18th styczeń 2008

Czym jest hipnoza.

Wśród wielu jeszcze ludzi żywy jest błędny pogląd w którym hipnoza kojarzona jest z dziwnymi i tajemniczymi pokazami, uzdrawiaczami oraz występami estradowymi. Niektórzy mówią, że jest ona zarówno niebezpieczna jak i że nie istnieje- jakby nie widząc sprzeczności w takim twierdzeniu.

Nie każdy w pełni zdaje sobie sprawę z tego, że hipnoza nie jest ani tajemnicza ani dziwna. W rzeczywistości każdy był w stanie hipnozy tysiące razy, ty też.

Stan hipnotyczny jest naturalnym stanem umysłu występującym u ludzi.. Trans hipnotyczny jest bardzo głębokim stanem relaksacji, który łączy się z rozluźnieniem umysłu i ciała.

Czy nigdy nie byłeś rozluźniony i zrelaksowany, hmm? Komu z nas nie przydarzyło się na tyle mocno wniknąć we własne myśli, aby doznać utraty kontroli na tym, co dzieje się wkoło? Kto z nas nigdy nie wsłuchał się w opowieści, które przeniosły go w inny wymiar czasoprzestrzeni-, w którym mógł widzieć, słyszeć i czuć? Hipnoza więc to jakby sen na jawie. Sen na jawie jest zupełnie normalnym, bezpiecznym, zdrowym zjawiskiem, które każdemu z nas od czasu do czasu się przydarza.

Znasz wypowiedzi typu “pracuje jak w transie” lub “tak się zaczytała, że nic do niej nie dociera”, albo “słuchając tej muzyki, zapomniał o bożym świecie”, czy też “zamyślił się w sobie”? Odnoszą się one do tych zmienionych stanów świadomości, w których nasz świadomy umysł zawiesza lub co najmniej znacznie ogranicza swoją aktywność i kontrolę. Tym samy pobudza do intensywniejszego działania umysł nieświadomy- podświadomość.

Hipnoza jest instrumentem, techniką która służy do osiąganiu zmienionych stanów świadomości i dostępu do ukrytych zasobów. Jest ona techniką umożliwiającą osiągnięcie odmiennego stanu świadomości podobnego do snu na jawie, z tą różnicą, że świadomie uwagę kierujesz na wybrany cel- z wyraźnym zamiarem jego osiągnięcia.

Pogląd, że hipnoza sama w sobie nie przynosi szczególnych korzyści, jest szkodliwym i błędnym mitem wynikającym z niewiedzy i ignorancji. Sprawdziłem poprawność swoich doświadczeń badawczych również i w badaniach lekarskich- i to osobiście na sobie. Badania przeprowadzono przed medytacją hipnotyczną jak i po 40 minutowym transie hipnotycznym. Jeśli ktoś twierdzi że hipnoza sama w sobie nie jest lecznicza to najwyraźniej nigdy tego nie sprawdzał.

Hipnoza jest jedną z najbardziej naturalnych a jednocześnie zbawiennych metod leczenia człowieka. Praktykowana codziennie wywołuje zdumiewające efekty na wszystkich poziomach egzystencji człowieka- fizycznym, emocjonalnym i duchowym. Pozwala uruchomić wewnętrzne siły życia, światła i zaangażowania. Nawet niewielki zakres praktyk hipnotycznych daje natychmiastowe rezultaty- uchroni każdego od destrukcyjnych lęków i kolosalnych cierpień. W każdy z nas drzemie wrodzona tęsknota do rozszerzenia świadomości, do zrozumienia natury wszechświata, do zrozumienia własnej prawdziwej świadomości. Wiedzie ona nieuchronnie do uspokojenia umysłu i daje możliwość zaprezentowania w 100 % własnych umiejętności. Najgłębsze doświadczenie natury rzeczywistości odbywa się droga intuicyjną i poprzez logiczne rozumowanie. Gdy ciało jest zupełnie odprężone, zmysły zwrócone do wewnątrz a umysł skoncentrowany, wówczas uzyskujemy dostęp do ogromnego strumienia energii. Ta intensywna energia wznosi nas do poziomu nadświadomości na którym wewnętrzne moce intuicji zostają w pełni rozbudzone- dzięki temu uświadamiamy sobie istnienie aspektów realnej rzeczywistości zarówno dotyczących nas osobiście jak i aspektów uniwersalnych, o których nie moglibyśmy bez hipnozy marzyć. Nawet niewielka internalizacja świadomości (sugestia) dźwiga nas w kierunku tego stanu z ogromnym pożytkiem widocznym na wszystkich poziomach.

Hipnoza zmniejsza stres, wzmacnia system odpornościowy i pobudza procesy ozdrowieńcze. Oddech ulega spowolnieniu podobnie jak fale mózgowe i procesy przemiany materii. Obniża się ciśnienie tętnicze, poprawia krążenie krwi oraz następuje jej detoksykacja. Badania medyczne wykazały, że w przypadku choroby wieńcowej hipnoza przynosi znacznie większą poprawę zdrowia niż tradycyjne terapie medyczne dostępne w chwili obecnej. Od strony psychologicznej hipnoza pogłębia jasność umysłu i zdolność koncentracji bardziej niż jakakolwiek inna działalność.

Często po hipnozie widzimy kolory wyraźniej niż zwykle, bardziej kochamy ludzi i więcej radości czerpiemy ze zwykłych zdarzeń. Proponuję, trzymaj się tego wewnętrznego hipnotycznego raju najdłużej jak możesz- rozszerzając go na swą rodzinę, miejsce pracy i inne środowiska życiowe. Praktyka hipnozy pozwoli tobie zachować głęboki spokój w wirze codziennych zajęć i da tobie ogromną siłę w chwilach życiowej próby. Uprzytomni tobie że nikt i nic nie jest twoją własnością, że jesteś wręcz odpowiedzialny za ludzi i obowiązki, które zostały tobie powierzone.

Hipnoza jest procesem prostym, można ją uprawiać w dowolnym miejscu i czasie w którym warunki pozwalają na skierowanie umysłu do wewnątrz. Hipnoza nie ma nic wspólnego z dogmatami, wierzeniami lub rytuałami. Bliska jest naukowym kanonom eksperymentu i osobistego doświadczenia. Nauka stara się poznać tajemnice przyrody - podczas hipnozy poszukujemy i znajdujemy prawdę o naturze świadomości. W laboratoriach naukowcy posługują się mikroskopami i oscyloskopami a w hipnozie narzędziami poznania są koncentracja i intuicja. Aby rozpocząć praktykowanie hipnozy nie potrzeba kosztownego i zawodnego sprzętu lecz dobra wola i badawczy, logiczny umysł.

To właśnie dzięki hipnozie możemy mieć pełniejszy dostęp do naszych wewnętrznych zasobów, których źródłem mogą być przyjemne, radosne, i budujące doświadczenia z naszej przeszłości. Mogą nimi być sukcesy, osiągnięcia, zarówno własne, jak i dokonane przez osoby dla nas znaczące. Może to być również nasza fantazja, kreatywność czy poczucie humoru. Źródłem zasobów mogą być ważne dla nas spotkania i ważne rozstania, a także rozczarowania, bolesne doświadczenia a nawet dramatyczne próby życiowe. Albowiem wszystkie one dostarczają nam życiowego doświadczenia, stanowią lekcję, którą możemy spożytkować w przyszłości. Uczenie się metodą prób i błędów stanowi podstawę rozwoju w całej przyrodzie. I wreszcie wewnętrznym zasobem jest także te coś, co pozwala ludziom przetrwać najtrudniejsze chwile, tragedie życiowe, przemoc i inne doświadczenia traumatyczne.

Większa część tego wewnętrznego prawdziwego bogactwa i możliwości pozostaje zdeponowana w naszej nieświadomości i nawet już często nie pamiętamy, że o tym zapomnieliśmy.

Wizualizacja hipnotyczna omija obszary mózgu funkcjonujące w konwencji werbalnej przez co znakomicie pomaga skupić i uspokoić umysł. W głębokiej hipnozie wizje pojawiają się samorzutnie. Wizualizując wzniosłe obrazy budujesz most łączący własną świadomość indywidualną z świadomością uniwersalna.

Narzędzia jakie hipnoza dostarcza mogą pomóc w relacjach z ludźmi, w pracy oraz w zachowaniu zdrowia i uzdrawiania. Na pewno znasz z autopsji chęć poszukiwania spełnienia poprzez relację z przyjaciółmi, współpracownikami, współdomownikami. Zdarza się jednak, ze wyboru zachowania nie dokonujesz sam, lecz jesteś warunkowany ukształtowanymi w podświadomości przekonaniami, zachowaniami, ograniczeniami. Znaczna część ludzkich zachowań to reakcje, a nie świadome działania. Hipnoza skupi twoją energię, wzmocni zdolność rozróżniania i zmniejszy podatność na ukryte perswazje otoczenia społecznego. Dzięki przemienionym reakcjom staniesz się przyczyną własnych sukcesów zamiast bycia ich ofiarą. Staniesz się świadomy własnej duchowej tożsamości, zrozumiesz swoją misję życiową, docenisz misję życiową innych osób. zmienisz swój stosunek do innych na jeszcze lepszy.

Dlaczego nie stosuje się hipnozy na co dzień? Przede wszystkim z powodu braku wiedzy na jej temat i odpowiedniej edukacji. Wielu ludzi nie ma wiarygodnej informacji na jej temat, i do tego jak wspomniałem na wstępie, istnieje dużo nieporozumień wokół tego zjawiska.

Nie ma zbyt wielu źródeł, z których można czerpać wiedzę o hipnozie. Nie uczy się jej w szkołach, a w części wyższych uczelni prowadzone są wykłady na temat hipnozy, ale zbyt powierzchowne. Tym bardziej cenna jest rzetelna i sprawdzona w wieloletnim doświadczeniu informacja zawarta na stronach naszego serwisy. Przedstawię w kolejnych częściach serwisu właśnie moją wiedzę, praktykę i doświadczenie. Zaproponuję też tobie szkolenia, kursy i ćwiczenia, które pomogą poznać to fascynujące zjawisko.

Hipnoza terapeutyczna pozwala na odkrycie właściwości ludzkiego umysłu. Zadanie terapeuty polega przede wszystkim na pokierowaniu procesem zmiany lub choćby jego zainicjowaniu w taki sposób, aby klient mógł odnaleźć owe zasoby i uczynić z nich pożytek w praktyce. Zadanie te zwykle utrudnia stereotypowe myślenie, przekonania, nastawienia i nawyki- automatycznie i odruchowo hołubione przez klienta. Przypominają one smoki lub dżiny broniące dostępu do skarbu. Tu właśnie pomocna jest hipnoza. Pozwala ona uśpić czujność owych strażników i dotrzeć bezpośrednio do skarbca z zasobami.

Nikt nie może zostać zahipnotyzowany, jeśli tego nie chce. Klient musi sam chcieć współpracować. podobnie nie można operować kilenta, który nie uda się do szpitala. Nikogo też będącego w stanie hipnozy nie można zmusić do robienia rzeczy, których nie chciałby robić z własnej woli, nie będąc w stanie hipnozy. Podczas poddawania się hipnozie klient może wybierać, czy chce przyjąć, czy woli odrzucić podaną sugestię. Jeśli ona go drażni, natychmiast z własnej woli może wyjść ze stanu hipnozy. Hipnoza to nie medyczna farmakologia podczas której można z klientem robić, co się dowolnie chce.

Osoba będąca w stanie hipnozy bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, gdzie jest i co się z nią dzieje. Tu nie ma odurzenia jak po destrukcyjnych psychotropach.

Im bardziej ktoś jest inteligentny, tym łatwiej wchodzi w stan hipnozy. W zasadzie każdego można wprowadzić w taki stan. Jedynie niecały procent populacji jemu nie ulega- czy to z przyczyn niedostatków umysłowych, lub innych nie wyjaśnionych.

To, ze czytasz o hipnozie może, lecz nie musi świadczyć o tym, że zastanawiałeś się już wcześniej nad tym, dlaczego chcesz ją poznać, oraz jakie twoje potrzeby może ona spełnić.

Hipnoza ericksonowska. Model Miltona.

Model Miltona został opracowany przez przez Richarda Bandlera i Johna Grindera na podstawie badania warsztatu pracy Miltona Ericksona.

Milton Erickson uznany został przez terapeutów za czołowego eksperta w dziedzinie współczesnej hipnozy medycznej. Napisał ponad sto prac z dziedziny hipnozy; nauczał hipnozy oraz praktykował w latach 1920- 1980. Erickson bardziej niż ktokolwiek inny w tej dziedzinie, był w stanie zbadać i zademonstrować ogromny potencjał jaki hipnoza kryje w sobie. Warsztat pracy demonstrowany przez niego, w czasie indukowania i użytkowania hipnotycznych stanów świadomości, były niezwykle złożony a jednocześnie systematyczny. Można w nim dostrzec spójne i systematycznie występujące wzorce.

Te językowe wzorce hipnotyczne,- dopasowywanie się do sygnałów zachowań niewerbalnych, stosowanie metafor w kontakcie indywidualnym i grupowym, terapeutycznym i rozwojowym oraz ukryte sugestie- stanowią Model Miltona (nazywany również odwróconym metamodelem językowym). Wzorce komunikacji hipnotycznej stosowane przez niego działają niemal jak magiczne formuły, dzięki którym pomagał swoim klientom przypominać sobie to, o czym zapomnieli, że zapomnieli.

Model Miltona jest sposobem wywołującym i utrzymującym trans przy użycia języka w celu skontaktowania się z ukrytymi zasobami naszej osobowości. Trans jest stanem, w którym osiągasz wysoką motywację, aby uczyć się od nieświadomości w bezpośredni sposób. Nie jest to stan pasywny ani też nie pozostajesz w nim pod wpływem kogoś innego. Pomiędzy terapeutą a klientem powstaje współpraca; odpowiedzi klienta pozwalają terapeucie rozpoznać, co należy zrobić dalej.

Na ten Model składa się zestaw kilkudziesięciu narządzi językowych pozwalających wywierać hipnoterapeutyczny wpływ na odbiorcę, nawet bez stosowania formalnej hipnozy. Klient nie musi wówczas leżeć, nie musi zamykać oczu, nie musi mieć wyłączonej świadomości. Może to być zwykła rozmowa, zbieranie wywiadu czy właśnie opowiadania anegdot i przypowieści. Komunikacja międzyludzka przebiega bowiem równocześnie i równolegle na poziomie świadomym i nieświadomym. Można świadomie porozumiewać się z nieświadomością rozmówcy.

Erickson respektował nieświadomą myśl pacjenta. Przyjmował, że nawet za najdziwaczniejszymi zachowaniami kryją się pozytywne intencje i że jednostki podejmują najlepsze, dostępne im w danym momencie, wybory. Celem jego pracy było dostarczenie ludziom większej liczby możliwych wyborów. Przyjmował również, że na pewnym poziomie każdy posiada zasoby potrzebne do dokonania zmian.

Model Miltona jest sposobem użycia języka, który umożliwia:

.- dopasowanie do osobowej rzeczywistości i prowadzenie jej;

- rozpraszanie i użycie świadomego myślenia;

- dostęp do nieświadomości i jej zasobów.

Erickson był mistrzem w osiąganiu kontaktu. Szanował i akceptował rzeczywistość swojego pacjenta. Przyjmował, że opór jest wynikiem braku kontaktu. Każda reakcja była dla niego ważna i możliwa do wykorzystania.

Innym z elementów Modelu Miltona jest posługiwanie się rozbudowanymi wypowiedziami, zwykle gęsto przeplatanymi cytatami. Sformułowanymi w skomplikowany, często wręcz jakby pokrętny sposób. Próba ich zrozumienia wymaga od odbiorcy olbrzymiej koncentracji uwagi i intensywnego wysiłku umysłowego, który tak absorbuje jego świadomość, że nie jest już w stanie bronić się przed krótkimi, terapeutycznymi komunikatami, instrukcjami i poleceniami, wplecionymi w te dłuższe wypowiedzi- a adresowanymi bezpośrednio do jego nieświadomości.

Wpis z działu: Autor- Grzegorz Halkiew | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Szkodliwe działanie reklam i telewizji. Grzegorz Halkiew.

SZKODLIWE DZIAŁANIE REKLAM I TELEWIZJI

1

Nie wiem czy znasz ten stary drzeworyt z 1893 roku “Hypnose” B. Falkenberga- grupa mężczyzn hipnotyzuje damę.

Możliwe że się zastanawiasz: “dlaczego ona na to pozwala?”

Nie musisz mi wierzyć, ale ciebie też ciągle hipnotyzują- i to częściej na twoją szkodę.

Wszyscy jesteśmy potajemnie hipnotyzowani.

Tak, ty prawdopodobnie także, chyba, że jesteś jedną z tych rzadko spotykanych osób, które wcale nie oglądają programów telewizyjnych, nie słuchają radia.

Nie chodzi w tym przypadku o potajemny spisek przeciwko ludzkości, ale o zwykła pazerność. O tym jednak powiem później…..

Większość ludzi poddaje się powszechnemu, codziennemu transowi, wpatrując się w światło szklanego ekranu. Pośrednia hipnoza manipuluje na co dzień umysłami milionów nie podejrzewających niczego widzów. Potajemna, podprogowa perswazja odciska ślad na zbiorowej podświadomości. Obrazy wszczepione przez reklamy, oddziaływają na zdrowie i zachowanie każdego z nas. Jesz, pijesz, ubierasz się tak, jak widzisz i słyszysz, tak też się kochamy lub nienawidzimy. Telewizja jest zdolna wprowadzić umysł w stan podwyższonej podatności na sugestię, poddając zachowanie prawie każdego człowieka kontroli z zewnątrz.

Pamiętasz jeszcze telewizyjne występy Kaszpirowskiego, podczas których wiele osób uległo jego sugestiom? Ci, którzy nie ulegli wiedzieli, czemu się opierają. Kiedy jednak oglądają inne programy telewizyjne, to ich czujność jest o wiele bardziej uśpiona.

Co roku wydaje się miliony złotych żeby przepchnąć w sprzedaży produkty, bez których mógłbyś się obejść. Nie przeciwstawiając się temu być może świadomie pozawalasz zmuszać się jak bezrozumne zwierzę do konsumowania środków nasennych, odchudzających, środków uśmierzających ból w każdej części ciała. Jeśli nie ty sam, to na pewno znasz osobe, która już manipulacji uległa. Szczytem paradoksu jest to, ze telewizja może w istocie wytresować umysł tak, że będziesz oczekiwał choroby, mimo ze czujesz się świetnie.

Ludzie zajmujący się reklamą dobrze znają podstawowe zasady hipnozy: relaks, koncentracja, sugestia. Proste prawda?!.

Gdy siadasz odprężony i koncentrujesz swoja uwagę na świetle szklanego ekranu przyjmujesz kierowane do ciebie sugestie. W takich chwilach jesteś wyjątkowo bezbronny, ponieważ wchodzisz w hipnotyczny stan świadomości często określany jako alfa, jako stan relaksu. Czy zauważyłeś, jak często powtarzają się reklamy? To kolejna zasada hipnozy. Powtarzanie wzmacnia sugestię i w końcu wpisuje zachowanie w reakcję systemu nerwowego.

Słownikowa definicja nawyku brzmi: czyn lub czynności często powtarzane staja się trwałą właściwością i wówczas ich wykonanie ma charakter automatyczny.

W każdej chwili dnia i nocy gazety, tablice ogłoszeń, rozgłośnie radiowe i telewizyjna komercja głęboko w umysł wszczepiają szkodliwe nawyki. W konsekwencji stajemy się nieuchronnie istotami sterowanymi z zewnątrz, a nie od wewnątrz chronionymi.

Przeciętny człowiek podobno aż piętnaście lat swego życia spędza ze wzrokiem utkwionym w telewizyjny ekran naiwnie wierząc w to, co się z niego mówi. Co jakiś czas, w odstępach kilkuminutowych, dzień w dzień, specjalnie szkolony głos o szczerym brzmieniu zapewnia ciebie że: te pigułki i krople to środki na wszystko. Niektórzy ludzie do tego stopnia dają się przekonać, że kupują rzeczy, o których przedtem nigdy nie słyszeli.

Według badań statystycznych towarzystwa farmaceutyczne wydają co roku miliardy na promowanie swych leków w całym kraju. Środki od bólu głowy, środki uspokajające nerwy, środki nasenne i zbijające wagę nieustannie podsuwa się nic nie podejrzewającemu konsumentowi. Specjaliści od motywacji nauk społecznych i psychologii sprawiają, że tracisz kontrole nad swoimi zachciankami. Substancje, bez których moglibyśmy żyć dłużej takie jak alkohol, papierosy i tucząca żywność, okazują się dzięki temu nieodzowne. Dlaczego rozmyślnie ludzie szkodzą swojemu zdrowiu?

To zrozumiałe, instynkt samozachowawczy człowieka zostaje zakłócony w skutek ciągłych ataków specjalistów od reklamy. Ludzkie zmysły nieustannie atakuje się środkami psychologicznymi, których nie przeszkolona świadomość nie może wykryć. Język głębi wykorzystuje się by poprzez podświadomość oddziaływać na upodobania a rezultat jest taki, że zaszczepia się i utrwala złe nawyki, czego nawet większość ludzi nie podejrzewa.

Ostatecznie masa ludzi dochodzi do przekonania, że różne problemy maja proste, powierzchowne rozwiązanie. Reklama pobudza nie tylko fizyczny apetyt. Apeluje także do emocji: do lęku przed odrzuceniem, poczucia winy i samotności. Zamiast pomagać w wykorzystaniu ludzkich wewnętrznych możliwości, żeby stawiać czoło wyzwaniom dnia codziennego, media obracają ludzki umysł w katatoniczną sieczkę. Zostają ludzie ofiarami namów fabrykantów i naukowców, gdy pozwalają się sterować bezmyślnym nawykom, które przemysłowcom dają motywacje by ciągnąc zyski nawet, gdy produkt powoduje śmierć.

Kiedy pomyślisz, sam stwierdzisz, że telewizja to pierwszorzędny przykład masowej sugestii. Widz siedzi sparaliżowany, z otwartymi ustami i pustką w głowie, a telewizja bombarduje go lękiem przed niestrawnością, rakiem, i atakiem serca. Im więcej do widza trafia tym bardziej podejrzewa, że coś z nim musi być nie tak. Wielu psychologów uważa, że pewne natrętne reklamy mogą wywoływać te właśnie dolegliwości, przed którymi reklama przestrzega. Nic dziwnego, ze ludzie są coraz częściej zdezorientowani.

Weźmy np. przysłowiową panią Kowalska, która bardzo często ogląda telewizję Zaczyna sobie wyobrażać, że cierpi na każdą dolegliwość, dolegliwość o której się mówi. W końcu, będąc kłębkiem nerwów, zamawia wizytę u lekarza, aby się dowiedzieć, co jej dolega. Oczywiście spodziewa się złych wieści. Po dokładnym zbadaniu lekarz zapewnia ją, że fizycznie nic jej nie dolega. Pani Kowalska tej odpowiedzi nie uznaje. Siła telewizyjnej sugestii pozostawiła ślad w jej umyśle. Proszę mnie jeszcze raz zbadać- nalega. Na pewno mam gdzieś guza. Nie ustaje w narzekaniach. Bóle głowy, bóle pleców, niepokoje. Wędrując od lekarza do lekarza w poszukiwaniu tego, który potwierdzi jej strach. U pani Kowalskiej mogą w końcu rozwinąć się objawy dolegliwości skoro tak długo utwierdza się w swoich negatywnych oczekiwaniach. Ten syndrom jest odpowiedzialny za bardzo wiele chorób psychosomatycznych.

Szkodliwy wpływ otaczających cię toksycznych ludzi.

Wielu ludzi posiada złe nawyki. Rzadko bywa, aby człowiek nie uległ zachowaniu innych. Dla większości łatwiej jest ulec pokusie: “tańcz tak, jak ja gram, albo nie będziesz pasował do otoczenia”.

W końcu perswazja się utrwala, gdy ofiara zaczyna reagować neurotycznym przymusem. To osłabienie woli prowadzi do zachowań jeszcze bardziej szkodliwych aniżeli te, które zostały wywołane przez pierwotne bodźce. Im słabszy lęk, tym silniejsza dawka.To tak jak u alkoholika, jeden kieliszek zamienia się w butelkę. Jedna dawka narkotyku zamienia się na nałóg i śmierć.

Nawyki mają tę właściwość, że działają jak macki ośmiornicy, o ile nie masz woli wydostać się z ich objęć.

Ludzki umysł na szczęście może się zmienić.

Naucz się myśleć sam za siebie, przestań pozwalać innym decydować o sobie. Musisz wiedzieć, kim w istocie jesteś i czego oczekujesz od życia. Przestań być bezwolną lalką, która przyczynia się do własnej zagłady. Możesz przeciąć sznurki, którymi inni manipulują poznając techniki hipnotycznej manipulacji.

Z chwilą narodzin człowieka zaczyna się proces jego społecznego urabiania w którym staje się on odbiorcą narzuconych wzorców zachowań mających wpływ na jego przyszłe nawyki. Przeżywa doznania, które są gromadzone w jego pamięci. Słyszy i zapamiętuje wrażenia, które kształtują formy jego przyszłych wyobrażeń.

Dzieci znajdują się w stanie transu przez około połowę ich stanu czuwania. Są jak gąbka, mają wyższą zdolność absorbowania i zatrzymywania informacji. Dlatego bardzo ważne jest, w jaki sposób są wychowywane przez rodziców. Zdarza się dość często, że rodzice mimo dobrych chęci też wpajają dzieciom negatywne wzorce. Nie rozumieją ich potrzeb i na siłę chcą, aby realizowały ich plan np. aby w przyszłości prowadzili ich firmę. Tymczasem dziecko chciałoby robić w życiu zupełnie co innego np. zostać muzykiem, lecz boi się powiedzieć o tym rodzicom i tym samym ich zawieść. W ten sposób wyrządzają dzieciom krzywdę.

Dziecko w miarę jak dorasta uczy się, że pewne słowa wywołują właściwe im wypowiedzi. I już przez całe życie wszystko, co usłyszą wszystko, co zobaczą, każde zdarzenie jakie odbiorą będzie wzbudzało obrazy i reakcje. Jeżeli ukończyłeś szkolenie z zakresu Praktyk NLP to już wiesz, jak to technicznie działa.

Tymczasem prawidłowe wychowanie ma służyć jako osłona i lekarstwo, aby nie wyrastali ludzie o pustych sercach i słabi na duchu. Ma ono przeciwdziałać ograniczającym skłonnościom, które współczesne życie i współczesna myśl przemocą narzuca dzieciom prowokując je do przedwczesnego osądzania, powodując brak wiary, negację, zupełne nieprzystosowanie i przestępczość. Określenia te są brutalne, ale fakty są jeszcze brutalniejsze. Poznaj metody zbiorowej i indywidualnej hipnozy, ochroń siebie i bliskich.

Grzegorz Halkiew

czytaj więcej

Wpis z działu: Hipnoza- wprowadzenie | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Przestań czekać i marnować życie.

Zalewający wiele osób potok słów w głowie, to edukacja. Uczy ona tylko jednej połowy procesu - jak używać umysłu. Nie uczy jednak, jak go zatrzymać żeby mógł się odprężyć. Czy wiesz, że u wielu nawet kiedy śpią, umysł nadal pracuje? Pracuje bez przerwy … pracuje przez siedemdziesiąt, osiemdziesiąt lat.

Jest sposób na wyłączenie umysłu, kiedy już jest on nie potrzebny - jest to hipnoza lub medytacja. Hipnoza zapewni ci spokój i ciszę, których być może nigdy wcześniej nie znałeś- zapewni odpoczynek dla umysłu. A kiedy już będziesz w stanie zapewnić mu odpoczynek, relaks to on będzie w stanie pracować efektywniej, bardziej inteligentnie. To tak jak z twoim ciałem- gdy dostarczysz mu odpoczynku pracuje później bardziej efektywnie- bardziej efektywnie niż pod ciągłym obciążeniem.

Dając swojemu umysłowi chwile relaksu odniesiesz korzyść zarówno ze względu na swój umysł, jak i na własne wyższe ja. Musisz się tylko nauczyć jak powstrzymywać mózg od funkcjonowania. Musisz się nauczyć w jaki sposób powiedzieć mu: “Wystarczy, teraz idź spać. Ja czuwam, bądź spokojny.”

Wykorzystuj umysł wtedy kiedy jest potrzebny. W pozostałym czasie pozwól mu odpocząć. Wtedy będzie on świeży, młody, pełen energii i sił witalnych. Wtedy cokolwiek powiesz, nie będą to po prostu suche słowa; będą pełne życia, siły, prawdy i szczerości, będą miały ogromną wagę.

Być może użyjesz tych samych słów, ale umysł zbierze siły dzięki odpoczynkowi, a wszystko co powiesz, będzie przeniknięte pasją, będzie miało moc przekonywania.

Umysł, który potrafi się relaksować pozwala energii zebrać się. Dlatego kiedy mówi to słowa same układają się w poezję. Przemawiać będziesz płomiennie, ta twoja nowa energia ma taki wpływ na to co powiesz, ma wpływ i na słuchaczy. Ludzie od dawna wiedzieli, że istnieje coś, co nie każdy potrafi zrobić. Dar przemawiania.

Kiedy umysł pracuje dzień i noc to wcześniej czy później musi osłabnąć, stać się powolny, nieatrakcyjny, często głupim. W najlepszym wypadku będzie praktyczny. Z zakupami sobie poradzi, ale nie będzie go stać na coś więcej. Miliony ludzi, którzy nie potrafili odpowiednio zrelaksować umysłu pozostali biedni i nieatrakcyjni, bez autorytetu i siły.

Wiem, że niektórzy z was zastanawiają się, czy twój umysł też to potrafi. Tak, jest to możliwe aby wyciszyć umysł i używać go tylko wtedy, kiedy to potrzebne- wówczas jego moc ulegnie zwielokrotnieniu. Zbierze tyle energii, że każde jego słowo trafi do serca słuchacza.

Umysł zrelaksowany może być tak potężny i wypełniony siłami, jakby zawsze panowała w nim wiosna.

Jeżeli zaś chodzi o wyższe ja, to cisza ukaże tobie nieskończoną krainę nieśmiertelności i wszystkiego, co można nazwać błogosławieństwem.

Hipnoza udostępnia każdemu co najmniej dwa światy. Tamten świat - duchowy - a również ten świat, fizyczny. Nie będziesz już biedakiem. Zyskasz bogactwo, bogactwo którym nie są pieniądze. Istnieje wiele rodzajów bogactwa. Można by powiedzieć, że człowiek majętny jest najbiedniejszym z bogaczy. Człowiek niezamożny określiłby go, jako najbogatszego biedaka, ale ludzie kreatywni, artyści, tancerze, muzycy, naukowcy powiedzieliby właśnie, że jest najbiedniejszym i ograniczonym bogaczem.

Hipnoza ukaże ci świat twojego wnętrza, sprawi, że staniesz się największym bogaczem. Uczyni ciebie bogatym, ponieważ przejawi moc twojego umysłu poprzez różne talenty. Przecież każdy rodzi się z jakimś talentem i jeśli nie wykorzystasz go w pełni, coś w twoim wnętrzu pozostanie zmarnowane. Wciąż będziesz czuć, że czegoś tobie brakuje.

Daj umysłowi odpocząć. Teraz ty zacznij go obserwować.

Twój umysł powoli, powoli, nauczy się zachowywać ciszę. A kiedy już się tego nauczy stanie się potężny. Słowa jego przestaną być tylko pustymi słowami. Nabiorą celności, giętkości i jakości, jakich nie miały nigdy wcześniej. Będą trafiać w sedno spraw, jak strzały. Słowa twoje bez względu na bariery przekonań, postaw, logiki dotrą zawsze bezpośrednio do serca słuchaczy.

Umysł otoczony ciszą stanie się dobrym sługą wewnętrznej mocy. Wtedy twoja istota będzie panem, a pan może używać umysłu, kiedy go potrzebuje i wyłączać go, kiedy już nie jest mu potrzebny.

Potęga umysłu, weź ją- przestań czekać i marnować życie.

Grzegorz Halkiew.

Wpis z działu: Autor- Grzegorz Halkiew | Jedna odpowiedz

18th styczeń 2008

Antropozofia, a hipnoza. Rudolf Steiner.

Wielokrotnie spotykam się z krytyką, że antropozofia (Rudolf Steiner) krytycznie odnosi się do hipnozy. Zgodnie z tym co wiem i z tym co przeczytałem, jest to bezpodstawne twierdzenie. Poniżej przedstawiam zdanie R.Steinera przedstawione w książce Przejawy Karmy, Wyd.Genesis 1997

Miłość i światło stanowią dwa komponenty, które przenikają wszelki byt ziemski- miłość jako ziemski byt duszy, światło jako materialny byt ziemski. Oba te elementy domagają się pośrednika, który wplata jeden w drugi, wplata światło w miłość. Musi to być moc, która daświatłu możliwość największego rozprzestrzenienia, która pozwala wniknąć elementowi światła w element miłości. Takie właściwości mają jestestwa lucyferyczne. Są one czynne wszędzie tam, gdzie nasze wnętrze, które jest właściwie utkane z miłości, wiąże się ze światłem, a ze światłem mamy do czynienia wszędzie, przy jakimkolwiek bycie materialnym. W to, co jest utkane z miłości, wciska się element lucyferyczny. I tylko ten element może sprawić, że miłość nie jest całkowitym oddaniem się, ale przeniknięta zostaje mądrością. Bowiem, sama miłość bez mądrości byłaby siłą za którą człowiek nie mógłby być odpowiedzialny.

Poprzez tę mądrość miłość staje się siłą jaźni.

Jednak miłość przeniknięta elementem lucyferycznym, którym zostaje zaimpregnowana materialność, jest przyczyną choroby działającej od wewnątrz. Zgodnie z karmiczną prawidłowością, skutek jakiegoś czynu pochodzącego od Lucyfera wyżywa się karmicznie tak, że to co ma prowadzić do przezwyciężenia tego skutku, znajduje swój wyraz w bólu.

Aby pomóc choremu, który ma lucyferyzm w sobie jako przyczynę choroby, musimy go usunąć. Została, bowiem zanieczyszczona miłość. Choremu musimy dostarczyć miłość poprzez czyn przepojony miłością. Taki charakter prowadzania miłości mają wszystkie działania lecznicze opierające się mniej lub bardziej na procesie, który można nazwać psychicznym procesem leczniczym. To, co stosujemy w tym wypadku, wiąże się zawsze w jakiejś formie z doprowadzeniem miłości. Miłość działa na ludzi jak balsam. Do miłości można sprowadzić wszystkie działania lecznicze, w których uruchamiamy proste czynniki psychiczne, gdy np.; za naszą sprawa dzieje się choćby to, że stan przygnębienia danego człowieka ustępuje. Wszystko to ma swój impuls w miłości- od prostych procesów leczniczych począwszy aż do tego, co określane jest słowem magnetyzmu.

Między uzdrawiającym, a uzdrawianym dokonuje się, gdybyśmy mieli użyć określenia stosowanego w fizyce, wymiana energii. To co żyje w człowieku uzdrawiającym, a więc pewne procesy w ciele eterycznym, zostaje użyte w taki sposób, że u człowieka uzdrawianego powstaje pewien rodzaj biegunowego napięcia wywołanego tym, że procesy w ciele eterycznym uzdrawiającego wchodzą w pewien stosunek z tym, który ma być uzdrawiany. Wywołana tu zostaje biegunowość, podobnie jak w pewnym abstrakcyjnym sensie, kiedy wytworzony zostaje pewien rodzaj elektryczności dodatniej i pojawia się odpowiadająca jej elektryczność ujemna. Tak więc przy tego rodzaju leczeniu wywołana zostaje biegunowość. Biegunowość tą należy ujmować, w najwyższej mierze, jako czyn ofiarny.

W rzeczywistości w nas samych wywołujemy pewien czyn, który ma mieć znaczenie również dla innych. W przeciwnym razie nie byłoby to niczym więcej, jak tylko wywołaniem jakiegoś procesu w nas samych. W obecnym zas wypadku proces ten ma służyć temu, aby w drugim człowieku wywołać biegunowość, w stosunku do procesu, jaki wywołaliśmy w sobie. Biegunowość ta uwarunkowana jest tym, że uzdrawiający i uzdrawiany wchodzą ze sobą w pewnym sensie w kontakt. Wywołuje ona w uzdrawianym człowieku proces, będący w najwyższym sensie ofiarowaniem siły, która jest niczym innym, jak przeobrażoną siłą miłości. W gruncie rzeczy siła działająca przy takich psychicznych uzdrowieniach jest siłą miłości przeobrażoną w jakąkolwiek formę. Jeżeli u podłoża leczenia nie ma tej siły, to nie może to prowadzić do właściwego celu.

Procesy miłości nie zawsze muszą przebiegać w stanie zwykłej świadomości. Przebiegają one również w warstwach podświadomych, nawet w tym, co uważamy za technikę procesów uzdrawiających, a nawet w sposobie, w jaki wykonuje się np.; ruchy rękami. Nawet w tym, jak te ruchy ujęte są w pewien techniczny system, tkwi już to, że są obrazem czynu ofiarnego. A zatem nawet tam, gdzie w procesie leczniczym nie dostrzegamy tego związku, kiedy nie widzimy tego, co w rzeczywistości robi leczący, tkwi jednak czyn przepojony miłością, nawet jeżeli jest zupełnie przeobrażony w technikę.

(wytłuszczenie tekstu- Grzegorz Halkiew)

Wpis z działu: Antropozofia | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Pola morficzne - według Ruperta Sheldrake’a

Pola morficzne - według Ruperta Sheldrake’a

Jakim sposobem z zarodków rozwijają się formy typowe dla odpowiednich gatunków? Dlaczego liście wierzby, róży i palmy wyglądają właśnie tak, a nie inaczej? A dlaczego kwiaty przybierają tyle różnych kształtów? Pytania te należą do dziedziny nauki zwanej morfogenezą - nazwa stanowi zbitkę greckich wyrazów morpho (forma) i genesis (stawanie się). Biologia nie zna jeszcze na nie odpowiedzi.

Zbytnim uproszczeniem byłoby sprowadzać wszystko do instrukcji zaprogramowanej w genach. Przecież wszystkie komórki organizmu mają taki sam genotyp, a jednak przyjmują różne kształty. Jedne geny są odpowiedzialne za sekwencję aminokwasów w białkach, inne kontrolują proces ich syntezy, ale nie ma to wpływu na formę. Przykładowo nasze ręce i nogi z punktu widzenia chemii są identyczne, ale różnią się budową, choć ich zmielona tkanka poddana analizie biochemicznej byłaby nie do rozróżnienia. Najwidoczniej kod decydujący o kształcie nie ma nic wspólnego z genami ani białkami.

To tak, jak różne budynki na jednej ulicy mogą być zbudowane z identycznych materiałów, ale każdy ma inny kształt. Po ich zburzeniu dałoby się z nich wyekstrahować chemicznie czyste cegły, beton i drewno budulcowe, ale tym, co je różniło, nie był budulec, lecz plan architektoniczny, którego nie ujawni chemiczna analiza.

Biolodzy badający stadia rozwojowe roślin i zwierząt od dawna mieli z tym problem. Od lat dwudziestych XX w. zaczęła się upowszechniać teoria głosząca, że na proces rozwoju organizmów mają wpływ pola morfogenetyczne - coś w rodzaju niewidzialnych schematów konstrukcyjnych. Nie wykreślił ich jednak żaden architekt, podobnie jak programu genetycznego nie opracował programista komputerowy. Są one raczej strefami wpływów, odpowiednikiem pól magnetycznych i innych pól istniejących w naturze.

Teoria pól morfogenetycznych zyskała powszechną aprobatę, ale nikt właściwie nie udowodnił, czym są te pola i na jakiej zasadzie działają. Większość biologów zakłada, że znalezienie fizycznej lub chemicznej interpretacji ich natury jest tylko kwestią czasu.

Wiele przemawia za tym, że pola te nie podlegają standardowym, mechanistycznym regułom, ale są czymś zupełnie innym.

Z tego założenia wyszedł Ruper Sheldrake rozpoczynając pracę nad polami morfogenetycznymi. Wyniki tych prac opisał w dwóch książkach*. Sformułował w nich trzy podstawowe zasady:

1. Pola morfogenetyczne są całkiem nowym rodzajem pól, dotychczas nie znanym fizyce.

2. Ewoluują równocześnie z organizmami, które kształtują; mają własną historię i wewnętrzną pamięć, powstającą w trakcie procesu, który nazwał rezonansem morficznym.

3. Wchodzą w skład większej rodziny pól, nazywanych polami morficznymi.

Na tych podstawach oparł swoją hipotezę zjawiska, które nazwał przyczynowością formacyjną.

*(Rupert Sheldrake A New Science of Life (Nowa nauka o życiu) i The Presence of the Past (Obecność przeszłości)- omówienie propozycji różnych testów dla sprawdzenia rezonansu morficznego.

Hipoteza przyczynowości formacyjnej

Każdy poziom posiada własne pole morficzne, które nadaje każdej całości jej charakterystyczne cechy, dzięki czemu staje się ona czymś więcej niż sumą poszczególnych części.

W świecie roślin i zwierząt pola odpowiedzialne za kształtowanie i utrzymanie właściwej formy organizmu nazywane są polami morfogenetycznymi. Te, które odpowiadają za rozwój percepcji, zachowań i aktywności umysłowej, nazywamy odpowiednio polami percepcyjnymi, behawioralnymi i umysłowymi. Na poziomie kryształów i komórek mamy do czynienia z polami krystalicznymi i komórkowymi, a na poziomie tworzenia społeczności i kultur - ze społecznymi i kulturowymi. Wszystkie te rodzaje pól na różnych szczeblach organizacyjnych nazywamy polami morficznym.

Pola morficzne, podobnie jak inne pola znane fizyce, stanowią strefy wpływów ulokowane w czasie i przestrzeni, zarówno wokół systemów, które organizują, jak w nich samych.

Działają na zasadzie rachunku prawdopodobieństwa, ograniczając lub kształtując wrodzony indeterminizm systemów znajdujących się pod ich wpływem. Obejmują i łączą różne części tych systemów, na przykład pole krystaliczne nadzoruje sposób ułożenia i łączenia się atomów i cząsteczek wewnątrz kryształu, a pole jeżowca kształtuje komórki i tkanki rosnącego zarodka tego gatunku i nadzoruje jego dalszy rozwój aż do osiągnięcia formy dorosłej. Pole socjalne organizuje i koordynuje zachowania pojedynczych członków grupy, na przykład sposób lotu poszczególnych ptaków w obrębie stada.

Pola morficzne doprowadzają kontrolowane przez siebie systemy do końcowego stadium typowego dla gatunku lub struktury.

Brytyjski biolog C. H. Waddington przedstawił to w formie kul bilardowych toczących się po wyznaczonych trasach i nazwał te trasy “chreodami”. W myśl tej teorii kule symbolizowały określone części organizmu zarodka - jak serce czy wątroba - doprowadzane do finalnego stadium dojrzałości organu. Zakłócenia w normalnym rozwoju badacz porównał do sił wypychających kulę z dna rowka na jego ściankę, ale dopóki nie zostanie całkowicie wypchnięta lub nie przeskoczy do innego rowka, sama znajdzie drogę powrotu na właściwe miejsce. Z tym że nie wróci wtedy do punktu wyjścia, ale do odpowiedniego odcinka trasy wynikającego z następstwa czasowego.

Na tej zasadzie działa naturalna regulacja, dzięki której rozwijający się organizm może osiągnąć normalną dojrzałość mimo pewnych zakłóceń w okresie płodowym.

Matematyk Renę Thom skonstruował matematyczne modele pól morfogenetycznych, w których końcowe etapy rozwoju każdego systemu przedstawił jako “magnesy”. W przełożeniu na język dynamiki “magnesy” te oznaczają granice, do których dążą systemy. Stanowią naukową interpretację takich pojęć jak cel, meta czy zamiar.

Największą kontrowersję wzbudziła hipoteza ewolucyjnego rozwoju pól morficznych. Zakłada ona, że nie są to struktury ustalone raz na zawsze w postaci sztywnych matematycznych formuł, lecz zawierają w sobie coś w rodzaju pamięci przeszłych zdarzeń. Przez powtarzanie tych samych wzorców stopniowo czynią je elementami stałymi.

Załóżmy, że pierwsze takie pole - na przykład kryształów insuliny lub nowej idei w rodzaju teorii Darwina - powstało wskutek “twórczego skoku”, może przypadkowo albo dzięki wrodzonym zdolnościom twórczym zakodowanym w przyrodzie i naszej umysłowości.

Odkąd powstało takie nowe pole, obojętnie, skąd się wzięło, wzmacnia się za każdym kolejnym powtórzeniem, dzięki czemu zwiększa się szansa powtórnego wystąpienia tego samego wzorca. Im częściej się to powtarza, tym bardziej prawdopodobne jest dalsze powtarzanie tych samych wzorców, powielanych w pamięci pola. W miarę upływu czasu pola ulegają ciągłemu rozwojowi i tworzą określone nawyki, nawet tzw. prawa natury nie są niczym więcej niż nawykami.

Informacja lub wzorzec postępowania przekazywane są z systemów przeszłych do obecnych w drodze rezonansu morficznego. Pojęcie to obejmuje wpływ podobnych wzorców na podobne, przekazywany w czasie i przestrzeni, wzorców zawsze branych z przeszłości, nigdy z przyszłości. Wpływ rezonansu morficznego jest tym większy, im bardziej podobne są wzorce.

Rezonans morficzny stanowi podstawę wewnętrznej pamięci pól morficznych na wszystkich poziomach złożoności. W świecie ludzi taka zbiorowa pamięć odpowiada “kolektywnej podświadomości” zdefiniowanej przez C. G. Junga.

Tak sformułowana hipoteza zakłada, że rezonans morficzny powinien wchodzić w zakres fizyki, chemii, biologii, psychologii i nauk społecznych. Jednak systemy ustabilizowane od dawna, jak atomy wodoru, kryształki soli czy cząsteczki hemoglobiny, pozostają w obrębie tak silnych pól morficznych, że nie ulegają już większym zmianom, tak jakby rządziły się stałymi prawami. Natomiast nowo utworzone systemy, takie jak niedawno zsyntetyzowane kryształy, nowe formy organizacji, wzorce zachowania czy nowe idee, im częściej się powtarzają, tym silniej stabilizują swoją egzystencję. Stają się coraz powszechniejsze, coraz bardziej zwyczajne… Efekty działania rezonansu morficznego uwidaczniają się w czasie i przestrzeni.

Pola morficzne cechują się następującymi właściwościami:

1. Tworzą samoorganizujące się całości.

2. Funkcjonują w czasie i przestrzeni, tworząc czasowo-przestrzenne wzorce aktywności.

3. Przyciągają systemy znajdujące się pod ich wpływem, aktywizując je według charakterystycznych wzorców. Cele, do których pola morficzne przyciągają systemy, nazywamy “magnesami”.

4. Pola koordynują i łączą w system wzajemnych zależności mniejsze jednostki znajdujące się w ich obrębie. Te zaś posiadają własne pola morficzne, uszeregowane według hierarchii gniazdowej.

5. Struktury te działają na zasadzie prawdopodobieństwa.

6. Posiadają własną wewnętrzną pamięć, będącą wynikiem rezonansu podobnych systemów z przeszłości. Pamięć kumuluje powtarzające się wzorce, które z czasem przechodzą w nawyk.

Związki z fizyka kwantową

Doświadczalne sprawdzenie aspektów przestrzennych pól morficznych wymaga pewnej eksterytorialności, której na razie nie uznaje oficjalna nauka. Ma to jednak coś wspólnego z występującymi w teorii kwantów zależnościami działającymi na odległość. Najnowsze badania uznały tego rodzaju współzależności za podstawę współczesnej fizyki! Maja one wiele wspólnego z tym, co nazwane jest polami morficznymi.

Nie umiejscowienie jest jednym z najbardziej charakterystycznych aspektów teorii kwantów.

Dwie cząstki tego systemu, które w przeszłości były złączone, mogą się w każdej chwili znów połączyć, choćby znajdowały się daleko od siebie. Przykładowo, dwa fotony wyemitowane przez ten sam atom, poruszające się z prędkością światła w przeciwnych kierunkach, pozostają w stałym związku. Mierząc polaryzację jednego, natychmiast otrzymujemy przeciwnie skierowaną polaryzację drugiego. Zjawisko to znane jest także jako “uwikłanie kwantowe”.

A zatem dwie cząstki tego samego systemu, choć oddzielone przestrzenią, łączy ze sobą pole kwantowe. Nie działa ono w zwykłej przestrzeni, lecz jest matematycznie reprezentowane w przestrzeni wielowymiarowej.

Członkowie grup społecznych, jak atomy i cząsteczki, należą do jednego systemu. Dzielą się pożywieniem, oddychają tym samym powietrzem, współdziałają ze sobą fizycznie i psychicznie, więc nawet kiedy się rozdzielą, pozostają w nie umiejscowionym związku działającym zgodnie z zasadami teorii kwantów.

Wynika stąd, że i pola morficzne można rozpatrywać w kategoriach teorii kwantowej. Wymaga to przystosowania tej teorii do potrzeb wiedzy biologicznej i społecznej.

Pola morficzne stanowią zupełnie nowe zjawisko, jeszcze jest niesklasyfikowane przez naukę. Na pewno jednak mają one więcej wspólnego z teorią kwantową niż z polami grawitacyjnymi lub elektromagnetycznymi.

Doświadczenia z polami morficznymi

Najprostszym sposobem na bezpośrednie udowodnienie istnienia pól morficznych jest praca ze zbiorowiskami organizmów. Pojedyncze osobniki mogą zostać rozdzielone tak, aby nie miały ze sobą kontaktu za pośrednictwem znanych nam zmysłów. Jeśli mimo to nastąpi przepływ informacji między nimi, stanowi to dowód na istnienie związków o charakterze pól morficznych.

Nie wiadomo w stu procentach na przykład, na jakich zasadach zorganizowana jest społeczność termitów, aby te pozbawione wzroku owady mogły budować kunsztowne, celowo wyposażone gniazda. Nikt też dotąd nie zgłębił, jak całe stada ptaków lub ławice ryb mogą równocześnie zmieniać kierunek, przy czym pojedyncze osobniki nie obijają się o siebie. Charakter stosunków międzyludzkich też nie został do końca poznany.

Szczególnie obiecującym polem do badań wydają się powiązania między ludźmi a udomowionymi przez nich zwierzętami.

Zgodnie z hipotezą przyczynowości formacyjnej pola morficzne działają także poza obrębem mózgu. Rozciągają się w środowisku, łącząc nas z obiektami naszego postrzegania i pozwalając wpływać na nie przez nasze intencje. Również ten aspekt pól morficznych nadaje się do sprawdzenia doświadczalnego. Dzięki nim możemy wpływać na zachowanie innych ludzi i zwierząt, tylko patrząc na nich, czego nie jest w stanie wyjaśnić tradycyjna fizyka.

Jak inaczej moglibyśmy wyjaśnić, że ludzie, na których spoglądamy od tyłu, wiedzą, że są obiektem naszych spojrzeń, choć nie mają innej możliwości, aby się o tym przekonać?

To ostatnie zjawisko ma bardzo powszechny charakter i zostało w pełni potwierdzone doświadczalnie. Nie udało się natomiast przypisać go przypadkowi, znanym nauce zmysłom czy działaniu któregoś z pól identyfikowanych przez fizyków.

Niewyjaśnione dotąd zdolności zwierząt w dziedzinie orientacji terenowej, migracji i powrotów do domu z dowolnych miejsc na kuli ziemskiej są również efektem działania niewidzialnych pól łączących te zwierzęta z miejscem przeznaczenia niczym elastyczne taśmy. Dom czy też inne atrakcyjne dla nich miejsce stanowi tu czynnik przyciągający zwierzęta jak magnes.

Rezonans morficzny w biologii.

Idea rezonansu morficznego oznacza w praktyce, że wszystkie istoty żywe zawdzięczają swoją budowę i zachowanie odziedziczonej pamięci. Dzięki utrwalonym od dawna wzorcom morfogeneza i zachowania o charakterze instynktownym weszły już w nawyk i ulegają tylko nieznacznym zmianom. Powstawanie nowych nawyków można zaobserwować tylko w wypadku nowych wzorców rozwoju i zachowań.

Już pięćdziesiąt lat temu wiedziano, że drut kolczasty nie nadaje się do grodzenia pastwisk dla koni, bo kiedy wystraszone lub rozbrykane zwierzęta wpadały na niego - zadawały sobie poważne rany. Na początku stulecia w Teksasie rzadko można było napotkać konia nie poznaczonego bliznami, ale w ciągu pól wieku nawet źrebięta nauczyły się unikać tego niebezpieczeństwa. Zyskały natomiast nowego straszaka - samochody. Pojawienie się pierwszych pojazdów mechanicznych dezorganizowało ruch zaprzęgowy i było często przyczyną kolizji, dla koni kończących się tragicznie. Z czasem jednak zwierzęta domowe przestały się bać zarówno pociągów, jak samochodów.

Zmiana utrwalonych nawyków nie wynikała tylko z naśladowania matek przez ssące źrebięta. Młode osobniki nawet, jeśli chowano je w izolacji zarówno od drutów kolczastych i samochodów jak od starszych i doświadczonych pobratymców, i tak reagowały inaczej niż ich przodkowie sprzed stu lat.

Podobnie przedstawiała się sprawa z płotkami zabezpieczającymi przed wejściem bydła w szkodę. Hodowcy z zachodnich stanów odkryli, że mogą zaoszczędzić dużo pieniędzy, budując zamiast prawdziwych płotków ich atrapy,- czyli malując pasy w poprzek drogi. Fałszywe płotki działały jak prawdziwe, bo bydło stawało jak wryte na sam ich widok i nawet nie próbowało ich przekraczać.

Czyżby młodsze cielęta nauczyły się od starszych, że lepiej nie próbować konfrontacji z urządzeniem, które może zadać dotkliwy ból? Chyba nie, bo nawet stada, które nigdy przedtem nie miały do czynienia z prawdziwymi płotkami, unikały namalowanych jak ognia.

Ted Friend z Uniwersytetu Stanu Teksas sprawdził to doświadczalnie na kilkuset sztukach bydła i stwierdził, że malowanych atrap unikał taki sam procent zwierząt, które nigdy czegoś takiego nie widziały, jak i tych, które kiedyś miały sposobność natknąć się na prawdziwe, stalowe ogrodzenia. Podobnie reagowały owce i konie. Taka reakcja wskazuje na istnienie rezonansu morficznego, który przeszedł od poprzednich pokoleń, na własnej skórze uczących się unikania płotków.

Podobnych przykładów jest więcej. Również laboratoryjne doświadczenia na szczurach dowodzą, że takie zjawisko jest faktem. Najbardziej znanym przykładem jest wyhodowanie kilku pokoleń szczurów, które opanowały sztukę wydostawania się z wodnego labiryntu. W miarę upływu czasu szczury w laboratoriach na całym świecie robiły to coraz szybciej.

Rezonans morficzny w procesie uczenia się człowieka

Za pomocą zjawiska rezonansu morficznego można łatwiej zrozumieć złożoność mechanizmu uczenia się, zwłaszcza języków. Dzięki zjawisku pamięci zbiorowej, z której jednostki równocześnie korzystają i do której się dokładają, prostsza staje się nauka tego, czego nauczyli się już nasi poprzednicy.

Wniosek ten pokrywa się z obserwacjami językoznawców, takich jak Noam Chomsky, który zauważył, że małe dzieci uczące się języków obcych czynią błyskawiczne postępy, czego nie da się przypisać prostemu naśladownictwu. Sprawia to wrażenie, jakby konstrukcje językowe wysysały z mlekiem matki. Steven Pinker w swojej książce The Language Instinct (Instynkt językowy) opisuje wiele podobnych przykładów.

Szczególnie rzuca się w oczy to zjawisko przy tworzeniu nowych języków czy gwar lokalnych, co nieraz następuje bardzo szybko. Kiedy ludzie różnych narodowości, nie znający żadnego wspólnego języka, muszą się porozumieć - samorzutnie tworzą improwizowany żargon złożony z pojedynczych słów i niegramatycznych zbitek słownych z różnych języków. Takie gwary często powstawały w koloniach i wśród niewolników, ale wielokrotnie błyskawicznie przeradzały się w pełnoprawne języki. Wystarczyło, aby z żargonem miały styczność dzieci w okresie, kiedy zwykle przyswaja się język matki. Najwidoczniej nie wystarczało im już powtarzanie ciągów nie uporządkowanych słów, dlatego same usystematyzowały je w prawidła gramatyczne, jakich nikt nigdy przedtem nie używał.

Jeszcze bardziej wymowna była ewolucja języków migowych. Na przykład w Nikaragui do niedawna wcale ich nie używano, gdyż panował tam zwyczaj izolacji osób głuchych. Pierwsze szkoły dla niesłyszących utworzyli dopiero sandiniści, kiedy w 1979 r. doszli do władzy. Jednak, według Pinkera, w szkołach tych uczono dzieci przede wszystkim czytania z warg i zwykłej mowy, co nie dawało zadowalających wyników. Najważniejsze jednak, że na boiskach i w autobusach szkolnych te dzieci stykały się ze sobą i porozumiewały znakami, jakie wyniosły z domów, gdzie używały ich w kontaktach z rodzinami.

Ze znaków tych utworzyły własny system, który po niedługim czasie zyskał status oficjalnego języka migowego i obecnie znany jest pod nazwą LSN, czyli Lenguaje de Signos Nicaraguense (Nikaraguański Język Gestów).

Jeszcze dziś używają go ci niesłyszący, którzy rozpoczęli naukę w wieku dziesięciu lat i później. Natomiast głuche dzieci objęte nauczaniem od czwartego roku życia rozwinęły już udoskonaloną wersję tego języka, z bogatszym słownictwem i bardziej usystematyzowaną gramatyką. Ten nowy wariant, który dla odróżnienia otrzymał już zmienioną nazwę Idioma de Signos Nicaraguenses (ISN), powstał, według Pinkera, “dosłownie na naszych oczach”.

Zarówno Chomsky, jak Pinker zakładają, że zdolności językowe są przekazywane dziedzicznie pod postacią informacji zapisanej w genach i dotyczącej wszystkich języków. To wyjaśnia, dlaczego małe dzieci pochodzące z dowolnej grupy etnicznej potrafią nauczyć się każdego języka. Na przykład wietnamskie niemowlę adoptowane przez rodzinę Finów łatwo nauczy się fińskiego.

Rezonans morficzny dostarcza jeszcze prostszej interpretacji tego zjawiska. Zgodnie z nią małe dziecko dostosowuje swoją mowę zarówno do otaczających je osób, jak do milionów użytkowników tego języka w przeszłości, a rezonans morficzny ułatwia mu nauczenie się go, tak samo jak nauczenie się czegokolwiek. Tak samo głuchy uczy się języka migowego, wykorzystując odziedziczoną pamięć innych głuchych z przeszłości. Nie istnieją natomiast geny determinujące zdolność do uczenia się określonych języków, zarówno mówionych jak migowych.

Oczywiście interpretacja nauki języków w kategoriach przyczynowości formacyjnej jest dyskusyjna, tak samo jak teoria genetycznego uwarunkowania uniwersalnej informacji dotyczącej wszystkich języków. W końcu, według słów Pinkera, “nikt jeszcze nie zlokalizował genu gramatyki.

Podsumowanie.

Instynkty uzależnione są od typowych dla gatunku pól behawioralnych, kształtujących aktywność układu nerwowego. Przekazywane są za pośrednictwem genów, lecz także poprzez rezonans morficzny, dzięki któremu nowe wzorce zachowania mogą się błyskawicznie przenosić w obrębie gatunku. Z biegiem czasu opanowywanie nowych umiejętności przychodzi coraz łatwiej i stają się one coraz powszechniejsze.

Także w psychologii człowieka czynności umysłu można interpretować jako interakcje pól morficznych z fizykochemicznymi wzorcami aktywności mózgu, chociaż pola te występują i poza jego obrębem. Rozciągają się na całe otoczenie organizmu, rządzą jego postrzeganiem i zachowaniem, a także ukazują w całkiem zwyczajnym świetle zjawiska paranormalne, jak telepatia i wyczuwanie na sobie czyjegoś wzroku.

Osobnicza pamięć może być postrzegana jako rezonans własnej przeszłości danej osoby, której nie musimy już lokalizować wyłącznie w mózgu. Mniej specyficzny rezonans przeszłości tych wszystkich, którzy byli przed nami, włącza naszą pamięć do zbiorowej pamięci naszego społeczeństwa, kręgu kulturowego, a co za tym idzie - całej ludzkości.

Świadomość istnienia pól morficznych w obrębie grup społecznych może dopomóc w rozwiązaniu wielu zagadek dotyczących organizacji społeczności ludzkich i zwierzęcych. Nauki społeczne zyskają dzięki temu nowe podstawy teoretyczne, gdyż nasze dziedzictwo kulturowe interpretowane w kategoriach pól morficznych będzie zupełnie inaczej rozumiane. Rezonans morficzny rzuci nowe światło na szereg praktyk religijnych, zwłaszcza tych noszących znamiona rytuału. Nawet twierdzenia naukowe można rozpatrywać jako pola morficzne stabilizowane przez rezonans morficzny, co sprzyja ich upowszechnieniu, tym większemu, im częściej będą powtarzane.

Trzeba jednak pamiętać, że hipoteza pól morficznych wyjaśnia wprawdzie, w jaki sposób powielają się wzorce organizacji materii, ale nie mówi, skąd się one wzięły. Jak twierdzi Rupert Sheldrake pozostawić należy zatem i pole do interpretacji dla wszystkich teorii stworzenia - od teorii czystego przypadku do kreacjonizmu chrześcijańskiego.

Wpis z działu: Pola energoinformacyjne | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Widzenie aury.

Goethe a jasnowidzenie

Do najbardziej zajmujących i najbardziej zwalczanych przez ciemnogród dzieł należy dzieło Goethego “Nauka o barwach”. Autor ocenił wszystkie zjawiska barwne wyłącznie według ich działania na człowieka.

Było to:

- działanie na organizm - wpływ fizjologiczny;
- działanie na uczucia - wpływ psychologiczny.

Historia.

Spojrzenie na swiatło przez pryzmat doprowadziło do zauważenia barwnych prążków na granicach jasności i ciemności. Bogactwo barw widmowych wytworzyło się przez kontrast: światło - ciemność.

Barwa żółta i graniczące z nią obszary były spokrewnione ze światłem. Niebieska i siąsiednie barwy należały do ciemności.

Barwa żółta i niebieska były barwami pierwotnymi, które powstały z kontrastu: jasności - ciemności.

W miarę oddalania pryzmatu od oglądanego przedmiotu obrzeże żółte rozdzielało się na barwę żółtą i czerwoną, niebieski brzeg wskazywał rozszczepienie na niebieską i fioletową.

1

Obserwacje przyrody spowodowały zdefiniowanie barw słonecznych, ciepłych, czynnych (Przy nieprzejrzystej atmosferze barwa zachodzącego słońca przechodziła z żółtej w czerwoną) oraz zimnych, biernych, nocnych (barwy niebieską i fioletowa).

Barwa zielona według Goethego powstaje ze zwykłej mieszaniny barw dopełniających: żółtej i niebieskiej. Mieszanie barwy czerwonej (”czewonożółtej”) i fioletowej ma dać purpurę.

2

Goethe zauważył, że oko obciążone przez dłuższy czas tylko jedną barwą wywołuje dla wyrównania i odprężenia barwę dopełniającą. Układ barw pokazany obok, wprowadzony przez Goethego, odpowiada jego hipotezie powstania barw. I tak barwy leżące na przeciw siebie to barwy dopełniające (przeciwległe) lub inaczej zwane kombinacją harmonijną. Barwy położone obok siebie (sąsiednie) to barwy pokrewne lub kombinacja nieharmonijna. A natomiast barwy położone co druga (oddalone barwy sąsiednie) stanowią barwy obce lub kombinację charakterystyczną.

3

Znaczenie

Schodząc w głąb do najmniejszych cząsteczek materialnego świata kolor jest wibracją energii. Poprzez drgania cząsteczek kolory przemawiają do nas pozwalając nam widzieć przynajmniej częściowo to, czego nie możemy usłyszeć ze sfery ducha. W ich drganiach subtelnie ukryte są znaczenia.

Każdy człowiek charakteryzuje się wibracją bardziej zgodną z tym czy innym kolorem niż z pozostałymi, a rezonans ten zwykle wyraża się poprzez wyróżnianie owego koloru w swoim otoczeniu.

Kolory posiadają uniwersalny wpływ a ich wibracje odpowiadają aspektom duchowym, gruczołom wydzielania wewnętrznego i ludzkiej aurze… Kolory są emanacjami niewidzialnych nici w tkaninie wszelkiego stworzenia. Każdy kolor widma napełnia świat niewidzialnymi siłami w postaci wibracji, które współdziałają z naszymi własnymi i wpływają na nasze życie. Kolory są osobistymi drogowskazami pokazującymi w którym miejscu znajdujesz się na ścieżce duchowej…. Ale tym drogowskazom nie pozwólcie się zawsze prowadzić. Raczej wy prowadźcie je zgodnie z ich duchowym wpływem.

Widzialne światło zajmuje tylko mały odcinek spektrum elektromagnetycznego. Podczerwień i ultrafiolet są pod pewnymi względami traktowane jako światło, ale żadne z nich nie może być wykryte przez oko.

Mamy wszelkie podstawy, aby być pewni, że światło nie tylko dociera do nas, ale i penetruje nasze ciała. Ustalono eksperymentalnie, iż światło przechodzi przez czaszki niższych ssaków, takich jak np. owce, docierając dostatecznie głęboko, aby stymulować komórki fotoelektryczne wewnątrz tkanki mózgowej. Wiadomo także, iż światło ma wpływ na cykl płciowy ludzi i zwierząt. Kury znoszą więcej jaj, kiedy zaaplikuje im się dodatkowe godziny światła- to fakt z którego hodowcy drobiu czerpią korzyści podczas krótkich zimowych dni, włączając wieczorami sztuczne oświetlenie.

Dwunastego listopada 1987 roku w New England Journal of Medicine ukazał się godny wzmianki artykuł o substancji aktywowanej przez światło, mogącej niszczyć komórki nowotworowe bez uszkadzania zdrowej tkanki. Lekarze ze Stanów Zjednoczonych badając unikatową metodę leczenia w Chinach donieśli, iż wstrzyknęli pacjentom chorym na raka pęcherza hematoporfirynę- środek pozostający w komórkach rakowych, natomiast przenikający przez komórki zdrowe. W kilka dni po podaniu substancji komórki nowotworowe wystawiono na działanie światła w celu uaktywnienia hematoporfiryny, która zniszczyła te komórki, zdrową tkankę natomiast pozostawiła nienaruszoną.

Chociaż powiedzenie że “nie szata czyni człowieka” odpowiada prawdzie, to w tym przypadku kolory to czynią.

Osoby dostatecznie wrażliwe na wibracje, by widzieć i interpretować aurę, mogą wiele powiedzieć o danej osobie na podstawie kolorów, które różnią się odcieniami i konfiguracją, w zależności od stanu umysłu i uczuć. Można na przykład zauważyć, że kiedy ktoś kłamanie to niektórzy widzą wtedy smugę cytrynowej zieleni wystrzelającej poziomo przez aurę tej osoby tuż nad jej głową.

Dr Walter J. Kilner z Londynu (The Human Aura) opracował metodę przystosowania aury do obserwacji przy użyciu chemicznie przetworzonego spreparowanego ekranu. Kolory emanujące od danej osoby są raportem o stanie wibracji, symptomatycznym dla wpływów działających przez centra endokrynne.

Dodatkowe badania wykonane przez Oscara Bagnalla (The Origin and Properties of the Human Aura) także zakładają użycie ekranu do badania aury. Jego zdaniem promieniowanie aury to fale o długości odpowiadającej sektorowi ultrafioletowemu, poza zasięgiem normalnego widzenia, zgodnie z późniejszymi teoriami Kilnera. Bagnall ustalił, że w aurze występują dwie sfery: wewnętrzna warstwa, związana z ciałem fizycznym, i zewnętrzna- łącząca się z umysłem i emocjami.

Tak jak upadło bezpowrotnie zaufanie i wiara w to, że religia może wytłumaczyć ludziom jak powinni żyć i jak powinni się odnaleźć w otaczającym ich świecie, tak samo upada wiara w to, że odpowiedzi tych udzieli nauka. Twórca fizyki kwantowej Werner Heisenberger powiedział, że wszystko wskazuje na to, że cały ten świat i wszystko co się wydarza zależne jest od oczekiwań obserwatora- a więc twój świat, którego ty doświadczasz zależny jest od ciebie. Twoje życie i twój los jest w twoich rękach. Jesteś jedyną osobą, która może cokolwiek zmienić. Tak jak nadszedł kiedyś czas na naukę czytania, dziś jest czas na naukę widzenia aury, na naukę widzenia kolorów które niosą informację o tobie i o twoim interlokutorze.

Ktoś, kto nie idzie naprzód z duchem czasów, ten się cofa- staje się ślepcem pośród widzących. Ktoś, kto nie chce widzieć tego, co widzą inni- sam stawia siebie poza marginesem historii.

Wpis z działu: Antropozofia | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Uzdrawianie- sztuka czy nauka, magia czy przejaw ducha?


M. Rojecka.

Jeżeli chcesz poznać swą własną istotę,
Staraj się poznać świat.
Jeżeli chcesz naprawdę zrozumieć świat,
Patrz w głębiny własnej duszy.[1]

Kiedy skierujemy wzrok do tyłu, spoglądając z punktu widzenia wiedzy historycznej na etapy rozwoju człowieka, będziemy obok nurtów związanych z rozwojem kultury materialnej, historią wojen, rozwojem sztuk pięknych i innych aspektów, mogli dostrzec zmieniające się tendencje chorobowe i podążające w ślad za tym nieustające próby znalezienia skutecznych terapii.

Jeżeli przyglądamy się na zmianom w sztuce leczenia, zauważamy, że zachodziły one ze zmienną dynamiką na przestrzeni tysiącleci.

Żyjemy obecnie w czasach dużego i szybkiego rozkwitu medycyny akademickiej, zakorzenionej w sferze intelektualnej człowieka. To, co było możliwe do zbadania przy użyciu dostępnych metod tzw. naukowych, a zatem za pośrednictwem analizy chemicznej, obserwacji z wykorzystaniem różnych technik mikroskopowania, oglądu za pośrednictwem użycia zjawisk fizycznych jak obrazy radiologiczne wraz z ukoronowaniem tej metody w postaci tomografii komputerowej, ultrasonografię w jej wielu odsłonach, rezonans magnetyczny i wielu innych, zostało zbadane. Struktura człowieka począwszy od budowy anatomicznej, poprzez strukturę tkanek, komórek, organelli komórkowych wraz z zachodzącymi tam procesami biochemicznymi, jest teoretycznie znana. Znane są substancje lecznicze, przy pomocy których możemy na te procesy wpływać. Rzadziej pochodzą one z natury, częściej są efektem syntezy chemicznej, w której człowiek usiłuje przejawiać swój intelekt naśladując i “poprawiając” naturę. W dziedzinie szeroko rozumianej medycyny i terapii dokon ano bez wątpienia ogromnego postępu technologicznego. Czy jednak suma postępu w dziedzinie metod diagnostycznych, technik operacyjnych oraz farmakologii przekłada się wprost na postęp w sztuce leczenia?

W tym ostatnim pytaniu zawarłam jednocześnie pewien ładunek emocjonalny w stosunku do dwóch pojęć, które pojawiły się w tytule, zarazem inicjując odpowiedź na postawione pytanie.

Czy zatem można uznać medycynę za naukę? Czy opisując życie na poziomie molekularnym jesteśmy w stanie je zrozumieć i poznać? Czy możemy w ten sposób zrozumieć człowieka z jego życiem, światem przeżyć wewnętrznych i poczuciem “ja”?

Pytanie jest z gatunku retorycznych. Przy najwnikliwszym zbadaniu materii nie jesteśmy w stanie powiedzieć nic o powodach, dla których, np. w wyniku doznanego szoku zaczyna chorować ciało człowieka. Wiemy, że taka możliwość istnieje. Wiemy, że jeden człowiek w podobnej sytuacji, np. po wyziębieniu organizmu, zachoruje lekko, inny będzie długo dochodził do siebie po ciężkim zapaleniu płuc, a inny, po ogrzaniu, nie zauważy jakichkolwiek zmian samopoczucia. W medycynie współczesnej pojęcie chorób psychosomatycznych ma ugruntowaną pozycję. Nikt jednak nie pokusi się o przełożenie emocji na grunt pojęć dotyczących materii. Brak umiejętności zrozumienia i opisania zetknięcia się świata materialnego i niematerialnego. Sfera duszy, czyli wewnętrzny świat odczuć i doznań, jest dla obserwatora z zewnątrz niepoznawalny. Można się do niego zbliżać, można go doświadczyć, ale nie można weń wniknąć. Wewnętrzny świat odczuć drugiego człowieka jest rzeczywistością, ale poznać go możemy o tyle o ile odciśnie się w otaczającym świecie naszych przeżyć, lub w odniesieniu do świata roślin, wpukli się w głąb kwiatowego kielicha[1].

Człowiek zatem współbrzmi z kosmosem jako istota obdarzona ciałem, życiem, duszą i duchem, a jakiekolwiek zachwianie równowagi pomiędzy członami jego istoty ma swoje odzwierciedlenie w niedomaganiu lub chorobie. Zaburzenie owego współbrzmienia jest zgrzytem w harmonijnym utworze muzycznym, leczenie jest natomiast procesem przywracania utraconej harmonii. Energia dźwięku tylko w pewnym aspekcie zagęszcza się do materii i na tej płaszczyźnie poddaje się wpływowi substancji, np. substancji leczniczych, ale także brutalnemu oddziaływaniu skalpela w trakcie zabiegu usunięcia chorej tkanki. Byłoby jednak wyrazem ślepoty duszy i ducha, gdybyśmy wyłącznie w obszarze materii szukali człowieka, istoty choroby i procesów uzdrawiania. Jeżeli jednak chcemy iść drogą przywracania równowagi, to usiłując zagrać piękną melodię, niewątpliwie użytecznym, a wręcz niezbędnym jest poznanie zasady budowy fortepianu, ale jest to dopiero warunek wstępny do tego, aby stać się artystą.

W tytułowym pytaniu przeciwstawiłam sobie dwa pojęcia: magię i duchowość.

Skoro wkraczamy w to, co niewidzialne, pytanie o to czy wstępujemy tym samym na drogę magii jest uzasadnione. Tego rodzaju pytanie pojawi się prędzej czy później. Słowo magia ma bowiem najczęściej w duszy zabarwienie pejoratywne. Oczywiście bardziej świadomi czytelnicy nawiążą do magii białej i czarnej, tylko w tej ostatniej widząc zagrożenie. Wydaje się, że większość zarzutów i obaw w stosunku do medycyn pozaakademickich wywodzi się z niechęci do wpływu na płaszczyznach, których lekarze i chorzy nie znają, nie postrzegają, a których się lękają.

Magia jest jednak działaniem świadomym, dokonującym się na płaszczyznach niematerialnych, poza przestrzenią trójwymiarową, mającym na celu osiągnięcie panowania nad otaczająca rzeczywistością. Magia może posiłkować się rekwizytami, gestami, słowem. Może mieć aspekty jednoznacznie negatywne, jak sprowadzenie choroby, śmierci, nieszczęść, prześladowanie, lub aspekty w pewnej mierze pozytywne jak uzdrawianie, czy też wzbudzenie miłości. Już ten ostatni przykład wywołuje uczucia ambiwalentne. Osoba zakochana przyjmie z radością zainteresowanie pożądanego partnera. Ten sam partner, o ile nie pokochał świadomie, włączając w ten akt świadomą decyzję swojego ja, będzie niewolnikiem wywołanych emocji. Mamy tu przykład działania negatywnego, mimo pozornego początkowego braku niezadowolonych z obrotu spraw.

O ile jednak przed ofiarą Chrystusa i przemianą Ziemi poprzez misterium Golgoty magiczne działania uzdrawiające były w jakiś sposób uzasadnione, o tyle po tym przełomowym w dziejach ziemi, wydarzeniu, coraz bardziej oczywistym się staje, że człowiek przeniknięty duchem ma prawo podjąć próbę uzdrawiania drugiego człowieka przenikniętego duchem wyłącznie w przypadku świadomej akceptacji tego procesu, ze strony tego ostatniego. W procesie tym spotykają się dwie jaźnie.

Lekarz lub terapeuta winien zatem działać świadomie, natomiast chory musi być tych działań świadomy i je zaakceptować.

Oczywiście zasada ta nie znajduje zastosowania w przypadku chorych nieprzytomnych lub dzieci, gdy ciężar decyzji o podjętych krokach bierze na siebie rodzina lub sam terapeuta.

Gdy zgłasza się do mnie rodzina z prośbą o leczenie ciężko chorego, bez jego świadomej decyzji, zwykle mam pewność, co do bezskuteczności takich działań. Nawet podjęta próba leczenia, o ile ją czynię przez współczucie dla proszącego, nie przynosi rezultatu. Nie ma, zatem gorszej krzywdy uczynionej choremu, niż pozostawienie go w nieświadomości choroby. Pozbawiamy go wtedy szansy na podjęcie świadomej decyzji o wyzdrowieniu lub leczeniu.

Jeżeli zatem zaczynamy współpracować z człowiekiem na jego drodze do wyzdrowienia, nie stosujemy magii. Stosujemy środki lecznicze i terapie, które mają wzmocnić ducha w chorym i ponownie zharmonizować jego istotę. Ale jest to zawsze taniec w parze, gdzie terapeuta z chorym muszą znaleźć wspólny rytm. Prowadzi terapeuta.

Zadaniem prowadzącego terapię jest zawsze wzmocnienie samoświadomości chorego, nauczenie go spojrzenia obiektywnego na samego siebie i ugruntowania w nim własnego ja. Chory często broni się przed takim nałożonym nań zadaniem. Jeżeli chory odchodzi do innego lekarza, który w większym komforcie stawia jego duszę, np. poprzez “gwarancję” wyleczenia, trzeba taką decyzje uszanować.

W tańcu, w którym, jak nadmieniłam wcześniej, terapeuta prowadzi, musi przekazać choremu informację, jakim krokiem będą się poruszać. Jeżeli zatem terapeuta uważa, że najsłuszniejszym wariantem postępowania będzie w określonej sytuacji zastosowanie hipnozy, a więc rodzaj działania, który pozostawi chorego przejściowo w stanie ograniczonej świadomości, musi uzgodnić to z chorym i uzyskać jednoznaczną akceptację dla tego typu terapii. Działanie na podświadomość nie jest, wbrew pozorom, działaniem nieświadomym, o ile zostało poprzedzone świadomą decyzją.

Poszerzona wiedzą duchową sztuka leczenia nie odwołuje się do procesów magicznego sterowania. Uzdrawianie i leczenie jest bez wątpienia sztuką, ale musi się ona wspierać na fundamencie nauki i wiedzy. Tych ostatnich nie należy jednak wyłącznie utożsamiać z nauką i wiedzą akademicką.

Terapeuta - dyrygent czy muzyk, który gra w orkiestrze? Czy terapeuta musi znać nuty skoro tak pięknie potrafi zagrać ze słuchu?

W procesie przywracania zdrowia spotykamy obecnie często sytuację, w której każdy śpiewa z chorym inną pieśń, uważając się za jedynego dyrygenta, nie zawsze mając świadomość, że chory jest zaangażowany równolegle w innych zespołach. Ponieważ każdy terapeuta zaleca choremu dość często słuchanie zalecanej przez niego muzyki również w zaciszu domowym, pacjent stosując wiele metod terapii, uruchamia jednocześnie parę płyt. Chory ma dostęp do wielu źródeł pisanych, książek, czasopism i Internetu, gdzie zostaje zalany informacjami o wielu możliwościach skutecznych terapii. Na wszelki wypadek zwiększa swoje szanse na wyleczenie poprzez zastosowania kolejnych metod i terapii.

Można użyć pewnego skrótowego porównania, że pacjent włącza równolegle również swoje płyty.

Do czego można porównać uzyskany w ten sposób efekt? Hałas staje się nie do zniesienia, a człowiek jest poddany silnemu stresowi. Szanse na wyleczenie zmniejszają się.

Bioenergoterapia, biorezonans, homeopatia, homotoksykologia, izopatia, zioła, specyfiki medycyny chińskiej i peruwiańskiej, medycyna antropozoficzna, chiropraktyka, i wiele innych metod zaaplikowanych choremu, który nie uświadomił sobie, dlaczego zachorował i nie zwrócił się sił ducha o uleczenie, okazują się nie skuteczne.

Jeżeli chory chce połączyć różne metody terapii, jest bardzo pożądane abyśmy mieli w nich rozeznanie. Nie każdy terapeuta musi znać i stosować różne metody. Powinien jednak rozumieć i umieć współdziałać w terapii z innymi. Lekarz i terapeuta winien wesprzeć chorego na drodze do zdrowia.

Terapeuta działający na poziomach niewidzialnych dla większości ludzi, pracujący z energiami musi nauczyć się je rozpoznawać, odczytywać z księgi natury, jak to podkreślał średniowieczny lekarz Paracelsus[2].

Dopuszczenie do praktykowania leczenia lub różnorodnych form terapii we wszystkich kulturach i cywilizacjach było ograniczone wieloma barierami. Kapłani starożytnej Grecji prowadzący proces uzdrawiania poprzez sen świątynny, czynili to po długotrwałym przygotowaniu. Studia medycyny klasycznej są dłuższe niż studia w innych dziedzinach wiedzy, prawo wykonywania zawodu uzyskuje się po odbyciu dodatkowego stażu rocznego.

Zaprezentowałam dwa skrajne przypadki związane z szeroko rozumianymi procesami leczenia i uzdrawiania, które jednak są ilustracją faktu, ze ktokolwiek uzdrawia, wstępuje na drogę wymagającą pracy nieustającej.

Jest moim celem uświadomienie nieuchronnej konieczności ciągłego poszerzania wiedzy, a zarazem obowiązku współpracy z lekarzami i terapeutami uczestniczącymi w procesie przywracania zdrowia, pomimo, że często nie będziemy akceptować lub rozumieć innych metod działania. Praca z pacjentem wymaga równoległej pracy i zapanowania nad wybujałością naszego własnego ego.

Prawidłowo prowadzona ścieżka rozwoju terapeuty i lekarza staje się ścieżką jego rozwoju osobistego.

Na zakończenie chcę wspomnieć o zasadzie obowiązującej tak w leczeniu jak i w edukacji, którą w ogromnym skrócie można by opisać tak. Jeżeli chcesz działać na duszę, musisz czynić to z poziomu jaźni[3], działając na ciało eteryczne - z poziomu duszy, wpływając na ciało fizyczne - z poziomu ciała eterycznego.

Lecząc lub uzdrawiając musisz dbać o ciało i jego siły życia, musisz zachować higienę duszy, ale przede wszystkim musisz pielęgnować i doceniać siłę swojego ja, czyli ducha w sobie.

lek.med. Marlena Rojecka


[1] Roślina nie posiada własnej, indywidualnej przestrzeni duszy. Roślina posiada swoją duszę na zewnątrz, wspólną dla wszystkich roślin danego gatunku. Momentem, w którym świat duszny zbliża się i nieomal łączy się z rośliną, jest moment tworzenia kwiatu. Wówczas barwa, woń kwiatu i jego niezwykły urok oddziaływają poprzez własną, na moment zageszczoną astralność, na duszę człowieka.[2] Phillippus Aureolus Theophrastus Bombastus von Hohenheim (ur. 1493r lub 1494r, zm. 24 września 1541) - jest uważany za ojca nowożytnej medycyny. Z jednej strony był postrzegany jako gbur, człowiek gruboskórny i konfliktowy. Nie stronił od trunków i był częstym gościem w karczmach. Zmarł w wyniku ran odniesionych podczas bójki w karczmie. Z drugiej strony był wybitnym znawcą alchemii, jednym z reprezentantów jatrochemii (obok Andreasa Libaviusa) - kierunku w nauce mówiącego o tym, że głównym zadaniem chemii jest odkrywanie nowych lekarstw. Uważał, że obowiązkiem lekarza jest umiejętność czytania z k sięgi natury. Wprowadził pojecie sygnatury, czyli odzwierciedlenia w cechach zewnętrznych cech wewnętrznych powiązanych z zasadami kosmicznymi

Wpis z działu: Autor- Marlena Rojecka | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Uzdrawianie.

Często spotykam się z pytaniem czym jest uzdrawianie i co ma wspólnego z leczeniem.

Uzdrawianie z leczeniem nie ma nic wspólnego, oprócz wyniku końcowego- zdrowia. Leczenie jest wynikiem pracy lekarzy, a skutkiem tej pracy ma być pobudzenie organizmu do samouzdrawiania przy pomocy metod akademickich, często z wykorzystaniem związków chemicznych.

Uzdrawianie jest to bezpośrednie, naturalne i bezinwazyjne oddziaływanie na podswiadomość, czesto podprogowe , powodujace tak jak i w przypadku leczenia zainicjowanie procesów samouzdrawiania.

Cel jest jeden, ale środki działania odmienne.

Akademicy często zwalczają uzdrowicieli, lecz kiedy nadchodzi czas choroby, niektórzy z nich stają się klientami uzdrowicieli. Bywa i tak, że uzdrowiciele korzystają z metod akademickich. Jest zrozumiałe, ze każdy człowiek chce być zdrowy, i kiedy zawodzą dostępne metody, szuka się nowych.

Aby być zdrowym należy posiadać wysoki współczynnik sił witalnych, wysoki potencjał energii witalnej.

Czym jest energia witalna?

Nieustannie powstają dwa pytania o energii witalnej: “Czym jest energia witalna?” oraz “Jak się odczuwa energię witalną?”.

Pierwsze pytanie jest mniej ważne niż drugie, lecz wciąż warte jest odpowiedzi. Energia witalna według Franza Bardona jest określoną energią, która ma określony skład. Złożona jest z elementów (ognia, powietrza, wody, ziemi i Akashy) oraz z fluidów (elektrycznego i magnetycznego) w stosunku, który wykazuje podobieństwo do żywej (ożywionej) materii. Kiedy ożywiona istota jest otoczona energią witalną, naturalnie pochłania z niej tyle elementów i fluidów, ile potrzebuje.

Zatem źdźbło trawy będzie pochłaniało z energii witalnej trochę inny zestaw elementów i fluidów niż ludzkie ciało.

Energia witalna jest substancją astralno-mentalną - nie jest sama w sobie czymś, co da się zmierzyć przy użyciu fizycznych instrumentów (chociaż wiele jej fizycznych efektów da się zmierzyć). Skoro jest ona astralno-mentalna, to wykazuje podobieństwo do materii fizycznej i bezpośrednio oddziałuje na strukturę fizycznych rzeczy. Specyficzny stosunek elementów i fluidów w składzie energii witalnej wyraża się przewagą elementu ognia i fluidu elektrycznego. Wyraża się również silniejszą pozytywną polaryzacją elementów i fluidów niż polaryzacją negatywną. To daje jakość witalności odzwierciedlaną w jej nazwie.

Energia witalna przeważnie jest wizualizowana jako lekko złocista poświata (z powodu przewagi elementu ognia i fluidu elektrycznego). Przez niektórych wizualizowana jest również jako czysta, biała poświata, bez złocistego zabarwienia, lecz moje doświadczenie wskazuje, że nie jest to energia witalna, o jakiej mówi tutaj Bardon. Ta czysta, biała (całkowicie bezbarwna) energia jest również witalna, lecz jej działanie jest bardziej uniwersalne, a nie dopasowane do ożywiania żyjącej materii. Innymi słowy, czystobiała energia będzie wywierała większy efekt na materii nieożywionej, lecz mniejszy bezpośredni wpływ na materię ożywioną niż energia witalna o złocistym zabarwieniu. Sugeruję, by pracować z energią witalną, która ma złocisty wygląd.

A jak odczuwa się energię witalną?

Jeśli chodzi o pytanie, w jaki sposób ciałem odczuwać energię witalną, to odczuwa się ją jako coś ożywiającego i jest ona stymulująca i energetyzująca dla ludzkiego ciała. Podczas wykonywania pracy z energią witalną powinieneś czuć tę stymulację poprzez zakończenia nerwowe całego ciała. Poprzez eksperymentowanie należy samodzielnie odnaleźć swoje połączenie z tą energią, nauczyć się ją najpierw postrzegać, później dopiero nią zarządzać.

Według bioenergoterapii, która specjalizuje się w naturalnym wywoływaniu procesów samozudrawiania, najważniejsze jest doprowadzenie klienta do stanu naturalnej witalności. Ty sam też możesz doprowadzić swój organizm do takiego stanu, a nawet do stanu wyższej witalności, dzięki której staniesz się uzdrowicielem.

Jak rozpoznać swój potencjał energii witalnej?

Najprościej po samopoczuciu. Jesli jesteś okazem zdrowia, masz silną psychikę, to na pewno twój stan energii witalnej jest w normie. Jeśli jednak chciałbyś sprawdzić ten stan bardziej namacalnie, to istnieją różne przyrządy, dzięki którym można orzekać o stanie bioenergii. Aparat do robienia zdjęć kirlianowskich jest urządzeniem najstarszym.

1

Istnieją tez urządzenia łączące w jedno aparat fotograficzny oraz mierniki oporności skóry obu rąk, która zależna jest od ludzkiej psychiki, a psychika jest skutkiem stanu ciała subtelnego.

2

Kolejnym urządzeniem do pomiaru energii witalnej jest miernik Vitality Quotient. Mierzy on bezpośrednie oddziaływanie bioenergii, wyrażone w prędkości obrotów tarczy miernika na minutę.

3

Wskazania w punktach:

0-2 punkty (ok. 30% sił normy)

- Twoje Siły Witalne są bardzo niskie. Przeanalizuj swój sposób życia, sposób odżywiania, stan psychiki (stres?) oraz stan zdrowia.

2-4 (30-60%)

-Twoje Siły Witalne są niskie. Potrzeba ci regeneracji, solidnego wypoczynku fizycznego i psychicznego.

5-7 (6 to 100% normy)

- Twoje Siły Witalne są na poziomie wartości typowej dla większości zdrowych ludzi.

8-12 (120-200% normy)

- Twoje Siły Witalne są na poziomie charakterystycznym dla ponad przeciętnej inteligencji, masz predyspozycje radiestezyjne, dużą zdolność samoregeneracji organizmu. Pomyśl, jak to wykorzystasz.

13-18 (200-300%)

- Bardzo wysoki poziom Sił Witalnych, silne predyspozycje bioenergoterapeutyczne- wysoka skuteczność uzdrawiania.

19-24 (320-400%)

- Ogromny poziom sił Witalnych, wybitny poziom predyspozycji intelektualnych i fizycznych. Wybitnie wysoka skuteczność zabiegów uzdrawiających, bioenergoterapeutycznych.

Biofeedback GSR mierzy elektryczne przewodzenie skóry, które zmienia się w zależności od ogólnego pobudzenia współczulnego układu nerwowego. Elektrody montuje się na opuszkach palców. Biofeedback GSR najlepiej wykrywa zależności między stanem somatycznym i psychicznym człowieka, dlatego wykorzystywany jest w wykrywaczach kłamstw. Wykres GSR ma największy zasięg i jest najbardziej czułym pomiarem ze wszystkich rodzajów biofeedbacku. W medycynie służy do monitorowania przebiegu hipnoterapii, leczenia nadciśnienia, dychawicy oskrzelowej, nadmiernego pocenia się. Jest również polecany osobom zdrowym dla poprawy koncentracji, panowania nad emocjami i relaksacji.

Wpis z działu: Bioenergoterapia | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Sylwester 2007/2008

Sylwester 2007/2008

więcej zdjęć

Wpis z działu: Galeria | Dodaj wpis

18th styczeń 2008

Tantra prawej ręki

Dzisiaj zachodnia kultura masowa spopularyzowała pojęcie Tantry jako ekstatycznej techniki seksualnej pozwalającej na doznawanie niesłychanych wrażeń erotycznych, co jest znacznym uproszczeniem.

Gdy Shiva zaczął nauczać Tantrę, dawał różne lekcje w zależności od poziomu swoich uczniów. Spostrzegł, że niektórzy z nich są zdominowani przez zwierzęce pragnienia, inni są bardziej rozwinięci. Nauczał więc różnych praktyk, w zależności od cech poszczególnych uczniów. I my zaproponujemy tobie różne stopnie poznania drogi przekształceń- od najprostszej pozwalającej ponownie cieszyć się życiem i jego rozkoszami, do bardziej zaawansowanej w której będziesz móc dojrzeć sens istnienia dobra i zła oraz sposoby transformacji zła w dobro na każdym poziomie egzystencji.

Sanskrycki termin Madya posiada dwa znaczenia. Pierwsze z nich to “wino”. Ludziom, którzy byli zdominowani przez fizyczne instynkty Shiva polecał kontynuowanie picia wina, a oprzez to pokazywał im, jak tę skłonność kontrolować i w końcu ją porzucić. Dla uczniów bardziej rozwiniętych Madya posiada inne znaczenie; odnosi się nie do wina, tylko do świętego nektaru, który wydziela szyszynka - amrta. Ten, kto oczyści swój umysł od żądz, może zasmakować tego płynu i doświadczyć na sobie jego skutków- stanu błogości. Tak więc istnieje zarówno prymitywna - fizyczna, jak i subtelne - duchowa interpretacja terminu Madya.

Mamsa- jedno ze znaczeń tego słowa to mięso. Tym, którzy jedli dużo mięsa, Shiva zalecał kontynuować jego spożywanie wraz z nastawienie duchowym; ostatecznie kontrolować ten zwyczaj i w końcu go porzucić. Jeżeli chodzi o wysubtelnionych praktykantów Tantry Mamsa odnosiła się do języka i duchowej praktyki kontrolującej mowę (potoczne “rzucanie mięsem”, mówieni e bez sensu, negatywne projekcje).

Matsya - odnosi się do ryb. Uczniów bardziej fizycznych Shiva nauczał podobnie, jak to było w przypadku mięsa i wina. Duchowa, subtelna Tantra słowo Matsya odnosi do dwóch subtelnych nerwów, które biegną wzdłuż ciała, zaczynając się u podstawy kręgosłupa, krzyżując ze sobą i kończąc w dwóch nozdrzach. Te nerwy, kanały, to ida i pingala. Dzięki sztuce kontrolowania oddechu kontrolowane jest napięcie w nerwach i umysł uspokaja się przed medytacją. Matsya duchowej praktyki to umiejętność relaksu i pozbywania się napięć psychicznych- umiejętność uzdrawiania sytuacji.

Mudra oznacza pozostawanie w kontakcie z tymi, którzy pomagają nam w rozwoju duchowym i zaniechanie towarzystwa tych, którzy mogą spowolnić nasz rozwój. Mudra to unikanie ludzi kłótliwych oraz pozyskiwanie przyjaciół.

Maithuna- oznacza zjednoczenie. W wymiarze prymitywnym oznacza pozbawione wyższych wartości zjednoczenie seksualne. Akt seksualny p owinien być wykonywany z wyżyn duchowości, co w rezultacie pomoże kontrolować instynkt chuci. Swoich wybranych adeptów Shiva nauczał innej, pozaseksualnej praktyki Maithuna. Przy tym podejściu słowo “zjednoczenie” oznaczało zjednoczenie indywidualnej świadomości ze Świadomością Wyższą. W tym wypadku energia duchowa, która pozostaje uśpiona u podstawy kręgosłupa, zaczyna wznosić się ku górze, dopóki nie osiągnie najwyższego punktu energetycznego (położonego w okolicach szyszynki), powodując u duchowego aspiranta poczucie jedności z najwyższymi ideami.

Każdy człowiek w swojej wędrówce od niedoskonałości ku doskonałości musi przejść przez trzy główne etapy.

W pierwszym z nich zostajesz zdominowany przez instynkty zwierzęce, aby już w kolejnym etapie potrafić kontrolować te instynkty. Osiągasz wtedy stan prawdziwego ludzkiego rozwoju. Ostatecznie, poprzez wysiłek i zmagania, z dnia na dzień, osiagniesz stan boskości. Tantryczne spojrzenie na świat jest pełne optymizmu. Pokazuje ono, że my wszyscy poruszamy się w kosmicznym cyklu, rozwijając od stanów słabo rozwiniętej świadomości, aż ku najbardziej wyewoluowanym jej formom.

Wpis z działu: Tantra | Dodaj wpis

  • Grzegorz Halkiew

  • Trener NLP certyfikowany przez STNLP w Polsce, trener hipnozy AIA w USA czytaj więcej
  • BIULETYN:

  • Chcesz otrzymywać informacje o nowościach?
  • Wpisz swój e-mail
  • dowiedz się więcej >> 
  • Partnerzy

  • .....Bussola CPIS