat i których życie w jednym ciele jest udokumentowane przekazami, świadectwami, czasami nawet metryką urodzenia.

W przypadku joginów imieniem Bhartriji i Gopachan istnieje bogata literatura opisująca ich życie poprzez stulecia- żyją około 2000 lat. Bhartrji podobno był królem w czasach przedchrystusowych. Urodził sie w 56 roku przed naszą erą- był cesarzem Indii. Napisał wiele książek na temat gramatyki sanskrytu, filozofii. Na uwagę zasługuje jego koncepcja epistemologii. Rozprawianie na temat fizycznej nieśmiertelności zakończył mając 300 lat i zdecydował się zademonstrować swoją nieśmiertelność publicznie. - został spalony żywcem a następnie zalany cementem. Następnie pojawiał się w tym samym ciele. Demonstracji tego typu poddawał się co 108 lat W jego aszramie znajduje się siedem nagrobków, które są wciąż nietknięte..

Ostatnio Bhartrji odrodził się w 2006 roku. Jadę tam, aby poznać dowody, fakty, obejrzeć te miejsca. Odwiedzając nieśmiertelnych joginów mam nadzieję osobiście spotkać Bhartrijego. Będę również w wielu innych ciekawych i świętych miejscach by czerpać wiedzę nie tylko przy pomocy pięciu zmysłów, ale również bezpośrednio z pól energoinformacyjnych.


Wpis z działu: Szamańskie ścieżki- Indie | Dodaj wpis

2nd listopad 2007

Wstęp- wyprawa do Indii 2007

Na wyprawę do Indii wyjechałem 3 września 2007, powróciłem 28-go. Przez ponad trzy tygodnie zwiedziłem przede wszystkim Radżastan- Delhi, Jaipur, Pushkar, Alwar i Sariska Forest, Haridwar, Rishikesh, Amritsar, a na koniec Dharamsale- miejscowość zamieszkałą przez uchodźców tybetańskich.

Indie to kraj całkowicie odmienny od Polski, geograficznie i kulturowo. Czasami to, co widziałem, wprowadzało mnie w fascynację, innym razem w negatywne zdumienie.

Najważniejszym elementem podróży po Indiach, oprócz zwiedzania zabytków i podziwiania krajobrazów, było obserwowanie codziennego życia hindusów, które często toczyło się po prostu na ulicy.

Pierwsze zetknięcie z indyjską egzotyką pamięta się długo. Wprawdzie przygotowując się do wyjazdu czytałem wiele o Indiach, jednak karty papieru, przejrzane zdjęcia a nawet obejrzane filmy nie oddały tego, co na miejscu zobaczyłem. Ale o tym napiszę później, a teraz zacznę relację od początku.

Ze względu na przystępne ceny decydowaliśmy się lecieć fińskimi liniami lotniczymi Finnair- przez Helsinki do Delhi. Stewardessy były rosłe i jasnowłose. Każdego pasażera witały ciepłym uśmiechem. Zawsze mnie to zastanawiało, jak stewardessom udaje się zachować ten kojący uśmiech na ustach w stosunku do każdego i przez wiele lat pracy? Spotykałem się z tym uśmiechem lecąc do Moskwy, Istambułu, Bombaju, Kuala Lumpur, Singapuru, Adelajdy- witał mnie jednakowo w każdym samolocie, będąc zapowiedzią przygody.

Lot do Helsinek trwał półtorej godziny. W Helsinkach po krótkiej przerwie przesiedliśmy się na Boeinga MB-11, tym razem lecieliśmy sześć i pół godziny. Zamówiłem sobie posiłki wegetariańskie, ale nie był to dobry wybór- większość jadła standardowe zestawy, więc ja musiałem poczekać, dopóki wszyscy inni nie otrzymali swojej porcji. A najmniej podobało mi się, że moje jedzenie wyglądało na zdecydowanie mniej smakowite. Nie roztaczało tak przyjemnej woni, jak kanapka sąsiada, gdzie plaster szynki, położony na lśniącym maśle, ozdobiony był zielonym ogórkiem. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, co za jedzenie czekało na mnie na miejscu w Indiach.

Wylądowaliśmy na lotnisku w Delhi o 23:18, na dworze było 31 st.C Ciepłe powietrze zawierało w sobie rześkość nocy. Po godzinie byłem już w hotelu, pokój obskurny, mały, nagrzany jak piekarnik. Po środku duże łóżko okryte brudnym prześcieradłem. Pomyślałem: dobrze, że wziąłem ze sobą własne prześcieradło. Cały oblany byłem potem, więc poszedłem do łazienki, aby wziąć prysznic. Cztery kurki wychodziły ze ściany, jeden kran, a pod nim duże wiadro. Dopiero po chwili dostrzegłem, że pod sufitem wystaje ze ściany sitko prysznica. Odkręciłem kurek z zimną wodą i wszedłem pod prysznic. Okazało się, że pod zimną wodą nadal można się pocić. Po chwili poszedłem spać.

Spałem ponad sześć godzin. Po przebudzeniu w głowie trochę mi szumiało, bo całą noc chodził zarówno wiatrak jak i nadmuch powietrza z zewnątrz budynku, a ja byłem przyzwyczajony do ciszy.

Hotel był w Starym Delhi. Moje pierwsze wyjście na ulicę okazało się największym szokiem.

Wiem, co to 50 stopniowy upadł, oraz duża wilgotność, ale tu w Delhi czekało na mnie o wiele więcej dodatkowych wrażeń. Otoczył mnie żar powietrza zmieszany z kompozycją zapachów ulicznych ścieków, spalin, kadzideł i egzotycznych przypraw. Dołączył do tego hałas- przeraźliwe klaksony samochodów, nawoływanie ulicznych sprzedawców. No i jeszcze widok odchodów zwierzęcych oraz ludzkich, kolorowe kramy, tłumy egzotycznie ubranych ludzi- przechodnie w turbanach, święte krowy, żebrzące dzieci, ludzie śpiący bezpośrednio na ulicy i do tego obok mnie hinduska matka, która położyła kilkumiesięczne dziecko, całkiem nagie wprost na ziemi..

Przez moment stałem jakbym został zamroczony.
Zacząłem poznawać prawdziwe Indie.

Main Bazar, Delhi

Main Bazar, Delhi. Hinduska w sari, riksza i …..święta krowa.

 

Delhi. Wędrowny sadhu.

 

Ulice Starego Delhi- widok z tarasu restauracji

Wpis z działu: Szamańskie ścieżki- Indie | Dodaj wpis

1st listopad 2007

Hello my friend!

hello my friend!

Pierwszy dzień w Delhi. Szedłem kolorowymi, zatłoczonymi ulicami do restauracji na śniadanie. Było już po dziewiątej rano. Podszedł do mnie młody hindus i powiedział:
- hello my friend. what`s your name? where you come from?

Jeszcze nie wiedziałem, że te słowa będą mi towarzyszyły przez cały pobyt w Indiach- nieustannie zadawane z częstotliwością mantry- przez każdego, w każdym miejscu i o każdej porze.
Chciałem być grzeczny, odpowiedziałem na pytania, wytłumaczyłem gdzie jest Polska. On zaś zaczął prezentować mi bransoletki drewniane na rękę, który chciał sprzedać. Wymienił cenę. Trochę mnie ona zdziwiła, bo wcześniej słyszałem, że w Indiach jest dużo taniej, a jego cena nie odbiegała od takiej z polskich ekskluzywnych sklepów. Podziękowałem grzecznie i poszedłem dalej. Nie zdążyłem przejść nawet pięciu metrów, kiedy sytuacja się powtórzyła z innym młodym hindusem:
- hello my friend…

Już wiem, że jako biały byłem postrzegany nie tylko jako potencjalny kupiec, ale i jako osoba, która zapłaci znacznie więcej, niż towar jest wart. Poczułem się wykorzystywany. Ha, a ja przyjechałem do Indii pełen optymizmu w ujrzenie nieskażonego pieniędzmi świata.

Poszedłem dalej. Odnalazłem restaurację, gdzie umówiłem się z przyjaciółmi. Znajdowała się ona około dwustu metrów od mojego hotelu, na tarasie ostatniego piętra kamienicy. Schody wykonane z marmuru, ładnie pozamiatane, poręcz metalowa, malowana olejną farbą na ciemny brąz.

W centralnym miejscu restauracji, naprzeciw drzwi wejściowych siedziała za biurkiem hinduska. Ubrana była w sari, na nosie okulary, przed sobą trzymała duży zeszyt, w którym coś notowała. Co pewien czas brała do ręki gazetę i zagłębiała się w lekturze.
Jak później zauważyłem, z uwagą przyglądała się wchodzącym do restauracji gościom. Na jej twarzy lśnił ciepły, życzliwy uśmiech. Pomyślałem: to na pewno jest właścicielka lokalu.

W pewnym momencie właścicielka podeszła do wysokiego na około metr trzydzieści krzaku bukszpanu. Dotknęła delikatnie jego drobnych, zielonych listków i z czcią pochyliła nieznacznie do przodu głowę. Spojrzałem na nią zaciekawiony, a potem na bukszpan. Dopiero teraz ujrzałem, ze w gęstwinie liści bukszpanu jest zawieszona na cienkim druciku strasznie wyglądająca drewniana maska, przypominająca głodnego demona. Hinduizm to tygiel różnorodnych wierzeń i systemów religijnych. To wielobóstwo, ale co za tym idzie, również tolerancja religijna. Hindusi maja setki bogów i tysiące tysięcy świętych miejsc. Jedno z nich znajdowało się około metr ode mnie.

Podszedł do mnie kelner, podał kartę dań i zapytał, czy przynieść coś do picia. Zamówiłem napój z jogurtu namkin lassi. Za chwilę zaczęli schodzić się do restauracji przyjaciele. Zamówiliśmy śniadanie i…

W tym miejscu opowiem o kolejnym zwyczaju indyjskim. Jak pamiętasz, pierwszy zwyczaj można określić słowami; hello my friend. Kolejny zwyczaj jest jak znane w Polsce powiedzenie- powoli, czas nie zając. Na zamówione, proste śniadanie czekałem ponad godzinę. Miałem wystarczająco dużo czasu, aby porobić zdjęcia, nakręcić kilka scen kamerą, wypić kilka napojów. Koleżanka, która już była w Indiach powiedziała: tu Grzegorz nauczysz się dystansu do wszystkiego. I nauczyłem się.

Szefowa jednej z restauracji w Starym Delhi.

Dostawa lodu do restauracji

Wpis z działu: Szamańskie ścieżki- Indie | Dodaj wpis

1st październik 2007

Linki

Zdjęcia z wyprawy

Filmy:

Magia Indii

Sri Siva puja

Portret Indii

Złota Świątynia

Wpis z działu: Szamańskie ścieżki- Indie | Dodaj wpis

  • Grzegorz Halkiew

  • Trener NLP certyfikowany przez STNLP w Polsce, trener hipnozy AIA w USA czytaj więcej
  • BIULETYN:

  • Chcesz otrzymywać informacje o nowościach?
  • Wpisz swój e-mail
  • dowiedz się więcej >>