19th styczeń 2008

Jak wydostać się z pułapki czasu.

Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego coś przytrafia się tobie wielokrotnie? Może nawet słyszysz teraz swój głos wypowiadający słowa” boże, znowu to mi się przytrafiło!
Zachodzisz w głowę i nie możesz znaleźć odpowiedzi, o co chodzi, co to wydarzenie ma ciebie nauczyć?

Jesteś tylko człowiekiem. Nikt nie jest doskonały. Tylko ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów. Mówi się trudno i idzie się dalej. W życiu piękne są tylko chwile. Znasz te przysłowia ilustrujące być może twoje zachowania w wirze pospolitej codzienności. Każdy z nas stara się (lub przynajmniej chce się starać) urządzić się w życiu jak najlepiej, najwygodniej i zgodnie z własną wizją szczęścia. Często jednak coś staje na przeszkodzie. Ułomność, głupota, konformizm, choroby, egoizm, zaniechanie, niewiedza, pech- lub inny zespół zjawisk, pospolicie nazywany brakiem szczęścia w życiu.

Życie zmusza ciebie do ciągłej aktywności, podejmowania wyzwań, stawiania czoła. Czasami spycha w otchłań apatii, znużenia i łamania prawa. Socjolog będzie upatrywał przyczyny tego stanu rzeczy w mechanizmach społecznych. Ksiądz powie, że Bóg tak chciał. Psycholog znajdzie traumę z dzieciństwa. Genetyk wykaże skazę u przodków. Filozof zaduma się nad istotą bytu. Bezrobotny przeklnie kapitalizm, Kaczyński Tuska, a ty kogoś innego. Kto kieruje twoim życiem? Los, ludzie, ty sam, najwyższy bóg, matka natura, przeznaczenie, geny, czy zwykły, bezlitosny przypadek.

Tym razem w Cinema Club film „Dzień świstaka”. Harold Ramis to rzadki przypadek aktora, scenarzysty, producenta i reżysera w jednej osobie. “Dzień Świstaka” był szóstym filmem, przy realizacji którego współpracował z Billem Murrayem. W 1980 roku powstała komedia “Golfiarze”, wg scenariusza Ramisa, z Murrayem w jednej z ról drugoplanowych. Rok później obaj spotkali się na planie koszarowej komedii “Szarże”, reżyserowanej przez Ramisa. W 1984 triumfowali jako “Pogromcy duchów”, wg scenariusza Harolda Ramisa i Dana Aykroyda (Ramis grał pogromcę Egona Spenglera). Po koniec lat 80-tych ponownie spotkali się przy “Golfiarzach 2″ (1988) i “Ghostbusters II” (1989) - w obu przypadkach Ramis był współautorem scenariusza. Przy “Dniu Świstaka” Harold Ramis nie tylko był współscenarzystą, współproducentem i reżyserem, lecz także zagrał epizod lekarza neurologa, który każe Connorsowi udać się do psychiatry. Trzy lata później Ramis ponownie zaangażował Andie MacDowell do swej fantastycznej komedii o klonowaniu “Multiplicity”.

Phil Connors (Bill Murray), telewizyjny prezenter pogody z Pittsbugha po raz czwarty z rzędu pojechał do miasteczka Punxsutawney, by zrelacjonować doroczne święto Dnia Świstaka, przypadające 2 lutego. Do tego dnia nie obchodziło go nic i nikt, poza hołubieniem egocentrycznego przeświadczenia o własnej doskonałości (skąd my to znamy, Praktycy NLP?). A przecież w dniu wyjazdu poznał wspaniałą kobietę, śliczną producentkę Ritę (Andie MacDowell) na widok której jego skostniałe resztki serca zabiły mocniej. Lecz zimna autokreacja Phila wzięła górę. Po szybkim nagraniu materiału do telewizyjnego newsa z obchodów Dnia Świstaka, Phil, Rita i operator Larry, pod dyktando gardzącego prowincją Phila, spakowali rzeczy. W drodze powrotnej do Pittsburgha coś dało Philowi pierwsze ostrzeżenie, ekipa zawróciła do Punxsutawney. A nazajutrz Phil budzi się o szóstej rano… 2 lutego w Dzień Świstaka, który przecież ……był już wczoraj.

Od tej pory świadomość powtórzonego dnia jest tylko udziałem Phila, który z przerażeniem obserwuje ten sam przebieg wypadków, co wczoraj. Nikt, włącznie z Ritą, nie daje wiary jego opowieściom o niespodziewanie realnym i ciągle powtarzającym się deja vu. Początkowo zdruzgotany Phil, odnajduje dziką radość z własnej bezkarności w zapętlonym czasie. Lecz po kilku tych samych Dniach Świstaka w Punxsutawney, cyniczny zapowiadacz pogody robi wszystko, żeby tylko nie budzić się codziennie przy dźwiękach tej samej radiowej piosenki “I got you babe” Sonny’ego i Cher. Lecz nawet kilkunastokrotne samobójstwa, bezlitośnie kończą się przebudzeniem 2 lutego. Ostatnią deską ratunku dla uwięzionego w pułapce czasu Phila Connorsa, wydaje się być jego rosnące uczucie do Rity, którą w tych niezwykłych okolicznościach ma okazję poznać bliżej…

Ileż to razy po popełnieniu głupstwa, wydaniu błędnej decyzji i podjęciu niewłaściwego wyboru, chciałeś cofnąć czas i naprawić błąd. Mówisz sobie wtedy, ze drugi raz już nie dasz się zwieść pozorom, będziesz przezorniejszy, bardziej ostrożny, bardziej poukładany, mądrzejszy o zdobyte doświadczenia. A jednak potem niepomny tych doświadczeń, znowu dajesz się oszukać losowi jak dziecko.
Być może mówisz: serce nie sługa; krew nie woda. Zrzucasz winę na wszystko wokół siebie zamiast dokonać zmian tam, skąd bierze źródło twoja własna słabość.

Człowiek jest tak skonstruowany, że dopiero naprawdę bolesne uświadomienie sobie porażki zmusza go do zrewidowania ciągu przyczynowego, który do niej doprowadził. Zupełnie jak Phil Connors. W tej postaci, zrodzonej w wyobraźni scenarzysty Danny’ego Rubina, każdy z nas może przejrzeć się jak w lustrze. Nie trzeba być wcale tak nadętym, cynicznym, egocentrycznym bufonem pogardzającym ludźmi: niech się do mnie dopasują, albo stracą cennego kolegę.

Tak jak Phil Connors otrzymujesz kłopotliwe dary powtarzających się wydarzeń, które maja zwrócić twoją uwagę na rzecz najważniejszą. Od kogo te dary? W filmie nie ma ani słowa o Bogu, czy zakłóceniach kontinuum czasoprzestrzennego. Przeznaczenie? Karma? Co wydało na Phila wyrok (być może i na ciebie) Wyraźnym przekazem jest informacja, że masz tylko jedną drogę na wyplenienie z siebie całego zła, a nagrodą będzie miłość. Lecz zanim ją wyznasz, musisz zbudować siebie od nowa. W Dzień Świstaka będziesz otoczony ludźmi, którymi gardzisz i jednocześnie których nie jesteś godzien. Zostaniesz skonfrontowany z człowiekiem, z którym nigdy nie chciałbyś się zetknąć - z samym sobą.

Wiem, łatwo popaść w tanie moralizatorstwo i pretensjonalność. “Dzień Świstaka” oparty jest na prostym w swym geniuszu założeniu. Mentalną ewolucję Connorsa przedstawiono na ciągle powtarzających się tych samych sytuacjach, które nie potrzebują ani słowa komentarza. Jest w nich całe spektrum ludzkich zachowań, od niedowierzania i chorej euforii, poprzez znużenie, nihilizm i rezygnację, aż do odnajdywania kolejnych szczebli ewolucji charakteru postaci.

Pułapka, w której utknął Phil Connors, wydaje się być rajem na ziemi. O wiele bardziej drastyczną wersją Dnia Świstaka jest przecież pierwszy epizod z kinowej wersji “Strefy mroku” (1983), gdzie biały, rasistowski bohater, zostaje przeniesiony kolejno do faszystowskich Niemiec (gdzie wzięto go za Żyda), czasów Ku-Klux-Klanu (gdzie był Murzynem skazanym na śmierć za kolor skóry), czy wojny wietnamskiej (gdzie strzelano do niego, bo wojska amerykańskie widziały w nim “żółtka”). Przypadek Phila Connorsa wymagał od niego “tylko” rewizji własnej podłości, wśród kultywujących radość życia mieszkańców Punxsutawney. Zmiana charakteru Phila została szczególnie mocno zaakcentowana przy scenach z bezdomnym staruszkiem, umierającym na jego oczach.

Całe życie ludzkie w jednym filmie. W postaci prezentera pogody każdy z nas może rozpoznać cząstkę samego siebie. Odkryć w swoim życiorysie te same sytuacje, które zmuszają do ujrzenia własnych ułomności. Gdyby tylko można było dostać tę samą szansę przeżycia pewnego etapu życia po raz kolejny…

Nie musisz mi wierzyć, ale masz ją.

Uwierz mi.

To nie świat jest winien. Świat zaludniony ludźmi lepszymi od ciebie jest być może jedyną szansą na osobiste oczyszczenie, na swiadomość. Nie uda się - nie ma problemu. Rano znów usłyszysz w radio piosenkę, której tytuł Ci przypomni że cię mam, kochany… (”I got you babe”).

Wpis z działu: Cinema Club | Dodaj wpis

19th styczeń 2008

Wstep do warsztatów tantry.

Tantra czyli praca z energią

Poprzez Tantryczne spojrzenie na nasze zwykłe, codzienne otoczenie zostaje ono przekształcone w coś, co na wschodzie nazywa się mandalą - a co dla nas ze względów kulturowych lepiej byłoby określić słowem uważność, obecność.

Budda, który początkowo był zwykłym mnichem przekształcił się w bóstwo Guhjasamadża i udzielił inicjacji królowi, królowej i zgromadzonym wokół ludziom. Dzięki tej inicjacji z kolei oni wszyscy przekształcili się w bóstwa i nie posługiwali się tak jak przedtem nieczystym karmicznym widzeniem, ale używali czystego widzenia, postrzegając siebie jako bogów i boginie, a swoje otoczenie jako mandalę. Ludzie ci zaczęli patrzyć na świat uważnie widząc dokładnie to, co się wokół nich działo - porzucili swoje stare patrzenie na świat poprzez własne o nim wyobrażenia. Przestali być Maszynami, stali się Przebudzonymi.

Pracując z Tantrą pracujemy w dużej mierze z wizualizacją. Już na początku zauważysz, że nie posiadasz zbyt wielu umiejętności - możesz mieć wiele trudności z wizualizowaniem i to jest naturalne. Zwykle dzieciom dużo łatwiej jest wizualizować - mają one to, co w psychologii nazywa się wyobraźnią, pamięcią ejdetyczną - to znaczy zdolnością przestrzennej, plastycznej wyobraźni. Pamiętam jak w dzieciństwie bawiłem się wielokrotnie kamykami, gdzie każdy z nich był innym żołnierzem mojej wyimaginowanej armii. I ty też na pewno masz takie wspomnienia, prawda? Ludziom dorosłym z powodu wychowania i wykształcenia trudniej jest posługiwać się taką wyobraźnią. Poznając Tantrę będziesz pracować głównie z energią, która sama w sobie nie ma formy. Poprzez wizualizację nadasz energii formę i wpłyniesz na lepszy sposób działania tej energii.

Rozwijając zdolności wizualizacji rozwijasz również uważność - umiejętność kontrolowania energii. Robiąc to osiągasz czyste widzenie. Tybetańska nazwa to kye rim: pierwsza faza praktyki tantrycznej, czyli wizualizacja. Druga faza nosi nazwę dzog rim.

Zanim będziesz pracować z energią znajdującą się w twoim ciele to najpierw jednak musisz opanować wizualizację, tak by móc widzieć się samemu w czystej formie, aby już nie rzutować swoich wyobrażeń na otoczenie. Praktyka zaczyna się od inicjacji, która stanowi bramę do Tantry. Taka inicjacja upoważnia do wykonywania pewnych praktyk odbywających się na trzech poziomach: ciała, mowy i umysłu.

Najpierw otrzymuje się inicjację ciała i wizualizuje siebie w czystej formie jako bóstwo. W ten sposób przemienia się siebie w czyste naczynie tak, aby mogło je wypełnić błogosławieństwo Guru (jeśli jesteś buddystą), lub oświecenie duchem (jeśli już wiesz, ze tylko ty sam jesteś własnym przewodnikiem). Następnie dostaje się inicjację mowy, która upoważnia do odmawiania mantry. Mantra to dźwięk i jak każdy dźwięk jest formą energii. Dźwięk związany jest z przekształceniem. Pomaga on umysłowi skupić się na celu. Forma każdego bóstwa posiada swoją własną mantrę. Przekształcając się w daną formę wschodniego bóstwa dobrze jest używać jego mantry. Podobnie możesz przekształcić się w czyste zachodnie bóstwo, identyfikując się np. Z Chrystusem. Mantra (na wschodzie), modlitwa (na zachodzie) sprawia, że przekształcanie jest łatwiejsze - bardziej plastyczne, dostrzegalne - następuje wręcz rzeczywiste utożsamienie.

Trzecia inicjacja to inicjacja umysłu, która upoważnia do wejścia w stan kontemplacji.

Seks również jest formą energii. W Tantrze używać możesz wszystkich ludzkich stanów uczuć i umysłu odmiennie niż na ścieżce na przykład mnicha, który wiele aspektów ludzkiego losu odrzuca stając się poprzez to wewnętrznie uboższy.

Jak to wygląda w praktyce - jeśli na przykład na twojej drodze stanie pokusa (a na czyjej drodze nie staje, prawda?) wtedy praktykujący według terminologii wschodniej hinajanę, w sanskrycie mniejszy pojazd, czyli ścieżkę mnicha polegającą na wyrzeczeniach, omija ją nawet na nią nie patrząc. Praktykujący mahajanę -większy pojazd - medytuje głównie nad śunją, czyli Pustką, która jest antidotum na trucizny obezwładniających namiętności (techniki niezwykle podobne do technik NLP).

Co to tobie da?

Przede wszystkim staniesz się wolnym emocjonalnie człowiekiem. Sam będziesz decydować o tym, czy chcesz doświadczyć smaku danej pokusy - aby wzbogacić własne doświadczenie. Lub też zdecydujesz o tym, że to doświadczenie, teraz i w takiej a nie innej właśnie postaci, jest poza twoim zainteresowaniem - i taka decyzja też wzbogaci twoje doświadczenie.

Praktykując Tantrę spostrzeżesz, że cokolwiek robisz daje to tobie doświadczenie i wzbogaca ciebie - a więc każda twoja decyzja jest dobra. To jest JEDNIA Tantry. Spostrzeżesz również, że nie każda decyzja przynosi taki sam skutek, konsekwencję. Poznając Tantrę zaczniesz dostrzegać konsekwencję każdej swojej decyzji zanim ją ostatecznie podejmiesz. Staniesz się widzącym (progresja). Staniesz się uważnym i świadomym.

Wyższy stopień wtajemniczenia Tantry pozwoli tobie przekształcać energie. Na wschodzie tradycja ta to wadżrajana. Praktykujący wie jak przekształcić truciznę emocji w nektar uczuć. Na zachodzie można taką praktykę nazwać alchemią - czyli tak, jak nazywano ją już w średniowieczu. Alchemicy przekształcali ołów (ciężkie, doczesne emocje) w złoto (czyste uczucia).

Tantra to życie, nieustanne przekształcanie tego, co zewnętrzne jak i wewnętrzne (a zewnętrzne i wewnętrzne stanowi nierozerwalnie JEDNIĘ). W Tantrze bierze się energie emocji i przekształca ją w uczucia oświecenia, w wiedzę (tyb. Jeszie).

W tradycji buddyjskiej zajmują się taką ścieżką głównie tantryczni jogini. Z Indii tradycja ta dotarła do Tybetu, gdzie takich joginów nazywa się ngakpa ( ngakpa to ktoś, kto posługuje się mantrą).

W Tantrze wykonuje się wiele praktyk ćwiczebnych pozwalających na transformowanie energii. Niektóre z nich dotyczą sfery seksualnej (stąd podział na Tantrę prawej i lewej ręki). Tantra bowiem bynajmniej nie oznacza drogi seksu - takie myślenie jest powierzchowne i pozbawione racji bytu, ponieważ wiele ścieżek tantrycznych nie dotyczy w ogóle seksu. Na Zachodzie pojawiło się wielu hinduskich ale mało tantrycznych nauczycieli Tantry i ludzie zaczęli myśleć, że Tantra to tylko seks. W buddyzmie Tantra oznacza przede wszystkim pracę z energiami, a energia seksualna jest jedną z wielu form energii.

Istnieją też teksty zwane tantrami. Budda udzielił wielu rodzajów nauk, które zawierają się w sutrach i tantrach. Stąd mówi się o systemie sutr i systemie tantr. Sutry obejmują hinajanę i mahajanę. Według lamów tybetańskich wszystkie one są naukami Buddy. Niektóre z nich zostały udzielone przez Buddę Śakjamuniego, inne zaś zostały przekazane w innych światach i innych wymiarach egzystencji, niektóre poza czasem. Takie nauki otrzymywali i nadal otrzymują tantryczni mistrzowie - na wschodzie nazywani mahasiddhowie, a na zachodzie - no właśnie, wiesz jak?

Słowo Tantra ma stare pochodzenie. Niektórzy mówią o sanskrycie, ale ono jest o wiele starsze i pochodzi z czasów, kiedy jeszcze nie stosowano pisowni, ponieważ wszyscy byli wówczas widzącymi. Słowo to dawniej oznaczało coś, co dla na nas nie jest już zrozumiałe, więc dziś oznacza tylko jedność, prawdę, życie. Dawni praktykujący Tantrę używając tej wiedzy mogli siłą woli przenosić nawet bardzo ciężkie przedmioty na duże odległości. Jak mówią Mistrzowie Duchowi, wiedzę tę pozyskamy ponownie - choć w oddalonej od nas przyszłości.

Czy to, co napisałem powyżej jest bajką. Jest to pytanie, na które sam powinieneś sobie odpowiedzieć. Twój świat jest bowiem taki, jakie masz o nim wyobrażenia.

Wpis z działu: Tantra | Dodaj wpis

19th styczeń 2008

Tantra lewej ręki- Miłość życia.

Uczyń ze swojego życia priorytet

Mam znajomą, która czasem odnosi wrażenie, że rozmija się ze swoim życiem, partnerem, powołaniem lub też z największą miłością własnej duszy. Czasami czuje, że życie osiągnęło kolejny punkt krytyczny, stan w którym nie sposób dalej żyć, ale jednocześnie nie może dostrzec żadnej drogi wyjścia. Czuje się zagubiona, może nawet przegrana, zraniona. Wypełnia ją jakaś trudna do uchwycenia tęsknota, pragnienie i nie dające się niczym ukoić poczucie niespełnienia, żalu, nicości… wielu ludzi przezywa takie stany emocjonalne- czy i ty jesteś jedną z nich? Czy możesz tak żyć aby czuć, że to ty jesteś tym jedynym autorem swojego życia? Możesz obudzić w sobie moc inicjowania przemian oraz uleczyć te aspekty minionej przeszłości, aspekty od których chcesz uwolnić swoją oczekiwaną przyszłość?

Czy wiesz, że stany niespełnienia, braku miłości, niedostrzeganie swojej seksualności, poczucie krzywdy i beznadziejności przeradzają się często w długotrwałą depresję z której potem trudno wyjść, a ci którzy mają szczęście mieć siłę aby chodzić do pracy, odwiedzać znajomych, są trwale psychicznie okaleczeni do końca życia? Czy wiesz, że oni pozostają samotni i pozbawieni odrobiny szczęścia aż do śmierci, która wydaje im się jedyną sensowną ucieczką przed cierpieniem?

Możliwe, że nawet już nie wiesz, że twoje życie może całkowicie odmiennie wyglądać, że możesz odzyskać pewność siebie i wiarę w swoją szczęśliwą gwiazdę- wiarę, jaką być może jeszcze pamiętasz z okresu dzieciństwa. Wiarę, że wszystko będzie dobrze. Wiarę, że wszystko jest pod opieką kogoś, kto bardzo ciebie kocha.

Żyjemy w czasach ogromnej swobody seksualnej, ale jednocześnie i w czasach dużej nieznajomości tego tematu.

Seksualizm stał się powszechnie i w różnych celach wykorzystywanym do ekscytowania, biznesu, marketingu, zwykłej próżności jak i miłości. Dziś nawet kawały polityczne zawierają w sobie nutę erotyzmu. Jednocześnie niesie on w sobie często potężny ładunek wstydu, zagubienia, niepewności. Jest to zupełnie zrozumiałe, skoro w większości kościołów, synagog, meczetów i innych świątyń uczymy się spojrzenia na seks poprzez ograniczający pryzmat strachu, grzechu i taniego moralizatorstwa.

Większość ludzi wynosi ze swojego środowiska poczucie, że ich potrzeby i pragnienia seksualne są czymś co najmniej niepokojącym i do tego głęboko wstydliwym.

W dzisiejszym świecie większość utraciła znaczną część seksualnej mądrości przodków, a przecież ludzie tak bardzo jej potrzebują w obecnym pomieszaniu rozumienia słów, pojęć.

Już wielowiekowa mądrość ludzi wschodu, której korzenie sięgają trzech tysięcy lat, zawiera w sobie głęboką wiedzę o doznawaniu pełni rozkoszy i uzdrawiającej mocy miłości. Dlaczego więc tak wielu do dziś o tym nie wie?

Zgodnie ze starymi przekazami energia seksualna może być wykorzystywana we wszystkich aspektach szczęśliwego życia. Może służyć zdrowiu fizycznemu partnerów, pogłębiać ich wzajemną więź, a nawet pobudzać duchowy rozwój.

We współczesnym świecie wiele osób żyje w ogromnym rozdarciu, tak jakby oddzielili własne narządy płciowe od reszty ciała, a ciało od duszy.

Można ponownie połączyć te elementy w jedną całość. Wskutek tego zabiegu można osiągnąć nie tylko zdrowie, wzajemną silną i krzepiącą więź, ale i zjednoczenie duchowe- na dodatek jest to niezależne od wieku i może trwać aż do późnej starości.

Powracając do narzekania na dzisiejszy świat można też powiedzieć, że nawet ludzie o zdrowym podejściu do seksu maja trudności w bezpośrednim przekazywaniu partnerom tego, czego by sobie życzyli. Nie krępujemy się powiedzieć mężowi czy żonie, w którym dokładnie miejscu mogliby zrobić nam masaż pleców, ale najdrobniejsze nawet wskazówki, co do dotyku miejsc intymnych przechodzą często przez gardło z oporem.

Wielki krok w pokonywaniu wstydu ograniczającego nasz seksualizm polega na nabraniu pewności, że ludzki seksualizm jest czymś oczywistym, danym od natury, rodziców i od boga.

W starożytnych Chinach około 500 r p.n.e. grupy mędrców badały tajniki ludzkiego zdrowia i duchowości. Rozkoszą seksualną interesowali się oni na równi z ogólna kondycja ludzkiego organizmu. Seks odnosił się dla nich jeszcze do zdrowia, a nie jak dziś do moralności.

Uzdrawiającej mocy miłości poświęcili oni wiele rozważań i badań. Oprócz ziół lekarze wywodzący się z tej tradycji zalecali pacjentom uprawianie seksu w odpowiednich pozycjach, które wspomagały leczenie określonych chorób.

Teoria miłości uzdrawiającej zrodziła się z medycyny chińskiej, która aktywne życie seksualne uważa za podstawowy warunek dobrego zdrowia i długowieczności. W badaniach z udziałem osób w starszym wieku te same dobrodziejstwa seksu jednoznacznie potwierdziła współczesna medycyna. Tak, jak zgłębiamy zasady żywienia w celu komponowania zdrowej diety, Chińczycy badali seksualizm, aby w maksymalnym stopniu połączyć przyjemne z pożytecznym. Stali się oni protoplastami dzisiejszych seksuologów. Starożytni widzieli w harmonii seksualnej zasadniczy element małżeńskiego szczęścia i było ono dla nich główną motywacją do doskonalenia zasad sztuki kochania - łóżkowe problemy mają bowiem głęboki wpływ na jakość całego związku.

Choć dla większości brzmi to zapewne nowatorsko i szokująco, zarówno kobiety jak i mężczyźni mogą przeżywać wielokrotne orgazmy obejmujące całe ciało.
Połączenie siły seksualnej, wrażliwości seksualnej - świadomości rytmu własnego podniecenia - oraz zdolności puszczania w obieg energii seksualnej to trzy zasadnicze elementy sztuki wielokrotnego szczytowania. Można się tego nauczyć, a wtedy każdy z was będzie mógł doświadczyć nieporównywalnie intensywniejszej niż kiedykolwiek przedtem rozkoszy. Zdołacie również zharmonizować wasze seksualne potrzeby i wspólnie osiągać kolejne stopnie pełnego zjednoczenia i miłosnej ekstazy. Zapomnicie o przelotnych znajomościach, ujrzycie bezsens w technikach podrywu jak pickup, pua i innych wymyślonych przez zagubionych, zakompleksionych ludzi. Docenicie miłość, uczciwość i szacunek dla przeciwnej płci. Docenicie szacunek dla każdego człowieka.

Chciałbym jeszcze dodać, że namiętność nie jest jakimś grzesznym, zwyrodniałym impulsem, kierującym ludzi do łóżka, lecz szlachetnym porywem, który trzyma przy życiu.

I jeszcze, aby życie seksualne mogło kwitnąć musisz uczynić z niego priorytet. Dzięki temu utrzymasz trwałą więź emocjonalną z partnerem, a to spowoduje, że znowu zachce ci się żyć pełną piersią jak wtedy, kiedy byłeś najbardziej zakochany.

Tak, jak inne dziedziny życia seksualizm wymaga zaangażowania i czasu. Nie musisz mi wierzyć, ale zwróci się to tobie stokrotnie, uwierz mi. Ludzie spełnieni seksualnie są nie tylko szczęśliwsi, optymistyczniej nastawieni do życia, dobrymi mężami i żonami, matkami i ojcami, ale także lepszymi, bardziej wydajnymi, o większej kreatywności i zaradności, pracownikami.

W tej chwili opracowujemy materiały warsztatów Miłość Życia. zawierać będą nie tylko tajniki szczęśliwego partnerstwa, ale i techniki poprawy oraz odzyskiwania zdrowia. Zapraszam wraz z wiosną na warsztat Miłość Życia.

Wpis z działu: Tantra | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Era hipnozy.

Ziemia przechodzi obecnie duże transformacje społeczne, obyczajowe i duchowe. Stare, zdewaluowane systemy chylą się ku upadkowi, a kreują się nowe, jeszcze nieznane. I chodź nieznane budzi w wielu osobach pozbawione uzasadnienia obawy to mamy wielkie szczęście uczestniczyć w tych znaczących przemianach. Jedną z korzyści życia w tak ciekawych czasach jest możliwość sięgania po świadomość duchową. Jeszcze sto lat temu nauka mistrzów była dostępna tylko dla wybrańców. Edukacja duchowa wymagała wtedy od uczniów wiele lat poświęceń i całkowitego oddania, a ujawnienie jej było srogo karane. Dziś wszystkie te tajemne nauki dostępne są dla wszystkich ludzi. Z roku na rok spotykam coraz więcej osób, które już podczas warsztatów dokonują całkowitej przemiany swojej duszy wkraczając w niedostępny wcześniej świat.

Każdy, kto czuje potrzebę zmiany swego życia, może sięgnąć do skarbca doświadczeń i wiedzy zgromadzonej przez pokolenia naszych przodków, odnajdując w nim to, co mu potrzebne. W duchowym skarbcu znajduje się wiele drogocennych nauk. Jest w nim klucz do samorealizacji na ziemi. Ten klucz nosi w sobie każdy z nas, a jest nim nieograniczona moc podświadomości. Regresja hipnotyczna jest właśnie takim kluczem, który otwiera naszą świadomość i daje nam możliwość silnego, pozytywnego wpływania na nią. Doświadczając jej przekonasz się, że tak jak każdy z nas, jesteś niepowtarzalną indywidualnością i możesz nauczyć się kreować swój los. Dzięki hipnozie możesz poprawić swoje umiejętności uczenia się, wyeliminować niechciane zachowania, uwolnić się od tremy, stresu i nałogów oraz uzyskać wiele innych korzystnych efektów. Możemy namówić podświadomość do współpracy nad rozwiązywaniem trapiących ciebie problemów osobistych i zawodowych, a wtedy podsunie ona tobie genialne rozwiązania, których wcześniej nie można było sobie uświadomić- z powodu ograniczeń rzekomego racjonalnego myślenia.

Doświadczając hipnozy odkryjesz świat, w którym możesz być- może dopiero pierwszy raz w życiu- całkowicie bezpieczny. Możesz wypełnić się pozytywnymi emocjami i myślami, poczuciem siły i kontroli nad każdą sytuacją, co dostarczy tobie ogromnej radości, a twoja podświadomość to zapamięta. Uczucia doznane przeniosą się wtedy do twojego codziennego życia i staniesz się jeszcze lepszym człowiekiem. Po prostu szczęśliwym. Łatwiej nawiążesz kontakty z innymi ludźmi, gdyż pozytywne nastawienie do świata, a więc również do ludzi, podświadomie wyczuwane jest przez innych. Wiąże się to oczywiście również z poprawą funkcjonowania w pracy zawodowej, dzięki czemu łatwiej osiągnąć sukces. Przyniesie to również odpowiedni skutek materialny. Nauczenie się korzystania ze świadomości hipnozy pomoże opanować szereg cennych i potrzebnych umiejętności, które będziesz móc stosować w codziennym życiu.

Twój mózg najprawdopodobnie nie różni się niczym od mózgu wybitnych naukowców, wynalazców, ale nie każdy potrafi z niego korzystać tak jak oni korzystali.

Pamiętaj, jeśli tego nie zauważyłeś, że jesteś geniuszem to tylko dlatego, że twoje moce twórcze przeniesione zostały do podświadomości. Możesz je ponownie odkryć podczas treningu hipnotycznego, a więc w stanie skoncentrowanej świadomości, a następnie przeniesiesz je do codziennego życia.

Z odmiennymi stanami świadomości, a więc także z doświadczaniem transu hipnotycznego związane są zjawiska nazywane jako paranormalne- czyli dostępne, ale nie dla każdego. One także ukryte są w ludzkich mózgach jako umiejętności i wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, że takie zdolności posiada. Zalicza się do nich telepatię, jasnowidzenie, przewidywanie przyszłości, bioenergoterapię medycynę duchową i inne cudowne właściwości. Dziś nikt nie kwestionuje istnienia tych fenomenów, ponieważ badania w laboratoriach potwierdzają ich występowanie. Wiele ludzi doświadczyło tych niezwykłych zjawisk, Taka miła niespodzianka może przydarzyć się każdemu z nas, czy nie warto, więc tego doświadczyć?

Odmienne stany świadomości mają ogromny wpływ na nasze zdrowie Wzmacniając system odpornościowy staniesz się zdrowszym. Zmniejszy się napięcie mięśniowe, poziom lęku, zwiększy pozytywna samoocena, ureguluje się poziom ciśnienia krwi. Lepiej będziesz spać, zmniejsza się zapotrzebowanie na używki, zwiększy się twoja samoświadomość, nabędziesz umiejętności kontrolowania nie tylko własnych emocji.

W świadomych stanach koncentracji możesz również odblokować strumień miłości. Jest ona w każdym z nas. Nie trzeba jej nigdzie szukać, lecz im bardziej jesteśmy cywilizowani tym bardziej ona słabnie. Miłość jest wyjątkową siłą, również dzięki niej można pozytywnie zmienić swoje życie, przezwyciężyć trudności i ograniczenia, których być może nie można było wcześniej w ogóle pokonać.

Otwórz się na ewolucję, wyjdź ze skorupy ograniczeń, stań się wolnym i pięknym.
Skoro nadszedł na to czas, zrób to.

Wpis z działu: Autor- Grzegorz Halkiew | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Hipnoza jako umiejętność.

 


Sugestywne oddziaływanie.

Jeżeli kiedykolwiek czytałeś hasła encyklopedyczne na temat hipnozy to zapewne zauważyłeś pomiędzy nimi, czasami nawet bardzo duże, różnice.

Encyklopedia PWN:

HIPNOZA, sztucznie wywołany stan obniżonej świadomości, podobny do snu, w którym usypiany poddaje się sugestii hipnotyzera; odmianą h. jest autohipnoza.

Polska Wikipedia , Wolna Encyklopedia:

Hipnoza- stan psychiczny pośredni między snem a jawą, charakteryzujący się wzmożoną podatnością na sugestię oraz istnieniem raportu (czyli stosunku hipnotyzer-hipnotyzowany).

Hipnozę stosuje się w psychologii w celach terapeutycznych. Hipnozę można podzielić na heterohipnozę (udział bierze terapeuta i pacjent) i autohipnozę (pacjent sam wprowadza się do stanu hipnozy i sam zadaje sobie sugestie).

Żadne obiektywne badanie mózgu, na przykład elektroencefalografia czy rezonans magnetyczny, nie uporało się dotąd z rozwikłaniem zagadki hipnozy.

Często można spotkać się z poglądem traktującym hipnozę jako zmieniony stan świadomości, wywołany sztucznie przez podanie sugestii. Co to znaczy jednak w tym przypadku sztucznie- czy poprzez podanie środków odurzających? Nie! Podawaniem środków odurzających zajmuje się medycyna akademicka. W hipnozie nic nie ma sztucznego- wszystko jest naturalne.

Twierdzenie, że hipnoza jest stanem nienaturalnym jest nieuzasadnione.

Stan hipnotyczny jest naturalnym stanem umysłu występującym u ludzi wielokrotnie w ciągu jednej godziny. Czy nigdy nie byłeś rozluźniony i zrelaksowany? Czy nigdy nie przydarzyło się tobie na tyle mocno wniknąć we własne myśli, aby doznać utraty kontroli na tym, co dzieje się wokoło? Czy nigdy nie wsłuchałeś się w opowieść, która przeniosły cię w inny wymiar czasoprzestrzeni-, w wymiar w którym mogłeś widzieć, słyszeć i czuć (pamiętasz bajki opowiadane przez mamę)? Znasz wypowiedzi typu “pracuje jak w transie” lub “tak się zaczytał, że nic do niego nie dociera”, albo “słuchając tej muzyki, zapomniała o bożym świecie”, czy też “zamyślił się w sobie”?

Hipnoza często to jakby sen na jawie.

Z jednej strony słuchając znajdujesz się w innej czasoprzestrzeni, z drugiej strony jednak świadomy jesteś swojej obecności w tu i teraz. Słowo sen jest tak bardzo zakorzenionym słowem w naszej kulturze, że nawet trudno zastąpić go innym. Ten sen na jawie jest zupełnie normalnym, bezpiecznym, zdrowym zjawiskiem, które każdemu z nas się przydarza. Czasami jest on zadumą, czasami intuicją, czasami planowaniem, marzeniem, czy też projekcją myśli. Wystąpić może pod wpływem czyjejś wypowiedzi lub pod wpływem innego, niezidentyfikowanego bodźca.

Inny pogląd, z jakim można się spotkać to traktowanie hipnozy jako mniej lub bardziej nieświadomego odegrania zasugerowanej roli lub wręcz jako artefaktu eksperymentalno-pojęciowego. Zdaniem zwolenników takiego sposobu definiowania, nie ma w tym zjawisku nic, czego nie można by uzyskać w normalnym stanie czuwania pod wpływem odpowiednich procedur motywacyjnych (czy jest nienormalny stan czuwania?).

Takie twierdzenie również nie jest uzasadnione. Nie można dokonać oddzielenia hipnozy od technik, procedur motywacyjnych. Te techniki, procedury to właśnie techniki hipnotyczne jak i procedury hipnotyczne.

Odkąd Milton Erickson wprowadził triumfalnie hipnozę do psychiatrii, oraz odkąd jego techniki stały się znane szerokiemu gronu osób- odtąd hipnozy kojarzy się już nie tylko ze świadomością transową, czy też ze świadomością senną- ale i ze świadomością dzienną tu i teraz. Ukoronowaniem technik hipnozy ericksonowskiej jest nie tylko Model Miltona, ale przede wszystkim przeobrażenie się ich w język perswazji- język wywierania wpływu i manipulacji świadomością, będącego w pełni tu i teraz, słuchacza.

Hipnoza pochodzi od greckiwego słowa “hypnos” co oznacza sen. Każdy jednak, kto miał osobisty kontakt z hipnozą wie, że hipnoza snem nie jest- chociaż dla postronnego obserwatora może się snem wydawać. Nie jest też hipnoza stanem pośrednim pomiędzy snem a jawą. Dlaczego więc tak często kojarzy się ona ze snem? Odpowiedz jest prosta- słowo sen bardzo często pada w kontekście wypowiedzi o hipnozie- jako synonim stanu, na który odmienna nazwa do dziś nie powstała.

Czym więc tak naprawdę jest hipnoza ?

Nie jest łatwo określić znaczenie słowa hipnoza w jednym zdaniu, ponieważ wraz z biegiem lat hipnozę kojarzyło się z różnymi zjawiskami. Najczęściej jednak kojarzyła się ona z umiejętnością sugestii- ze sposobem na ominięcie świadomego oporu słuchacza. Gdyby więc to musiało być jedne zdanie to: hipnoza jest umiejętnością sugerowania. Taka właśnie jest najprostsza definicja hipnozy.

Metod uzyskania skutecznej sugestii (hipnozy) jest kilka, i można by je ciągle mnożyć dzieląc na coraz to mniej różniące się od siebie. Ja napisze jednak o najważniejszych, najistotniejszych różnicach.

Hipnoza ericksonowska

Nazwana tak na cześć dr Miltona H. Ericksona- amerykańskiego psychiatry, który uczynił z hipnozy legalną metodę terapeutyczną.

Model Miltona- czyli ericksonowski język perswacji został opracowany przez Richarda Bandlera i Johna Grindera na podstawie badania warsztatu pracy tego psychiatry.

1
Milton Erickson uznany został przez terapeutów za czołowego eksperta w dziedzinie współczesnej hipnozy medycznej. Napisał ponad sto prac z dziedziny hipnozy; nauczał hipnozy oraz praktykował w latach 1920- 1980. Erickson bardziej niż ktokolwiek inny w tej dziedzinie, był w stanie zbadać i zademonstrować ogromny potencjał jaki hipnoza kryje w sobie. Warsztat pracy demonstrowany przez niego, w czasie indukowania i użytkowania hipnotycznych stanów świadomości, były niezwykle złożony a jednocześnie systematyczny. Można w nim dostrzec spójne i systematycznie występujące wzorce.

Te językowe wzorce hipnotyczne,- dopasowywanie się do sygnałów zachowań niewerbalnych, stosowanie metafor w kontakcie indywidualnym i grupowym, terapeutycznym i rozwojowym oraz ukryte sugestie- stanowią Model Miltona (nazywany również odwróconym metamodelem językowym). Wzorce komunikacji hipnotycznej stosowane przez niego działają niemal jak magiczne formuły, dzięki którym pomagał swoim klientom przypominać sobie to, o czym zapomnieli, że zapomnieli.

Model Miltona jest sposobem wywołującym i utrzymującym trans przy użycia języka w celu skontaktowania się z ukrytymi zasobami naszej osobowości. Trans jest stanem, w którym osiągasz wysoką motywację, aby uczyć się od nieświadomości w bezpośredni sposób. Nie jest to stan pasywny ani też nie pozostajesz w nim pod wpływem kogoś innego. Pomiędzy terapeutą a klientem powstaje współpraca; odpowiedzi klienta pozwalają terapeucie rozpoznać, co należy zrobić dalej.

Na ten Model składa się zestaw kilkudziesięciu narządzi językowych pozwalających wywierać hipnoterapeutyczny wpływ na odbiorcę, nawet bez stosowania formalnej hipnozy. Klient nie musi wówczas leżeć, nie musi zamykać oczu, nie musi mieć wyłączonej świadomości. Może to być zwykła rozmowa, zbieranie wywiadu czy właśnie opowiadania anegdot i przypowieści. Komunikacja międzyludzka przebiega bowiem równocześnie i równolegle na poziomie świadomym i nieświadomym. Można świadomie porozumiewać się z nieświadomością rozmówcy.

Erickson respektował nieświadomą myśl pacjenta. Przyjmował, że nawet za najdziwaczniejszymi zachowaniami kryją się pozytywne intencje i że jednostki podejmują najlepsze, dostępne im w danym momencie, wybory. Celem jego pracy było dostarczenie ludziom większej liczby możliwych wyborów. Przyjmował również, że na pewnym poziomie każdy posiada zasoby potrzebne do dokonania zmian.

Model Miltona jest sposobem użycia języka, który umożliwia:

.- dopasowanie do osobowej rzeczywistości i prowadzenie jej;

- rozpraszanie i użycie świadomego myślenia;

- dostęp do nieświadomości i jej zasobów.

Erickson był mistrzem w osiąganiu kontaktu. Szanował i akceptował rzeczywistość swojego pacjenta. Przyjmował, że opór jest wynikiem braku kontaktu. Każda reakcja była dla niego ważna i możliwa do wykorzystania.

Innym z elementów Modelu Miltona jest posługiwanie się rozbudowanymi wypowiedziami, zwykle gęsto przeplatanymi cytatami. Sformułowanymi w skomplikowany sposób. Próba ich zrozumienia wymaga od odbiorcy dużej koncentracji uwagi i intensywnego wysiłku umysłowego, który tak absorbuje jego świadomość, że nie jest już w stanie bronić się przed krótkimi, terapeutycznymi komunikatami, instrukcjami i poleceniami, wplecionymi w te dłuższe wypowiedzi- a adresowanymi bezpośrednio do jego nieświadomości.

Hipnoza ericksonowska to umiejętność słownej perswazji dzięki której możliwe staje się wprowadzenie słuchacza w stan podatności hipnotycznej na sugestie. W czasie stosowania hipnozy ericksonowskiej nie pada nawet słowo hipnoza. Słuchacz odbiera tę rozmowę jako zwykłą pogawędkę. Sugestie odbiera jako własne, wolne i nieprzymuszone myśli. Hipnoza ericksonowska stosowana jest na co dzień przez biznesmenów, handlowców, polityków. Czasami stosują ją lekarze, wzmacniając oddziaływanie swoich lekarstw. Zapoznać się z hipnozą ericksonowską możesz na warsztatach Hipnoza I

NLP

Kilka osób może się zdziwi, dlaczego zaliczyłem NLP do metod hipnotycznych, ale miejsce te jest w pełni uzasadnione. Wiele technik programowania neurolingwistycznego w sposób trwały, poprzez sugestię lub autosugestię, wpływa na zmianę przekonań, zachowań, reakcji. Nie musisz mi wierzyć, ale umiejętnie zastosowany Swish- lub Godiva-Pattern również na trwałe dokonuje zmian w psychice, uwierz mi.

Trening autogenny

Wymieniam trening autogenny w/g Schultza (oraz pokrewne np. techniki Jacobsona) jako metodę hipnozy, ponieważ są one często stosowane w autohipnozie oraz seansach hipnotycznych. Te częste stosowanie trening autogenny zawdzięcza swojej prostocie i dużej skuteczności.

Klucz Chasaja Alijewa

To autorska metoda opracowana przez dagestańskiego psychiatrę, kierownika Ośrodka Autoregulacji w Machaczkale Chasaja Alijewa. Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak najlepsi hipnotyzerzy dochodzili do swoich umiejętności? Nie ważne, czy to byli hipnotyzerzy sceniczni czy kliniczni- chodzi o takich, którzy demonstrowali najwyższą skuteczność.

W każdym z nas tkwią ogromne, rezerwowe możliwości, o niektórych jeszcze nie wiesz i w większości nie potrafisz ich spożytkować. Okazało się, że możesz stosunkowo łatwo uruchomić owe siły i wykorzystać zgodnie ze swoją wolą. Możliwe, że i ty wiesz jak osiągać stan hipnotyczny- możliwe, że umiesz sobie go przypomnieć, czujesz rozluźniające się wówczas mięśnie, twoja koncentracja zawęża się do śledzenia głosu prowadzącego i uczestniczenia w malowanych przez niego obrazach, przeżyciach. Tak wygląda tradycyjna hipnoza.

Dr. Chasaj Alijew zaprezentował jej nowe oblicze. Samoregulacji swego organizmu metodą Klucza możesz dokonać w czasie marszu, lub nawet podczas wykonywania jakiejś innej czynności. Nie ma znaczenie stan, w jakim jest twoje ciało. Znaczeniem ma jedynie stan, w jakim jest twój umysł. Wiem, że się już zacząłeś zastanawiać, co to jest za stan umysłu, prawda? Czy pamiętasz jaki jest stan twojego umysłu, kiedy po chwilach zmęczenia wpatrujesz się w jeden punkt i nic nie może ciebie z tego stanu wyrwać? Wówczas mózg odpoczywa i regeneruje swoje siły. Przemieszcza samoczynnie energię z miejsc najbardziej napiętych do mniej napiętych. W chwilach zmęczenia ta reakcja mózgu następuje samoczynnie, bez udziału woli. Autoregulacja umożliwia świadome włączanie tej obronno- regenerującej reakcji mózgu. Dzięki opanowaniu tej metody zaczniesz naprawdę dbać o swoje zdrowie i o należytą kondycję. Objawy tego szczególnego stanu neutralnego pojawiają się za każdym razem, gdy działalność mózgu przełącza się z codziennego systemu pr acy, na inny. Na przykład, przed samym zaśnięciem albo rankiem, w momencie przebudzenia- znajdujesz się w takim stanie pośrednim, kiedy już nie śpisz, ale jeszcze nie zupełnie się przebudziłeś. Ten stan pośredni miedzy snem a przebudzeniem najbardziej sprzyja autosugestii. Ma on wartość uzdrawiającą, regenerującą, kształtującą. Metodę Klucza poznasz na warsztacie Autohipnozy

Hipnoza klasyczna

2

Twórcą jej jest Franciszek Mesmer. Wystąpił on z teorią, w której zakładał istnienie fluidu równie rzeczywistego i materialnego, jak np. działanie magnesu. Według Mesmera dobroczynny fluid magnetyczny może przenosić się z jednej osoby na drugą. Po wytworzeniu się �mostu� między terapeutą a pacjentem i po wykonaniu krótszych lub dłuższych �passów� (dotyk) ówczesny Mesmerowi hipnoterapeuta doprowadzał do przełomu leczniczego. Hipnoza klasyczna dziś bliższa jest bioenergoterapii.

Hipnoza dynamiczna

To najnowsze dziecko metod hipnotycznych Jest to połączenie technik NLP (rapport) z Kluczem Alijewa oraz hipnozą klasyczną. W Polsce zaprezentował tę metodę Stefano Benemeglio. Czy wiesz, że ktoś, kto zna twój kod dostępu do podświadomości, może za pomocą odpowiednio dobranych gestów wpłynąć na twoje zachowanie, emocje, decyzje? Może w nim wywołać lęk lub go uspokoić, może zlikwidować ból, a nawet sprawić, by człowiek nie odczuwał bólu, choćby go przypiekali żywym ogniem. A co najważniejsze: każdy z nas, jeśli tylko pozna swój własny kod, będzie umiał sam siebie uspokoić i znieczulić.

Hipnoza transgresyjna

To prawdzie przekroczenie Rubikonu. Powstała nowa jakość- bliska bardziej technikom szamańskim. Z technikami szamańskimi łączy hipnozę transgresyjną koncentracja myśli kształtujących pole bioenergetyczne hipnotyzera jak i klienta. Metoda ta dla wielu jest jak koszmarny sen Drakuli- spędza im sen z oczu. Po wielu latach okazało się, że jednak jest metoda pozbawiająca teoretycznie każdego z ludzi możliwości samo decydowania. Są jednak dwie wiadomości: dobra i zła. Dobra jest taka, że jest w tej chwili tylko kilka osób na świecie, które stosują tę metodę z powodzeniem, a zła że takich osób przybędzie. Z każdym rokiem poznaję więcej ludzi ze zdolnościami magnetycznego wpływu na innych. Kiedy oni spostrzegą się, do czego mogą je wykorzystać to ilość hipnotyzerów transgresyjnych wzrośnie.

Hipnoterapia

Hipnoza pozwala na odkrycie właściwości ludzkiego umysłu. Sama umiejętność indukowania transu nie wystarcza, aby w pozytywny sposób zmienić ludzkie życie,. Ale umiejętność właściwego wykorzystania zjawisk hipnotycznych pozwala na celowe i świadome pokierowanie rozwojem i zmianą. Od samej hipnozy ważniejsze jest więc to, co robić z tym dalej.

Zadanie terapeuty polega przede wszystkim na pokierowaniu procesem zmiany lub choćby jego zainicjowaniu w taki sposób, aby klient mógł odnaleźć owe zasoby i uczynić z nich pożytek w praktyce. Zadanie te zwykle utrudnia stereotypowe myślenie, przekonania, nastawienia i nawyki- automatycznie i odruchowo hołubione przez klienta. Przypominają one smoki lub dżiny broniące dostępu do skarbu. Tu właśnie pomocna jest hipnoza. Pozwala ona uśpić czujność owych strażników i dotrzeć bezpośrednio do skarbca z zasobami.

Nikt nie może zostać zahipnotyzowany, jeśli tego nie chce. Klient musi sam chcieć współpracować. Nikogo też będącego w stanie hipnozy nie można zmusić do robienia rzeczy, których nie chciałby robić z własnej woli, nie będąc w stanie hipnozy. Podczas poddawania się hipnozie klient może wybierać, czy chce przyjąć, czy woli odrzucić podaną sugestię. Jeśli ona go drażni, natychmiast z własnej woli może wyjść ze stanu hipnozy.

Osoba będąca w stanie hipnozy bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, gdzie jest i co się z nią dzieje.

Im bardziej ktoś jest inteligentny, tym łatwiej wchodzi w stan hipnozy. W zasadzie każdego można wprowadzić w taki stan. Jedynie niecały procent populacji jemu nie ulega- czy to z przyczyn niedostatków umysłowych, lub innych nie wyjaśnionych.

Wpis z działu: Hipnoza- wprowadzenie | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Nieświadoma terapia (hipnoza)


Czy czas urlopu może być czasem pracy?

Dla wielu z nas jest teraz pora urlopu, wypoczynku, leniuchowania, wyjazdu, podróżowania, opalania, pływania…. (czego to ludzie nie wymyślą).

Sprzyjająca pogoda, letni okres aktywności cielesnej (czy ktoś z was pamięta, że kiedyś to ludzie odczuwali porę godów letnich i porę godów zimowych, hmm?). Jednym słowem kanikuła.

W tym sielskim czasie możemy wykonać dla siebie coś dobrego ot tak, jakby od niechcenia, jakby w zabawie. Bawiliście się kiedyś tak, ze wynikiem zabawy była dobrze wykonana jakaś praca? Ja lubię takie zabawy. Lubię je nawet bardziej od mozolnej pracy, dlatego zawsze kiedy można przeramowuję pracę w zabawę. Kiedyś słyszałem takie powiedzenie: “Są ludzie, których świat pokochał i oni nawet się bawią, kiedy pracują”. Pomyślałem do siebie: “Ty też tak przecież chcesz, prawda!?” Jak to osiągnąć będzie można dowiedzieć się na proponowanych szkoleniach NLP.

Teraz napisze wam o jednaj z takich zabaw, kiedy to możemy zlecić umysłowi nieświadomemu rozwiązanie życzeń dotyczących czy to zdrowia, czy tez relacji np. z bliskimi nam osobami lub uczynienia bardziej opłacalnym naszego biznesu. Tak, tak!. Biznesy też mogą być prowadzone w sposób nieświadomy całkiem perfekcyjnie.

Osoby, które prowadzą samochód zapewne jeszcze pamiętają okres, kiedy się tego uczyły. Jak bardzo dużo trzeba było wówczas poświęcić uwagi na to, aby nie zapomnieć wcisnąć sprzęgła, wrzucić bieg i umiejętnie redukując nacisk na pedałach gazu i sprzęgła ruszyć do przodu. Mało kto w tym samym czasie mógł patrzeć dodatkowo na ulice, a wykonywanie innych czynności było wręcz niemożliwe. A dziś? Dziś możemy wsiąść do samochodu z papierosem bądź pączkiem, rozmawiać ze znajomymi z przedniego i tylnego siedzenia, słuchać radia, włączyć się w ruch, �prawda? Kto z nas w takim momencie zwraca uwagę na to, czy włączył bieg i jak redukuje nacisk na pedały gazu i sprzęgła? Wszystkie te czynności wykonuje nasza nieświadomość, nieświadomość perfekcjonisty. To taka nieświadoma kompetencja.

Może nie każdy z was ma świadomość, że jednak gdzieś w głębi duszy jest w pełni przekonany do tego, jak skuteczne są terapie krótkoterminowe w czasie których poprzez hipnozę czy autohipnozę następuje odwołanie się do ukrytych dla umysłu świadomego zasobów podświadomości.

“Obecnie jest czas intensywnych badań naukowych nad hipnozą. Prowadzone są szeroko zakrojone studia mające udowodnić, że zjawisko to nie istnieje lub raczej, że nie można osiągnąć więcej w stanie transu niż w stanie pełnej świadomości. W epoce scjentyzmu hipnoza zaczyna być odrzucana jako nienaukowa. Analizy tego typu są jednak zupełnie bezużyteczne dla praktyków, ponieważ hipnoza w badaniach i hipnoza w terapii to dwa różne rodzaje zjawisk. Zawsze będzie ona stosowana jako sposób kreowania relacji z ludźmi, którzy mają problemy nawet, jeśli analizy laboratoryjne dowiodą, że nie ma czegoś takiego jak “hipnoza”. Skoro mogła przetrwać okres religijny, przetrwa też okres naukowy.”

Większość ludzi, łącznie z wieloma mającymi kliniczną praktykę profesjonalistami, myśli o hipnozie jako o czymś niezwykłym. W popularnym wyobrażeniu jest to praktyka polegająca na tym, że hipnoterapeuta mówi: “Rozluźnij się”, a gdy klient zapada w “sen”, przekazuje mu sugestie. Ktoś naiwny może sądzić, że jeśli ten rytuał nie jest dopełniony, nie może być mowy o hipnozie. Mając przekonanie, że hipnoza jest nierozerwalnie związana ze snem, trudno dostrzec jej związek z taką terapią, w której nie padają owe kluczowe słowa i w której terapeuta rozmawia na przykład z całą rodziną.

Używane tutaj słowo “hipnoza” nie odnosi się do pewnego rytuału, ale do szczególnej formy komunikowania się. Milton Erickson zbadał szereg różnorodnych sposobów indukowania transu hipnotycznego. Analizując jego pracę, jak również pracę innych hipnoterapeutów, trudno stwierdzić jednoznacznie, co jest relacją hipnotyczną a co nią nie jest. Erickson mógł uciekać się do tradycyjnej formy indukowania transu, ale mógł też nie wymieniając nawet słowa “hipnoza” po prostu prowadzić konwersację. Potrafił zahipnotyzować jedną osobę rozmawiając z inną. Poprzez akcentowanie pewnych słów był w stanie wprowadzić w trans określonego słuchacza swego wykładu. Zdarzało się też, że pracował z pacjentem, który dopiero później, jeśli w ogóle, zdał sobie sprawę, że był zahipnotyzowany. Na podstawie tego typu doświadczeń Erickson zmienił znaczenie określenia “stan hipnotyczny”. Gdy zrozumie się ten punkt widzenia, możliwe jest myślenie o hipnozie w szerszym znaczeniu i dostrzeżenie jej w różnorodnych sytuacjach, zwłaszcza w terapii (Niezwykła terapia- techniki terapeutyczne Miltona H. Ericksona)

Zapewne jesteście bardzo ciekawi, jak więc zaplanować zabawę, podczas której to możemy zlecić umysłowi nieświadomemu rozwiązanie życzeń dotyczących czy to zdrowia, czy tez relacji np. ze wspomnianymi wcześniej bliskimi nam osobami lub uczynienia bardziej opłacalnym nie tylko nasz biznes? Opowiem wiec wam w związku z tym trochę o moim urlopie, dobrze?

Teraz w lipcu spędziłem tydzień czasu pod Babią Górą wraz ze współczesnymi szamanami (których pozdrawiam, śląc specjalne ukłony dla szamanek). Trener NLP oraz dobry hipnoterapeuta koniecznie musi poznać dorobek psychologii, a w szczególności tej pierwotnej, o której psychologia wtórna, akademicka, ciągle niestety zapomina. Zgłębialiśmy więc wiedzę o pracy z ciałem i umysłem nieświadomym poświęcając dnie (i noce, a jakże) na zabawę będącą nauką oraz jednocześnie nadając realności własnym życzeniom.

Babia Góra flirtowała ze mną przez cały okres pobytu w Zawoji, Mój wzrok ciągle wędrował ku jej zboczom, a zbocza jej wywoływały z pokładów nieświadomego umysłu coraz to kolejne wspomnienia, refleksje. Jej obecność ciągle była widoczna dla mnie nie tylko fizycznie, ale odciskała się również w ćwiczeniach i pracy.

Kiedy byłem wewnętrznie gotowy i nadeszła odpowiednia pora wybraliśmy się na wycieczkę aby zdobyć babiogórskie wierzchołki.

Czas ten poświęciłem na prace z umysłem nieświadomym poprzez autohipnozę zwracając się do niego, aby z dotychczasowego mojego życiowego doświadczenia, z ostatnich lat i dni, wybrał takie wydarzenia, moje zachowania, koncepcje, które to można zamienić na jeszcze lepsze, czerpiąc o tych lepszych wzorce z podświadomych zbiorów.

Na szlaku turystycznym ustawione są listwy wysokościomierza, przechodnie układają pod nimi kamienie, które z biegiem lat zamieniają się w coraz to wyższe kopce.

Symbolem rozwiązywanych życzeń ustaliłem wiec kamienie. Czas na rozwiązanie był czasem, w jakim niosłem je na stos. Swoja świadomą uwagę skierowałem na to, aby nie przeszkadzać ciału i umysłowi nieświadomemu. Obserwowałem wiec siebie jakby z nad poziomu głowy jak ciało moje same wybierało sobie kamienie- raz mniejsze, innym zaś razem większe- i przenosiło je z miejsca znalezienia na kopce- raz pokonując więcej metrów, innym zaś razem dokonując tego tuż przy kopcu. Wszelkie widoki, wrażenia z wędrówki dostarczały mi podpowiedzi jak zmienić swoje życie, na co zwrócić większą uwagę, a co pominąć jako nieważne. Taka terapia znającym prace Miltona H. Ericksona jest znana i wielu spośród nich doświadczyło jej niezwykłej skuteczności. Jak bardzo podoba wam się taka zabawa?

Czy chcecie dowiedzieć się, co i jak szybko zmieniło się w moim życiu? O tym jednak, oraz o szczegółach technik hipnotycznych napisze innym razem. Tych jednak, którzy chcieliby jeszcze w czasie wakacji poznać najbardziej tajne techniki i przekonać się o ich dużej skuteczności choćby przy chodzenia po rozżarzonych węglach, lub po roztłuczonym szkle zapraszam na warsztaty.

Wpis z działu: Hipnoza - autohipnoza | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Klucz do manipulowania podświadomością.

Wanda Loskot.

Na pewno zdarzyło ci się kiedyś zupełnie znienacka uzmysłowić sobie rozwiązanie jakiegoś problemu mimo tego, ze w danej chwili w ogóle się nad tym nie zastanawiałeś. Jedziesz tramwajem i nagle przypomina ci się cos tak ogromnie ważnego, ze chcesz wrzasnąć “Eureka!”

Nasz umysł można porównać do ogromnej góry lodowej. Wszystko to, co wystaje ponad powierzchnie (a wiemy z fizyki, ze wystaje bardzo mało) to nasza świadomość. Natomiast cały ten masyw znajdujący się pod woda ilustruje rozmiary naszej podświadomości. Tak, przytłaczającą większość tego co chcemy, czujemy i robimy kierowana jest siłą podświadomości.

Na jednym z uniwersytetów amerykańskich przeprowadzono następujący eksperyment. Studentowi wręczono gazetę z kilkoma zakreślonymi akapitami, które miał wykuć na pamięć. Koncentrował się on przez pewien czas, wreszcie kiedy wydawało mu się, ze opanował zadany materiał doskonale, poddał się przeegzaminowaniu. Był stanie zacytować cały tekst z pamięci. Niemal słowo w słowo. Zrobił tylko dwie pomyłki.

Psycholog zapytał go ile tekstu dodatkowo zapamiętał z tej gazety? Z sąsiednich artykułów, które być może widział katem oka. Student zdumiony odrzekł - “Oczywiście nic. Przecież koncentrowałem się tylko na tym co mi polecono.”

W drugiej fazie tego doświadczenia psycholog zahipnotyzował tego samego młodego człowieka. Tym razem, polecenie zapamiętania zakreślonych w gazecie akapitów wydano mu pod hipnoza. Po przebudzeniu znów poddano go egzaminowi.

Student zacytował ze swoboda zakreślone kawałki tekstu. Tym razem bez żadnych pomyłek! Ale na dodatek okazało się, ze zapamiętał on także większość pozostałego tekstu na tej samej stronie.

Z pozoru wynik tego doświadczenia wydaje się fenomenalny. Ale nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Podobna “hipnoza” zdarza się nam na co dzien.. Na przykład jeśli dysponujesz w miarę dobrym wzrokiem, twoje oko rejestruje znacznie więcej niż to, na czym się zwykle koncentrujesz. Widzisz nie tylko to, co przed tobą, ale także to, co jest po twojej prawej stronie i po lewej. To właśnie dlatego jesteśmy w stanie prowadzić samochód albo jeździć ze swoboda na rowerze.

Skoncentruj sie przez chwile i postaraj sie odtworzyc to, co twoje oko zarejestrowalo dzis rano, po drodze do pracy. Na pewno bedziesz zaskoczony bogactwem tych zapisow mimo woli. Byc moze zarejestrowales cos tak nieistotnego jak kolor skarpetek siedzacego obok ciebie w tramwaju pasazera.

Nasza swiadomosc to kalkulujacy mechanizm, ktory wyrabia sobie opinie. Swiadomosc moze cos przyjac i odrzucic. Moze zaakceptowac wyrazona przez kogos opinie albo moze sie z ta opinia nie zgodzic.

Podswiadomosc zas to tylko bezbledna i bezmyslna pamiec. Akceptuje wszystko, co zostanie jej podsuniete. Wszystko to, co chocby raz w zyciu widziales, slyszales, czules, dotykales - nawet to, co kiedys myslales - jest zachowane w tym poteznym banku informacji. Masz zakodowane w podswiadomosci motywy dzialania roznych ludzi - powody, ktorymi kierowali sie bohaterowie przeczytanych przez ciebie powiesci i wielkie postacie znane ci z kart historii.

Ale masz zakodowane takze powody, ktorymi kieruja sie hochsztaplerzy, o ktorych czytasz w gazetach. Twoja podswiadomosc pamieta wszystko to, co mowi ci twoj sasiad, z ktorym rozmawiasz czesto wyprowadzajac psa na spacer.

Tylko pomysl - zakodowane sa na zawsze w twojej podswiadomosci slowa piosenek sprzed lat, numery telefonow, daty historyczne… I wszystkie te malutkie okruchy zycia razem wziete maja wplyw na to co robisz.

Nie, nie mamy wplywu na to, co nam kiedys ktos do umyslu zapakowal, nie da sie z podswiadomosci wyrzucic niczego. Mozna jednak “zagluszyc” stare informacje nowymi. Podswiadomosc mozna przeprogramowac! Bo uczymy sie przeciez swiadomie, to tylko przez ciagle powtarzanie materialu programujemy nasza podswiadomosc tak, by to, czego sie uczymy latwo dalo sie odszukac w gaszczu przeroznych informacji.

Codziennie karmimy wiec swoj umysl nowymi informacjami, ktore maja potezny wplyw na nasze postepowanie, na nasze poglady i na nasze powodzenie zyciowe.

Zacznij sie od dzisiaj zastanawiac, czy zalezy ci na tym, by pakowac do swiadomosci wszystko to, na co jestes wystawiony? Zacznij swiadomie filtrowac wszystkie opinie, obrazy, programy telewizyjne. Jadac tramwajem nie przygladaj sie polspiacym ludziom, ale patrz za okno albo wyobrazaj sobie piaszczyste plaze w cieplych krajach. Albo jeszcze lepiej - mysl o tym czego sam dokonasz dzisiaj, jutro - w nastepnych kilku latach.

Zamiast czytac przygnebiajace wiadomosci w codziennych gazetach - czytaj swoja liste planow zyciowych i staraj sie jeszcze raz wyobrazic sobie siebie u celu.

Ludzie sukcesu odznaczaja sie miedzy innymi tym, ze potrafia programowac wlasna podswiadomosc tak, by popychala ich w strone sukcesu. Unikaja zas za wszelka cene tego, co negatywne i pesymistyczne. Otaczaja sie tym, co pozytywne i entuzjastyczne!

Wpis z działu: Autor- Wanda Loskot | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Jak stać się skutecznym hipnotyzerem?

Grzegorz Halkiew.

I-. CZY ZNASZ STANY?

1. Spokój wewnętrzny.

Jednym z warunków wysoce skutecznego wywoływania odmiennych stanów świadomości- czy to u siebie, czy też u klienta- jest posiadanie umiejętności osiągania wewnętrznego spokoju.

Ciekawe, czy i ty myślałeś o tym, jak osiągnąć tę umiejętność zamknięcia się na wszystko co otacza nas zgiełkiem, i jak osiągnąć umiejętność stworzenia w sobie oazy ciszy, spokoju, pełnej koncentracji?

Czy byłeś kiedyś w miejscu odizolowanym od cywilizacji? W takim miejscu, gdzie nie ma zasięgu telefonu komórkowego, a ty nawet nie wiesz, gdzie w promieniu wielu kilometrów szukać innych ludzi?

Nie dla każdego cisza jest czymś naturalnym. Wiele osób, którym kiedy uda się odnaleźć naprawdę ciche miejsce, będąc przepełnionymi wewnętrznym zgiełkiem, nie jest w stanie znieść takiej ciszy. Wielu nie może w takim miejscu nawet chwili usiedzieć, wielu się zrywa i ucieka,- a ty?

Przebywanie w miejscach odosobnienia, w miejscach wypełnionych monotonią widoków wymaga pewności siebie, wewnętrznej siły. Ten, kto podejmie takie wyzwanie zostaje w majestacie ciszy skonfrontowany z samym sobą, z utajonymi lękami i nastrojami, których w innych warunkach tak wyraźnie może sobie nie uświadamiać.

Ćwiczenia

Najlepiej jest zacząć od najprostszych ćwiczeń pozwalających na zdobycie umiejętności koncentracji na wewnętrznych stanach w taki sposób, aby nie była ona zakłócana przez natłok przepływających przez głowę myśli. Ćwiczenia te pomogą tobie również w dawaniu sobie rady z obciążeniami życia codziennego,- prywatnego i zawodowego.

W Warszawie, przy Pałacu Kultury jest fontanna,- siadam tam czasami i obserwuję ruch wody. Nie wiem jak szybko i ty spostrzeżesz to co ja, że kiedy patrzysz na ruch wody, spokój wewnętrzny przychodzi sam- i czujesz się tak, jakby ten spokój opływał ciebie, niczym woda rzeźbę fontanny.

Woda, która spływa kaskadami od góry do dołu,- wywołuje w sadzawce, rozchodzące się jednostajnym ruchem, fale. Tę drogę wody, tak uspakajającą i wyciszającą, powinieneś śledzić tak długo, aż będziesz potrafił ją odtworzyć z zamkniętymi oczami. Wrażenie to wzmocni się jeszcze bardziej, jeżeli z zamkniętymi oczami, skoncentrujesz się na odgłosie tej spadającej wody, na jej rozchodzącym się wokół zapachu.

Po pewnym czasie będziesz potrafił także w innym miejscu przywołać ten obraz. Obraz taki wymaga jednak regularnego powracania do źródła spostrzegania. Takim źródłem nie musi być fontanna, takich źródeł jest o wiele więcej- jest nim sama przyroda.

Mam ogród, poświęcam często swój czas na pielęgnację roślin. Obserwuję ich zmianę, od wiosny do zimy, przeżywając wraz z nimi pory roku- zapamiętując ich wzrost, barwę, zapach. Jest to kolejne ćwiczenie pozwalające na ukierunkowanie swojej koncentracji na pewien subtelny, starannie wyselekcjonowany, odbiór informacji.

Ty też może masz jakieś miejsce na łonie natury,- miejsce, które z biegiem czasu dobrze poznałeś i gdzie będziesz mógł patrzeć i słuchać we wszystkich porach roku. Tam będziesz mógł szukać wrażeń zmysłowych, które działają wyciszając,- takich jak wschód i zachód słońca, chmury, kwiaty, drzewa. Doznane wrażenia można wzmocnić i pogłębić rysując i malując to, na o patrzysz.

Spokój jest obecny nie tylko w przyrodzie, stanowi on także część naszej istoty. Na powierzchni naszej psychiki panują zwykle niepokój i wiry, tak jak na powierzchni wody, która prawie zawsze jest w ruchu. W głębinach duszy panuje spokój, podobnie jak w głębinach wód. Dojście do tej wewnętrznej głębi odnajdujemy dzięki wrażeniom, które nosimy w sobie.

Zatop się w rytmie własnego oddechu, śledząc jego kołyszący, niby fale morskie, rytm; skup swoją uwagę na wewnętrznym cieple, bądź nastaw uszu na dźwięki dochodzące z twojego ciała. Każda z tych metod pozwoli tobie odnaleźć wewnętrzny spokój głębin podświadomości. Spokój znany dobrze i tobie, choć możesz już o tym nie pamiętać, znany z dzieciństwa- kiedy to wypełniał całą twoją istotę poczuciem bezpieczeństwa, ufnością.

Możesz też w ramach ćwiczeń przypomnieć jakiś dzień z własnego życia,- dzień, który upłynął właśnie w spokoju, harmonii i radości. Wizualizuj, krok po kroku, wydarzenia z tego dnia. Przypomnij sobie kolejno wszystkie wrażenia zmysłowe z tego dnia jak obraz, dźwięk, zapach, smak, odczucia. Sam zajmij takie stanowisko, aby wszystko to ujrzeć jakby z wyższego punktu widzenia. Chodzi o to, aby w takich chwilach własne przeżycia i czyny tak obserwować i osądzać, jakby to nie ty sam, lecz ktoś inny je przeżywał i spełniał. Stań wobec siebie z wewnętrznym spokojem sędziego. Gdy osiągniesz wewnętrzny spokój oglądu, oddzieli się istotne od nieistotnego. Troski i radość, myśl każda, każde postanowienie przedstawią się tobie inne. Wartość takiego wewnętrznego, spokojnego oglądu samego siebie polega nie tyle na tym, co się przy tym zobaczy, ile raczej na znalezieniu w sobie siły do rozwinięcia takiego wewnętrznego spokoju. Zauważysz z czasem, że ten spokój wewnętrzny wywrze swój wpływ na twoje życie codzienne. Cały stan iesz się spokojniejszy, nabierzesz pewności we wszystkich swoich czynnościach, żadne w ogóle zdarzenia nie zdołają ciebie wyprowadzić z równowagi. Powoli zaczniesz coraz bardziej sam sobą kierować, a coraz mniej poddawać się okolicznościom i wpływom zewnętrznym.

Innym dobrym ćwiczeniem jest zasypianie i wstawanie codzienne w wyciszeniu- to utrwala umiejętność wywoływania tego stanu. Dobrze jest wieczorem przejrzeć cały miniony dzień, bez emocji,- ponieważ już minął. Wraz z nadejściem poranka możesz zaplanować sobie nowy dzień- dzień spokojny, radosny, w którym osiągniesz z pewnością to, co jest twoim celem.

Podsumowanie.

Spokój wewnętrzny jest bardzo ważnym elementem pracy hipnotyzera. Dobry raport oraz przejęcie prowadzenia umożliwiają przekazanie tego stanu ułatwiając tym samym klientowi wejście w odmienne stany świadomości. Z drugiej strony spokój wewnętrzny pozwala hipnotyzerowi na intuicyjny odbiór informacji płynącej z podświadomości klienta. Spokój jest tym, co umożliwia odróżnić istotne od nieistotnego.

Wpis z działu: Hipnoza- wprowadzenie | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Hipnoza. Anna Godzisz.

Moje Spotkanie z Hipnozą

Hipnoza..
dla jednych świat odlotowych wrażeń, dla innych tajemnicze przejście ze świata poznanego i przyjaznego do tajemniczej krainy, w której tak wiele się może zdarzyć. Dla jeszcze innych - narzędzie poznania samego siebie.

“Nie każdy w pełni zdaje sobie sprawę z tego, że hipnoza nie jest ani tajemnicza ani dziwna. W rzeczywistości każdy był w stanie hipnozy tysiące razy, Ty też. Stan hipnotyczny jest naturalnym stanem umysłu występującym u ludzi. Trans hipnotyczny jest bardzo głębokim stanem relaksacji, który łączy się z rozluźnieniem umysłu i ciała.”

Przeczytałam te słowa we wstępie tejże internetowej strony.
Hipnoza. Czym była dla mnie?? A czym jest obecnie..??

Przyznaję. Poddałam się fali opowieści grozy. Że hipnotyzer może zrobić ze swoim “pacjentem” tak zwane - wszystko. Że otwieramy przed nim całą swoją duszę. Że wyciągnie ze mnie każdą informację, nawet tę dobrze strzeżoną i nikomu nie powierzaną. Opowieści grozy jest więcej. Zna je każdy, kto w towarzystwie rzuci hasło -hipnoza- zwłaszcza, gdy towarzystwo raczej obawia się nowych prądów, doznań, metod poznania.

Ale jestem eksperymentującym członkiem społeczeństwa konsumpcyjnego, więc i hipnozę postanowiłam skonsumować. Powzięte przy tym postanowienia, że nie dam się wciągnąć w głęboki trans czy pozwolić sobą manipulować hipnotyzerowi, były bardzo silnie zakorzenione w mej świadomej części umysłu. A -jak wiadomo- może ona wiele.. W moim przypadku okazało się to blokadą. Świadomość bardzo skutecznie zablokowała na kilka dni wchodzenie w trans. Zamykałam oczy, ale w każdym przypadku, gdy czułam, że odpływam.. cóż.. bardzo pilnie wracałam na swoje miejsce na krześle. Czasem nawet - przez lekko otwarte oczy - podglądałam sąsiadów, jak też oni radzą sobie z transem.

Ależ śmiesznie wyglądali! Jedni z lewitującą ręką czy rozluźnionymi mięśniami szyi. Inni z drgającymi gałkami ocznymi pod zamkniętymi powiekami.

Zazdrościłam im. Doznań. Poznania nieznanego. Odwagi. Braku wewnętrznych zahamowań. Transu właśnie. Trenowałam w grupie. Właściwie -przy okazji kursu o zupełnie innej tematyce. Na koniec każdego dnia ćwiczeń trener fundował uczestnikom krótki, odprężający trans. W warunkach pełnego komfortu psychicznego. Potem doceniałam, jak ważne są te właśnie komfortowe warunki. Przede wszystkim - bezpieczeństwo. Ostatniego dnia treningu -znów nastawiona na pełną kontrolę własnego umysłu- mimowolnie zaskoczyłam. Błysk. Pulsujące światło. Kontakt z podświadomością… To byłam JA !!

Następnego ranka, idąc do pracy, na skrzyżowaniu ulic wydawało mi się, że wszyscy wszystko o mnie wiedzą. Że jestem naga wśród opancerzonych w swój celowy umysł urzędników spieszących do swoich biurek. Wiał wiatr, światło zmieniło się na zielone, więc pomaszerowałam grzecznie do biura, gdzie i ja zasiadłam w swoim królestwie Bardzo Ważnych Dokumentów … Ale od tego dnia żadna godzina w pracy nie była już taka sama, jak dawniej. Za miesiąc miałam uczestniczyć w czterodniowych zajęciach już wyłącznie z hipnozy. Świadomie czekałam na ten kurs. -Rany, co to będzie? -myślałam.

Już w trakcie tego miesiąca oczekiwań widziałam, że coś się dzieje. Moja podświadomość zaczęła kontaktować się ze mną. Zaczęłam MYŚLEĆ. Odszukiwać w sobie to, co ukrywałam tak skrzętnie. Do czego sama przed sobą bałam się przyznać. Czego pragnęłam kiedyś - i te pragnienia ukryłam, już na wstępie mając poczucie klęski i niepowodzenia. Początek wiosny zbiegł się z początkiem kursu. Metaforyczna wiosna w naturze. I w moim świecie. W świecie mojego JA.

Czego można oczekiwać po kursie hipnozy? Hmmmm…. Praktycznych wskazówek wprowadzania w trans. Określania warunków komfortowego przeprowadzania sesji. Komfortowego -dla hipnotyzowanego, oczywiście. Wiedzy teoretycznej. Że trans - to stan umysłu. I że w tym stanie umysłu, nawet jeśli kontaktujesz się z własną podświadomością, tak naprawdę w pełni kontrolujesz sytuację. Że w każdej chwili możesz wrócić do pełnej świadomości, jeśli hipnotyzer naruszy twoje wartości fundamentalne. I że nie powiesz nic, czego twoje JA - nie chce powiedzieć. To było dla mnie ważne. W teorii - tabu zostało przełamane. Bariery teoretycznego strachu znikły. Pozostało już tylko ćwiczyć..

Cóż, nie jestem transową osobą. Na szkoleniach widziałam ludzi, którzy w trans wchodzili już po krótkiej chwili. Reagowali na głos hipnotyzera nawet wówczas, jeśli mówił do osoby trzeciej, z którą właśnie prezentował ćwiczenie. Mnie stany transowe przychodzą nieco trudniej. Ale za każdym razem są - niesamowite! Pierwszy fascynujący trans…? Ćwiczę z Kasią. Kasia jest niebanalną dziewczyną. Artystka. Siada po mojej prawej stronie. Opowiada… że mogę słyszeć dźwięki dobiegające z tego pokoju.. i mogę czuć ciepło promieni słonecznych.. i z każdym kolejnym oddechem odczuwam relaks.. coraz bardziej i bardziej.. i mogę nawet zamknąć oczy.. i opowiada Kasia, że miała koleżankę, która… a ja widzę rzekę.. zielona łąkę.. i wodospad.. słyszę nawet szum wody i krople padają mi na twarz.. Uśmiecham się.. Kasia opowiada o swojej koleżance.. jak to ona niegdyś, nad rzeką, miała fascynująca przygodę.. i śmiejemy się razem.. w oczach błyski światła a moja podświadomość dotyka wszelkich MOICH pragnień. Spokoju. Bezpieczeństwa. Ciepła. I znów śmiejemy się razem z Kasią.. otwieram oczy, rzucam Kasi krótka uwagę.. potem trans jest jeszcze głębszy.. nie chce mi się wracać z tej mojej krainy snów.. A właściwie - z krainy, w jakiej pragnę być.. bo moje życie nie jest ciepłe, komfortowe ani tak do końca radosne.. Następne stany transu wyzwalają we mnie wszystko to, co tak naprawdę uwierało w ciągu ostatnich lat życia.. Sięganie w głąb siebie, swych pragnień, dawno odłożonych na półkę.. Odkrywanie mocy i ducha działania. Nie realizowane marzenia. Poczucia, że wszystko można, jeśli się chce. Wskazanie posiadanych zasobów, które w sobie ukryłam z lęku przed porażką…

I już wtedy wiedziałam, że nie wolno bać się hipnozy. Że wbrew wszelkim opiniom o poddaniu się manipulacji - hipnoza manipulacją nie jest. Przy czym, no cóż, zdaję sobie sprawę, że mimo wszystko jest to narzędzie działające silnie na podświadomość. I - jak promienie rentgena - może zarówno uratować życie, jak również zrobić krzywdę.. Dlatego tak ważne jest spełnienie warunków koniecznych, a przede wszystkim - wybór dobrego, zaufanego hipnotyzera, dbającego o komfort psychiczny klienta, o jego wartości nadrzędne.

Dopełniając obraz moich doświadczeń z hipnozą opowiem jeszcze dwie ciekawe historie. Pierwsza, ze - “znikającą” ręką.. gdy uczyliśmy się wprowadzać w lewitację kończynę górną ( hmm… niektórzy mówią, że lewitować może właściwie każda część ciała.. ). Kolega Adaś szepce mi do ucha a moja ręka - tak !! - unosi się bezwiednie do góry! Mam oczy zamknięte i myślę - czy to prawda..? Nigdy nie sądziłam, że podświadomość to taka siła! Obserwuję sytuację. Wiem, co się dzieje, ale to podświadoma część umysłu wykonuje to ćwiczenie. Czuję, że ręka uniesiona jest do góry. Bez bólu mięśni właściwie, nic mnie nie boli. -Jak to możliwe?-myslę. Wtedy Adam powiada, że mogę poczuć się tak, jakbym nie miała tej ręki.. że jest całkowicie wyłączona - i faktycznie - mój świadomy umysł WIE, że nie mam lewej ręki - już od przedramienia.. znika.. rany!! przecież nie mogę sobie na to pozwolić..!! - i wychodzę z transu bardzo szybko.. Ufff, wszystko jest na swoim miejscu, to tylko trans… ależ to niesamowite.. Ale wiedza, że w każdej chwili mogę opuścić ten stan daje mi naprawdę duży komfort psychiczny.

Kolejny zabawny dowód na istnienie pracującej podświadomości. W ostatnim dniu drugiej tury szkolenia. Pokazy hipnozy scenicznej. Trener prezentuje most kataleptyczny. Śmiejemy się, niedowierzamy, fascynujemy potęgą podświadomości. Przypominam sobie, że w cyrku widziałam kobietę, która zawisła oparta tylko szyją i stopami na obrzeżach krzesła. Reszta ciała -była w powietrzu.. Teraz wiem, jak to możliwe. Potem ćwiczenia w grupach. Moja grupa wymyśla różne sztuczki. Na końcu hipnotyzowana jestem ja. Zapominam powiedzieć kolegom, że nie chcę żadnych scen, żeby nie robili sensacji z moją osobą. Niby niełatwo wchodzę w trans, ale po takiej dawce ćwiczeń w ciągu ostatnich dni udaje im się wprowadzić mnie w trans bardzo głęboki. Zjawisko katalepsji. Koledzy kładą mnie na krzesłach.. -Dobrze, że mam spodnie - myślę i.. wciągam brzuch. Wiem przecież, co się dzieje. Kontroluję sytuację. W każdej chwili mogę przerwać to przedstawienie, ale sama jestem ciekawa, co będzie dalej.. Więc poddaję się sugestiom. Cała grupa patrzy na mnie. Przecież powtarzałam każdemu z osobna, że nie jest łatwo wprowadzić mnie w trans, zwłaszcza, że w trans wchodzę “schodami w górę”, a nie - jak inni - “schodami w dół”… Ale czuję, że leżę już pomiędzy krzesłami.. -Więc jednak zrobili przedstawienie - myślę. I kombinuje moja świadoma część umysłu, podczas gdy nieświadoma trzyma moje mięśnie w naprężeniu, że teraz, gdy tak leżę, to powinny mi w dół opaść ręce. No, jest przecież siła ciążenia, a ja nie mam żadnego oparcia pod tułowiem.. I czekam, kiedy te ręce opadną.. moja świadomość już uśmiecha się, że oto zaraz okaże się, że to siłą mych mięśni trzymam się pomiędzy tymi krzesłami, żaden tam trans i katalepsja.. he, he.. Ale ręce nie opadają. COŚ trzyma je wzdłuż tułowia. Nie mam nad nimi władzy, bo władzę tę przejął umysł nieświadomy. Co z tego, że w każdej chwili mogę “przeskoczyć” w swoją świadomość. Teraz już nie chcę. Doświadczenie jest tak fantastyczne, że .. no cóż, nie mam już wątpliwości, że hipnoza to potężne narzędzie, które pozwala nam porozumiewać się z nami samymi. Gdzieś tam ukrytym dzieckiem, które bez stresu pyta, docieka, nie wstydzi się. Młodym człowiekiem, któremu wszystko wydaje się proste i łatwe do osiągnięcia, któremu świat leży u stóp.. Tylko, że - żyjąc - i rozbijając nos o kolejne życiowe progi - nie zdajemy sobie sprawy, jak powoli, bardzo powoli chowamy się w skorupę dnia powszedniego. Jak rezygnujemy z marzeń i planów młodzieńczych, nauczeni doświadczeniem porażek. Jak w końcu-przestajemy marzyć, dążyć, walczyć.. I idąc tropem wszędobylskiej komercji - tracimy w sobie to dziecko, które nie znało strachu czy porażek w dążeniu do raz obranego celu…. Że wciąż chcąc więcej.. i dalej.. i bardziej bogato…. tracimy samych siebie??

Pomyśl, jak wiele dobrego może dać tobie poznanie hipnotycznych technik. Jak fascynujące wakacje możesz spędzić, poznając samego siebie, swe skryte pragnienia.. podczas gdy Twa podświadomość podpowie Ci, co miłego możesz jeszcze zrobić dla siebie.. dla swoich bliskich.. Hmmm, nie miałeś jeszcze do czynienia z hipnozą?

Wpis z działu: Hipnoza- wprowadzenie | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Zdrowie, czy choroba? (hipnoza)

Czy choroba przyszła przez grzech?

Na pewno każdy z Was doświadczył tego w swoim życiu, jak duży wpływ na działanie ma stan ducha.

Czy ty inaczej pracujesz, uczysz się i bawisz, kiedy jesteś w adekwatnym do czynności nastroju? Ja tak. Zauważyłeś co się dzieje, kiedy nie ma zgodności intencji zamiarów z uczuciem i wolą? Działanie, myślenie jest wtedy jakby utrudnione. Często coś się nie udaje, często widzisz, że ponosisz porażki.

Jak twierdzi wielu specjalistów, przyczyny wielu chorób tkwią właśnie w emocjach i psychice człowieka. Dane procentowe na ten temat są różne. Niektórzy lekarze przypuszczają, że niemal polowa wszystkich chorób powstaje na tle emocjonalnym, inni sądzą, że jest to może nawet 80%. Wielu lekarzy uważa, że przeciążenie nerwowe (określane również jako stres) jest jedyną przyczyną wszystkich schorzeń, nawet zwykłych infekcji, ponieważ osłabia ono układ odpornościowy, co z kolei sprzyja podatności na infekcje.

Każdy z nas zastanawiał się, jak najlepiej leczyć fizyczne i psychiczne niedomagania.. Co powoduje uzdrowienie, gdzie znaleźć tą uzdrowicielską siłę? Wiele wskazuje na to, że moc uzdrowicielska spoczywa w podświadomości każdego człowieka. Nie wykluczone, że do ozdrowienia wystarczy, aby chory zmienił nastawienie umysłu.

Psychoterapeuta leczy pacjentów tylko dzięki temu, że usuwa wszystko, co tłumi podświadomość, będącą źródłem zdrowia. Jest wiele odkrytych sposobów, aby pokonać bariery intelektualne, emocjonalne i fizyczne, które tamują tętniące w nas życie. Jeśli ktoś sprowadzi skutecznie na właściwe tory uzdrowicielską moc drzemiącą w podświadomości, to najprawdopodobniej oczyścić może ona z wszelkich chorób. Owa uzdrowicielska zasada działa we wszystkich ludziach bez względu na ich pochodzenie, kolor skóry czy wyznanie. Podświadomość leczy także rany i urazy gnostyków i agnostyków. Nie wymagajmy jednak od razu od siebie cudów.

Każdy z nas ma jakieś ograniczenia,- ja mam swoje, a ty swoje. Same pozytywne myślenie nie usunie tych ograniczeń, pozwoli jednak nimi się nie przejmować. Pozwoli iść przez życie tak, jakby ich nie było. Ktoś, kto nie widzi swego kalectwa, nie jest kaleką.

Czy podświadoma sugestia uczyni z człowieka bez nogi tak sprawnego, jakby miał obie? Oczywiście, że nie. Pozwoli mu jednak nie czynić ze swojej ułomności bariery.

Czy podświadoma sugestia uczyni z człowieka niedomagającego zdrowego? Wiele wskazuje na to, że tak- niezachwiana wiara mająca źródło w podświadomości może to uczynić.

Jak sobie zniszczyć zdrowie?

Człowiek w zasadzie rodzi się zdrowy. Co sprawia, ze nie każdy- zapewne są i tego jakieś przyczyny, i wiele nauk duchowych je wyjaśnia- w każdym bądź razie stara się to zrobić. Teraz zajmijmy się jednak tymi, którzy nabywają się chorób z wiekiem pracując starannie nad tym aby wzbudzić negatywne emocje.

Emocje stosunkowo rzadko są bezpośrednio wywołane wydarzeniami zewnętrznymi. Aby mięć do czegokolwiek negatywny stosunek musimy wcześniej nadać znaczenie temu wydarzeniu, czyli świadomie bądź nieświadomie wykonać jakiś proces myślowy.

Wyobraź sobie, że wychodząc z domu potknąłem się i zwichnąłem nogę. Mogę oczywiście pomyśleć: zdarza się- i przejść nad tym do porządku dziennego. Mogę jednak też nadać temu wydarzeniu negatywny wydźwięk. Najpierw poczuć złość, później przypomnieć sobie inne, negatywne wydarzenia, nieszczęścia, które spotkały mnie ostatnio. Albo i nawet przypomnę sobie te sprzed kilku i więcej lat. Stąd już jeden krok ku temu, aby wysnuć wniosek, że nic mnie się w życiu nie udaje- co z łatwością może doprowadzić do depresji. Mogę też zacząć wyobrażać sobie negatywne skutki tego zdarzenia: spóźnię się do pracy, szef będzie wściekły, wyrzuci mnie z pracy- mogę poczuć lęk.

Wydarzenie zewnętrzne jest te same, a w zależności od tego jak myślimy mamy zupełnie inne uczucia. Wniosek jest oczywisty, zmieniając myślenie zmieniamy uczucia.

Czy można zmienić te myślenie, a w konsekwencji emocje? Tak. Czasem wystarczy zmiana jednego słowa, aby zmienić całą treść i wywołana przez nią emocję.

Zastanów się i porównaj jak ty odbierasz takie stwierdzenia: “Nic mi się nie udaje!” i “Dotąd nic mi się w życiu nie udawało”. A może wołałbyś jednak powiedzieć: “Muszę dopiero odkryć mój pełny potencjał”.

Wpływ podświadomości na stan zdrowia.

Przyczyną zaburzeń emocjonalnych mogą być negatywne uwarunkowania okresu dzieciństwa, szczególnie przeżycia o charakterze traumatycznym. Złe doświadczenia spychamy w podświadomość, nie chcemy ich pamiętać i nie mamy ochoty więcej się nimi zajmować. Nie pamiętamy ich, ale one nadal tkwią w podświadomości i w konsekwencji mogą doprowadzić do powstania zaburzeń. Jeśli przyczyna jakiegoś zaburzenia zostanie raz wyparta, nie może podlegać świadomemu przypominaniu.

Jeśli w dzieciństwie byliśmy do czegoś zmuszani albo ktoś nas skrzywdził psychicznie, to prawdopodobnie te przykre sytuacje przez lata postrzegać będziemy z punktu widzenia dziecka. Incydent z pierwszych lat naszego życia, gdy przestraszyliśmy się być może np. pająka, może rozwinąć w nas chorobliwy strach przed tymi zwierzętami i spowodować, że na widok samej pajęczyny będziemy wpadać w panikę, nawet jeśli wiemy, że jej wygląd niczym złym nie grozi. U niektórych pająk nawet na fotografii może wywołać histeryczne zachowanie.

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, kiedy u dziecka kształtuje się pamięć. Czy jest to kwestia wieku kilku miesięcy, roku czy dwóch. Może istnieją jeszcze wcześniejsze wspomnienia? Niektórzy lekarze zajmujący się hipnozą twierdzą, że w podświadomości tkwią wspomnienia z naszych narodzin. Inni uważają, że mamy nawet pamięć istnienia prenatalnego. Doktor Nandor Fodor stara się w swej książce (Search for the Beloved, Hermitage Press, New York) wskazać sposoby analizy snów. Mówi o tym, że wspomnienia dotyczą już samego porodu, a nawet tego, co było przed nim.

Jedną z częstszych przyczyn problemów emocjonalnych może być konflikt emocjonalny, postrzegany jako wspólny czynnik większości zaburzeń emocjonalnych. Powstaje on wtedy, gdy odczuwasz potrzebę lub chęć zrobienia czegoś, co jest obwarowane społecznym tabu albo na co nie pozwala sumienie. Źródłem większości takich przypadków są np. sprawy płci. Często odsuwane są nasze problemy od siebie albo wypierane ze świadomości, ponieważ są nieprzyjemne albo wywołują poczucie winy.

Agresja i nienawiść to ten rodzaj uczuć, które często są wypierane, podobnie jak wspomnienia nieprzyjemnych i męczących przeżyć. Ich obecność w podświadomości prowadzi do ujawniania się problemów emocjonalnych. W takich wypadkach nie uświadamiamy sobie, jakie są przyczyny takich kłopotów. Autoterapia może pomóc przerwać ten stan rzeczy przez uświadomienie sobie przykrych przeżyć.

W niektórych wypadkach wypieranie przeżyć do podświadomości może być tak silne, że potrzebna jest ingerencja psychoterapeuty. Wielu konfliktów, które w nas tkwią, nie jesteśmy świadomi. Tymczasem za pomocą autoterapii można się ich łatwo pozbyć.

Pewna kobieta od roku była żoną przystojnego, mądrego, młodego mężczyzny, który pracował na uczelni. Ona natomiast skończyła tylko szkołę średnią. Była nieśmiała, miała poczucie mniejszej wartości, niepewna siebie, cierpiała na częste bóle głowy, które nie opuszczały jej od czterech miesięcy. Nie były one co prawda bardzo silne, niemniej absorbowały jej uwagę przez cały dzień. Czasem zażywała środki przeciwbólowe, ból jednak nigdy nie znikał całkowicie. Jej lekarz nie potrafił znaleźć, mimo wielu przeprowadzanych badań, żadnej organicznej przyczyny tego stanu. Przypuszczał jednak, że ma on podłoże natury emocjonalnej. Bez trudu stwierdził, że wykorzystywała ból głowy, żeby zwrócić na siebie większą uwagę otoczenia oraz wywołać współczucie rodziców i męża, wobec którego czuła się mniej wartościowa. Lekarz wytłumaczył jej, że byłoby dużo lepiej, gdyby zaczęła bardziej interesować się tym, co robi mąż, i że czytając i studiując, może łatwo osiągnąć ten sam intelektualny poziom co on. Wiedziała, że mężczyzna, z którym się związała, bardzo ja kocha. Kiedy zrozumiała, że jej postępowanie jest niedojrzałe, ból głowy natychmiast zniknął.

Określony objaw występuje często, aby nas ochronić. Dla tej kobiety ból głowy był jej bronią. Dobrze jest jak najszybciej zrozumieć, przed czym taki objaw ma chronić. Może chodzi tu o próbę ucieczki przed jakimś problemem albo w ogóle przed rzeczywistością. Migrena zazwyczaj chroni przed napadem agresji, niechęci, wrogości, a także przed rozczarowaniem. Takie uczucia wypiera się jako niestosowne. Bóle głowy przeszkadzają w ich wyrażeniu. Migrena to kara wymierzona sobie za te rzekomo szkodliwe i niestosowne uczucia. Te same czynniki odgrywają dużą rolę przy zapaleniu kaletki maziowej i w artretyzmie. Dolegliwości mogą mieć taka przycznynę, że mają uchronić nas przed agresywnymi zachowaniami, do których prowadzi często złość i chęć walki.

Spotkałem się kiedyś ze znajomym, który opisał mi taki przypadek:

Kobieta w wieku około czterdziestu lat, wyznała, że całe życie cierpiała na chroniczną biegunkę. Dotychczasowe leczenie było bezskuteczne. Pod wpływem hipnozy okazało się, że głównym powodem nieprzyjemnego schorzenia było przeżycie, którego doświadczyła, mając zaledwie osiemnaście miesięcy. Cierpiała wtedy na tak poważne zapalenie jelit, że rodzice liczyli się z jej śmiercią. Kupili nawet miejsce na grób dziecka. Zmuszona do przypomnienia sobie tamtej choroby, ponownie poczuła, że jest chora i matka trzyma ją w ramionach. Rodzice płakali, a lekarz mówił: “Ona tego nie przetrzyma”. Za pomocą metody sygnałów ideomotorycznych palców moja pacjentka została zapytana, czy uwaga lekarza stała się powodem tego, że przechowała ona istotną część tamtej choroby, czyli biegunkę, która do dzisiaj ją męczy. Kobieta potwierdziła to przypuszczenie. Następne pytanie brzmiało: “Kiedy pani już teraz wie, że nie umrze i że nie jest chora, wyjąwszy występowanie tego dokuczliwego objawu, czy potrafi pani uwolnić się od biegunki?” Odpowiedź, także metodą palców, była ponownie twierdząca.

Kiedy zobaczyłam znajomego po sześciu miesiącach, powiedział mi, że po tym jednym seansie nigdy więcej ta kobieta nie miała biegunki.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na to, jak dużo rozumie osiemnastomiesięczne dziecko i jak błędnie może być zrozumiana uwaga lekarza. Możliwe, że podświadomość już w bardzo wczesnym wieku rejestruje intonację tego, co się mówi. Kiedy dziecko nauczy się już mówić i rozumie znaczenie tego, co zostało powiedziane, sugestia zaczyna działać. Wszyscy, którzy powracają podczas hipnozy do wczesnych lat swojego życia i jeszcze raz przeżywają dawne zdarzenia, przyznają, że słyszą, co mówi się w ich obecności. Można powiedzieć, że to tylko czysta imaginacja albo wmówienie sobie pewnych rzeczy i, naturalnie trudno byłoby udowodnić, że jakieś słowa rzeczywiście zostały wypowiedziane. W tym, jak i wielu innych przypadkach jest jednak bardzo prawdopodobne, że istnieje wyraziste akustyczne wspomnienie, ponieważ usunięcie sugestii prowadziło każdorazowo do zniknięcia objawu.

To samo stwierdzenie - “Ona tego nie przeżyje” - odegrało rolę również w przypadku pewnej pani w średnim wieku, która cierpiała na chroniczny kaszel. Powiedziała w stanie hipnozy, że ma kaszel, odkąd sięga pamięcią, i że już dawno zarzuciła próby jego wyleczenia. Teraz jednak chciała spróbować usunąć kaszel za pomocą właśnie hipnozy. Dzięki odpowiednim pytaniom sama dowiedziała się, że objaw pojawił się, kiedy miała cztery lata i zachorowała na krztusiec z powikłaniami. Również i w tym przypadku lekarz powiedział rodzicom, że dziewczynka nie przezwycięży choroby i umrze, a jednak wyzdrowiała. Utrzymywał się objaw kaszlu, bo podświadomość jej zapamiętała diagnozę lekarza.

Wiadomo, że dzieci często wszystko naśladują. Często dążą do tego. aby być takimi jak starsi, naśladują więc zachowanie osób z najbliższego otoczenia. Wynika to przede wszystkim z miłości do rodziców. Nawet cecha charakteru, której dziecko nie lubi u rodziców, może być przez nie naśladowana, ponieważ dzieciom do pewnego wieku rodzice wydają się doskonali; mówią dziecku, co ma robić, a czego nie, wymierzają kary, rozdają nagrody. Dziecko chciałoby być tak samo duże i silne i mieć taką samą władzę, jak tato czy mama. Czasem chęć naśladowania wywołana jest tym, że jedno z rodziców często powtarza: “Jesteś taki jak twój ojciec (lub twoja matka)”.

Taki sposób zachowania dowodzi identyfikacji, a próba bycia ojcem czy matką prowadzi w pewnym momencie do upodobnienia cech charakteru dziecka do cech charakteru rodziców, w niektórych przypadkach nawet do powstania choroby, na którą cierpi któreś z rodziców. Jeśli matka ma dużą nadwagę, to dziecko, które z nią się identyfikuje, również może mieć ten problem. Jest to częsta przyczyna otyłości u dzieci. Niekiedy trudno stwierdzić, czy tak naprawdę chodzi o dziedziczenie, czy o identyfikację. Każdy człowiek porównuje się w pewnych okresach życia do jakiejś osoby, a dziecięce identyfikacje przekształcają się w późniejszym życiu w przyzwyczajenia.

Śmierć ukochanej osoby należy do najtragiczniejszych zdarzeń. Przeżycia takie mają szczególnie bolesny charakter, więc najchętniej wypieramy je. Jednak trudno uwolnić się potem od ich nieprzyjemnych skutków.

Często, choć oczywiście nie zawsze, jąkanie się jest skutkiem koszmarnych przeżyć. Dwudziestopięcioletni John B. jąkał się od trzeciego roku życia. Poddany hipnozie, wyjawił za pomocą metody palców, że wtedy przeżył koszmar. Przedtem mówił normalnie. Okazało się, że John był ogromnie przywiązany do pieska sąsiadów. Często bawił się z nim. Pewnego dnia dom sąsiadów stanął w płomieniach. Strażacy z wyciem syren śpieszyli do pożaru. Ludzie wylegli z domów. Panowało ogromne zamieszanie. Matka wyniosła Johna na rękach na podwórko, żeby zobaczył, jak się pali. Kiedy chłopiec przypatrywał się wraz z innymi temu zdarzeniu, jego ulubiony piesek wskoczył na parapet. Nagle spadła na niego paląca się zasłona i zgorzał na oczach ludzi. Przerażony John krzyczał, dostał nerwowych drgawek. Od tamtego czasu zaczął się jąkać. Uświadomił to sobie, kiedy poddał się hipnozie, jego stan znacznie się polepszył, a po kilku tygodniach mówił już normalnie.

Ciekawe, że wszyscy, którzy się jąkają, zazwyczaj bez przeszkód poddają się hipnozie i podczas seansu mówią normalnie, po przebudzeniu natomiast trudności w mówieniu wracają.

Czy podświadomość sprowadza chorobę?

Od czasu do czasu każdy z nas ma wrażenie, jakby działał pod nieświadomym przymusem. Nie zawsze jednak w pełni jesteśmy świadomi jego istnienia. W niektórych sytuacjach być może zdajemy sobie sprawę, że działamy z konieczności, ale stawiamy sobie wtedy pytanie: dlaczego tak się dzieje? Zachowania natrętne mogą być bardzo szkodliwe.

Czy silne poczucie winy potrafi wywołać równie silną potrzebę wymierzenia sobie kary? Stwierdzono, że również 80% wszystkich wypadków przy pracy, jakie zdarzają się w wielkich fabrykach, przypada na 20% pracowników. Czy jest to dowód na to, że wypadki wywoływane są podświadomie, co oznacza również, że celowo? Czy taka właśnie jest ludzka natura?

Wiele wskazuje na to, że największe wyrzuty sumienia dręczą najczęściej właśnie najbardziej miłe i życzliwe innym osoby, i to właśnie one mają skłonność do wymierzania sobie kary. Mają nazbyt skrupulatne sumienie i karzą siebie nawet za mało istotne przewinienia.

Najgorsi przestępcy, nierzadko psychopaci, to, jak się wydaje, ludzie bez sumienia, chociaż trzeba pamiętać, że czasami nawet i ich dręczą wyrzuty. Nie ma wątpliwości, że wiele osób, które popełniły przestępstwo, zostaje złapanych i osadzonych w więzieniu tylko dlatego, że podświadomie odczuwają potrzebę bycia ukaranymi. Aby znaleźć się w więzieniu, robią coś takiego, co ujawnia ich winę.

Cechy masochistyczne wykazuje czasami większość z nas. Neurotycy potrafią w tym nawet przesadzić, co prowadzi do całkowitego wyniszczenia ich organizmu. Ekstremalne formy wymierzania sobie kary to niekiedy samobójstwo lub prowadzące do śmierci zaburzenia psychosomatyczne.

Masochizm odgrywa często ogromną rolę w chorobach o podłożu emocjonalnym, a wyzdrowienie jest możliwe tylko wtedy, gdy rozpozna się przyczyny wyrzutów sumienia. Wspólnym czynnikiem alkoholizmu u wielu osób jest podświadomy przymus zniszczenia własnej osoby. Celem leczenia jest przekonanie podświadomości, że kara wcale nie jest konieczna.

Niektórzy sadzą, że duży procent wszystkich wypadków, zachorowań, wywodzi się z nieświadomej potrzeby karania własnej osoby.

Świadomość nie stawia podobno sobie jakiegoś konkretnego celu, ale raczej dąży do zadowolenia i zaspokojenia chwilowej potrzeby ukarania siebie. Czy zauważyłeś, że jest tak jak w ludowym powiedzeniu: nieszczęścia chodzą parami? Czy miałeś taki okres czasu, że niepowodzenie przychodziło jedne po drugim? Jak sądzisz, można powiedzieć, że byłeś wówczas jakby “chory na niepowodzenia”?

Człowiek, kiedy nauczy sie jakiejś czynności- np. prowadzenia samochodu- to dochodząc do nieświadomej kompetencji nie zwraca swojej uwagi na wiele czynności. Może jechać szybko prowadząc bezpiecznie samochód, słuchając radia, paląc papierosa. Nie myśli wówczas o tym, pod jakim kątem ma zmieniać obrót kierownicy, aby utrzymać pojazd na drodze. Prowadzi go wówczas umysł nieświadomy- podświadomość.

Ktoś, kto z niewiedzy albo z rozmysłem zakłóca harmonię podświadomości myślą, słowem lub czynem, ponosi karę, jaką jest niezgoda, ograniczenia i cierpienia.

Nauka dowiodła, że w ciągu 11 miesięcy organizm ludzki całkowicie się odnawia. Z fizycznego punktu widzenia masz zatem najwyżej 11 miesięcy. Kiedy więc lękliwymi, gniewnymi, zazdrosnymi i wrogimi myślami zaszczepiasz odradzającemu się wciąż ciału ujemne tendencje, jesteś sam sobie winien.

Człowiek stanowi sumę swoich myśli i wyobrażeń; to, czy powstrzymasz się od tych negatywnych, zależy od ciebie. Ciemność płoszymy światłem, chłód ciepłem, negatywne myśli zaś wyłącza się najskuteczniej przez myślenie pozytywne. Obstawaj z naciskiem przy dobru, a zło zniknie!

Czy umysł podświadomy również prowadzi człowieka przez życie tak, że ten zapada na choroby, ulega wypadkom? Jeżeli tak, to czy i jak można zaprogramować nastawienie jego nie na nieszczęścia, ale na powodzenia?

Ludzie, którzy latami ćwiczą psychikę poświęcając swoje życie jednej ze ścieżek duchowego rozwoju osiągają niezakłócone zdrowie zarówno psychiczne jak i fizyczne. W zdrowym ciele zdrowy duch, a raczej zdrowy duch czyni ciało zdrowym. Teraz, dzięki hipnozie można skutecznie, w wielu przypadkach, osiągnąć szybko takie rezultaty, jak po wielu latach osiągają mistycy. Można zaprogramować podświadomość na zdrowie, sukces prywatny i zawodowy.

Podsumowanie.

Emocje powstają w wyniku pewnego procesu myślowego -uświadamianego lub nieświadomego. Jeśli emocje są niekorzystne, można ten proces przerwać i skierować w inną stronę. Jeśli przerwanie powtórzy się wystarczającą ilość razy- kilka lub kilkanaście razy- to samo przerwanie stanie się częścią procesu. Innymi słowy -uczymy umysł, mówiąc mu: “Nie w tamtą stronę, tam boli, ale w tę stronę, tu jest lepiej!”. Umysły uczą się szybko i nowy wzorzec myślenia czy odczuwania szybko się utrwala. Potem wystarczy “wynieść go w przyszłość”- zaprogramować, by automatycznie się uruchamiał w potrzebnych okolicznościach.

Wpis z działu: Hipnoza- wprowadzenie | Dodaj wpis

  • Grzegorz Halkiew

  • Trener NLP certyfikowany przez STNLP w Polsce, trener hipnozy AIA w USA czytaj więcej
  • BIULETYN:

  • Chcesz otrzymywać informacje o nowościach?
  • Wpisz swój e-mail
  • dowiedz się więcej >> 
  • Partnerzy

  • .....Bussola CPIS